Kryzys to dobry czas dla silnych

Jedrzejewski ARC

fot: ARC

Kryzys to dobry moment, aby rozwijać firmę - uważa Krzysztof Jędrzejewski

fot: ARC

Rozmowa z Krzysztofem Jędrzejewskim, wiceprezesem zarządu Kopex

Trudności, wynikające z kryzysu gospodarczego, dotykają większość firm związanych z branżą wydobywczą. Głównym polem do szukania oszczędności są inwestycje. Jak Kopex znajduje się w tej sytuacji?

- Inaczej musimy odnieść się do realiów istniejących na rynku krajowym, a inaczej do sytuacji na rynkach zagranicznych. Pod koniec ubiegłego roku udało się nam pozyskać stosunkowo dużo zleceń na rynku krajowym, w związku z tym obecnie nie musieliśmy dokonywać żadnych redukcji i cięć. Choć w bieżącym roku tempo prac inwestycyjnych w polskim górnictwie zostało wstrzymane, my na razie sobie z tym radzimy. Alternatywą na przyszły rok jest dla nas położenie większego nacisku na eksport, bo jeśli chodzi o rynki zagraniczne, to poziom inwestycji – z wyjątkiem państw dawnego WNP, zwłaszcza Rosji, gdzie widać spore spowolnienie – utrzymuje się na stałym poziomie.

Do tej pory Kopex jest mocno widoczny na polskim rynku. Przykładem jest inwestycja Jastrzębskiej Spółki Węglowej w złoże „Bzie 1 – Dębina Zachód”.

- To przedsięwzięcie niezależnie od kryzysu musi być realizowane, jeżeli w ogóle mamy mówić o wydobyciu węgla koksującego. Nie widzimy zagrożenia dla wstrzymania tego projektu, pozostaje tylko kwestia finansowania. Inwestycja rozłożona jest na cztery lata i wymaga od nas sporego zaangażowania.

Wróćmy do rynków zagranicznych. Czym Kopex może się tu pochwalić?

- W ostatnich kilku latach udało się nam zrealizować kontrakty dużej wartości na największych górniczych rynkach świata. Mam tu na myśli przede wszystkim Australię i Chiny. Jesteśmy w trakcie rozmów dotyczących pozyskania kolejnych kontraktów, w tych dwóch państwach, w RPA, Wietnamie i Argentynie. To kierunki dość odległe z perspektywy polskiego eksportera, ale widzimy tam dużą możliwość zwiększenia swojej obecności, a dzięki temu przychodów. Doskonałym przykładem jest kontrakt, który zakończyliśmy w sierpniu tego roku w Australii. Niezwykle cenne było już samo wejście na rynek australijski – najbardziej wymagający rynek górniczy świata – i to od razu z tak dużą umową. W ocenie inwestora – międzynarodowego koncernu Vale – sprzęt zainstalowany w nowej kopalni spełnia wszystkie założone wymagania i jeśli w praktyce potwierdzi się jego jakość i parametry, to mamy szansę na kolejne zamówienia ze strony Vale.

Po realizacji tego kontraktu można powiedzieć, że Kopex jest graczem na skalę światową?

- Myślę, że już wcześniej można było używać takiego stwierdzenia, ponieważ od wielu lat jesteśmy obecni w Rosji, Czechach, Chinach, Argentynie, wykonujemy roboty górnicze w Turcji, Francji i Niemczech. Po kontrakcie australijskim potencjalni partnerzy dostrzegli nas jako poważną siłę. W tym kontekście mogę powiedzieć, że staliśmy się graczem numer trzy na światowym rynku. Wcześniej postrzegani byliśmy jako pośrednik w handlu zagranicznym, obecnie jako firma globalna, która jest w stanie realizować dostawy sprzętu i usług górniczych na terenie całego świata.

Co, oprócz jakości oferowanych usług, stanowi o sile Kopeksu?

- Przy pozyskiwaniu kontraktów górniczych pierwsza weryfikacja zawsze dotyczy kwestii technicznych: jakości, niezawodności i wydajności sprzętu. Jeśli te parametry spełniają potrzeby inwestora, zaczyna się rozmowa na temat ceny. Jeśli wchodzimy na jakiś rynek i mamy konkurować z największymi, a nasza technika jest porównywalna, to musimy przebić ofertę ceną.

Kopex jest nadal zainteresowany przejęciem większościowego pakietu w „Gliniku”?

- Tak, ale nasze zainteresowanie jest „bierne”, zasadnicza decyzja musi zostać podjęta przez „Glinik” i banki, które mają w „Gliniku” wierzytelności. Firma z Gorlic jest do tej pory liderem w produkcji obudów na rynku polskim. Ma własną dokumentację, własnych projektantów, bardzo duże i sprawne moce produkcyjne. Biorąc pod uwagę, że za rok czy dwa zamówienia inwestycyjne zaczną rosnąć, korzystnie byłoby mieć w naszej grupie gorlicką spółkę, choć obecnie jest to trochę ryzykowne.

Okres kryzysu to dobry moment, żeby rozwijać firmę?

- Jeśli tylko ma się pieniądze i siłę, to bardzo dobry moment. W kryzysie część konkurentów przeżywa problemy, firmy mające słabszą kondycję finansową, mogą tracić rynek. Zatem to dobry czas, żeby wchodzić do nowych klientów z nowymi produktami. Poza tym wielu właścicieli konkurencyjnych podmiotów w trakcie kryzysu decyduje się na ich sprzedaż. W kryzysie tracą wszyscy, tylko ten, kto ma największe zasoby, może przetrwać dłużej. Po kryzysie zawsze następuje wzrost, ten kto przetrwa z największą siłą jest w stanie znacznie szybciej się odbić i pozyskać większą część rynku.


MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Szara strefa na rynku paliw w 2025 r. utrzymała się na poziomie 4 proc.

Szara strefa na polskim rynku paliw ciekłych utrzymała się w ubiegłym roku na poziomie 4 proc., co oznacza brak zmian względem roku 2024 - podał Urząd Regulacji Energetyki (URE) w opracowaniu o polskim rynku paliw płynnych.

1596184260 biogazowniaramboll

Sejm przyjął nowelę ustawy o OZE. Chodzi o wsparcie biometanowni

Sejm przyjął w piątek nowelizację ustawy, która ma m.in. wprowadzić wsparcie dla biometanowni większych niż 1 MW, uregulować funkcjonowanie gazociągów do przesyłu biogazu i uprościć inwestycje w farmy wiatrowe.

Przydomowa retencja to przyszłość

Sejm uchwalił nowelizację ustawy o zakazie tzw. greenwashingu

Sejm uchwalił w piątek nowelizację ustawy o zakazie tzw. greenwashingu, czyli reklamowania produktów jako przyjaznych dla środowiska, choć nie potwierdza tego stosowny certyfikat. Ustawa ma wejść w życie 27 września 2027 r.; teraz zajmie się nią Senat.

„Łącznik – pieśń o Gerardzie Cieśliku”. Na Stadionie Śląskim powstanie wielkie widowisko o legendarnym meczu z 1957 roku

Plenerowy spektakl teatralny „Łącznik – pieśń o Gerardzie Cieśliku” odbędzie się 20 września 2026 r. o godz. 20.00 na Superauto.pl Stadionie Śląskim w Chorzowie. To wydarzenie łączy sport, teatr, muzykę, film i nowoczesne efekty multimedialne, tworząc poruszającą opowieść o pasji, odwadze i sile sportowych marzeń – osnutą wokół legendarnego meczu Polska–ZSRR z października 1957 roku.