Kotwice antyinflacyjne...

Rozmowa z Klemensem Ścierskim, doradcą wicepremiera Waldemara Pawlaka, a wcześniej ministrem przemysłu i handlu, dyrektorem elektrowni „Łaziska”.

Rozgorzała narodowa debata nad uwolnieniem cen energii. Pojawiają się głosy o konieczności renegocjacji umów w części kosztów zaopatrzenia elektrowni w węgiel. Co Pan o tym sądzi?

Wiele lat górnictwo i energetyka były traktowane przez kolejne ekipy rządowe jako kotwice antyinflacyjne. Po kolei uwalniano ceny prawie wszystkich produktów, ale nie energii elektrycznej. Mamy do czynienia z niezdrową sytuacją, regulowane – chociaż już tylko częściowo – ceny energii nie pozwalają na rozwój, inwestycje, modernizacje elektrowni i linii przesyłowych. Wywołuje to również częste konflikty z górnictwem o ceny węgla. Gdy 15 lat temu uwolniliśmy w Polsce ceny benzyny, argumenty krytyków tego przedsięwzięcia były podobne do tych używanych dziś odnośnie do energii. Straszono, że doprowadzimy do katastrofy gospodarczej, że ludziom zabraknie pieniędzy na chleb, że nie dojadą do pracy.

Wszystko miało też radykalnie podrożeć. Ale oczywiście nic takiego się nie stało. Po pewnym czasie ceny się ustabilizowały, zniknęły kolejki samochodów przed stacjami benzynowymi, wybudowano wiele nowoczesnych stacji paliwowych, rafinerie miały środki na modernizację. Negatywne konsekwencje braku nakładów na unowocześnienie górnictwa i energetyki widać w spadku wydobycia węgla oraz awariach sieci energetycznych, które paraliżują całe miasta, a nawet regiony.

Od 20 lat nie budowaliśmy nowych bloków energetycznych. Obecnie prowadzone są tylko dwie inwestycje – w Bełchatowie i Łagiszy. Potrzeby inwestycyjne w górnictwie i energetyce są oceniane na dziesiątki miliardów złotych. Za nie muszą, niestety, zapłacić odbiorcy węgla i energii elektrycznej. Całkowite uwolnienie cen energii wydaje się konieczne, jednak termin przeprowadzenia tego procesu oraz sposób ochrony najuboższych odbiorców wymaga głębokich przemyśleń.

Zużycie węgla w ostatnich dziesięcioleciach radykalnie zmalało. Czy przy rozwijającej się gospodarce można tego samego oczekiwać w odniesieniu do energii elektrycznej?

Jest to możliwe i konieczne, oczywiście w wartościach względnych. Musimy jednak zwiększyć efektywność wytwarzania energii, oszczędniej ją zużywać, co bez kompleksowej modernizacji naszej gospodarki nie jest realne. Trzeba też zainicjować przedsięwzięcia edukacyjne, aby nauczyć odbiorców racjonalnego wykorzystywania energii. Jeśli ceny energii zostaną całkowicie uwolnione, to odbiorcy otrzymają większą motywację do oszczędnego zużywania prądu. Wtedy warto będzie wymieniać na energooszczędne odpowiedniki nie tylko urządzenia przemysłowe, ale także sprzęt gospodarstwa domowego. Opłacalna stanie się zmiana starej technologii na nowoczesną.

Ekonomicznie uzasadnione będzie szukanie nowych rozwiązań dla zmniejszenia rachunków przychodzących z zakładu energetycznego. Niektóre firmy już prowadzą kampanie informacyjne, polegające między innymi na rozsyłaniu broszur, z których mieszkańcy mogą się uczyć prostych sposobów zmniejszania zużycia energii. W latach 80. ubiegłego wieku wydobywaliśmy w Polsce około 200 mln ton węgla kamiennego rocznie i planowano budowę nowych kopalń.

Dziś tego surowca wydobywa się o około 60 procent mniej. Trzeba więc racjonalnie go wykorzystywać. Ministerstwo Gospodarki przygotowało projekt ustawy o efektywności energetycznej mającej na celu zmniejszyć energochłonność naszej gospodarki. Mamy tu bardzo wiele do zrobienia – na przykład japońska gospodarka jest około pięć razy mniej energochłonna niż polska.

Gdy w miastach gaśnie światło po energetycznej awarii, pojawiają się pytania, czy nie lepiej prąd sprowadzać z zagranicy?

Nie omawiając szczegółów kwestii bezpieczeństwa energetycznego kraju powiem tylko, że dzisiaj import większej ilości energii traktować należy w kategorii nieziszczalnych marzeń. Polska nie ma wystarczających linii transgranicznych. Powiedzmy sobie otwarcie, że nikt nam taniej energii nie przywiezie samochodem, statkiem, czy w walizce. Ponadto wszyscy nasi sąsiedzi odczuwają głód energetyczny. Nie ma bowiem jej nadmiaru w Niemczech, w Szwecji, ani za naszą wschodnią, czy południową granicą. Niemcy i Szwedzi podjęli decyzję o likwidacji swoich elektrowni jądrowych, a teraz zastanawiają się, jak opóźnić tę decyzję. Musimy zatem sami rozwiązywać swoje kłopoty. I to w oparciu o nasze surowce energetyczne.

Uważa Pan, że ostatnie 20 lat dla Krajowego Systemu Energetycznego zostały zmarnowane?

Zrobiono wiele jak na możliwości, ale zbyt mało jak na dzisiejsze potrzeby. Trzeba zauważyć przede wszystkim efekt w postaci zmniejszenia uciążliwości energetyki dla środowiska, a zwłaszcza ograniczenie zanieczyszczeń powietrza. Dużym sukcesem można dzisiaj nazwać połączenie systemów elektroenergetycznego Polski z unijnym i szwedzkim (kabel przez Morze Bałtyckie) oraz słowackim. Na pozytywną ocenę zasługuję także ponowna konsolidacja energetyki, po wcześniejszym, niepotrzebnym jej rozbiciu.

Szkoda, że nie zrobiono tego jak w Czechach, gdzie pozostawiono potężną grupę energetyczną (CEZ), która już jest właścicielem polskich elektrowni i planuje kupić następne polskie firmy. Lista zaniedbań, koniecznych inwestycji oraz zagrożeń dla naszego górnictwa i energetyki jest obecnie ogromna. Szukając odpowiedzi na pytanie, jak rozwiązać istniejące problemy, musimy zapewnić przede wszystkim konieczne środki finansowe.

Klemens Ścierski jest absolwentem Politechniki Śląskiej. Pracował na tej uczelni jako asystent. Później zdobywał doświadczenie menedżerskie i organizacyjne w elektrowniach „Halemba” oraz „Siersza”. W latach 1978–1995 był związany z Elektrownią „Łaziska” – do 1983 roku jako dyrektor techniczny, następnie dyrektor naczelny. Ma w dorobku blisko 50 patentów technologicznych. W gabinetach rządów Józefa Oleksego i Włodzimierza Cimoszewicza (1995–1996) pełnił funkcję ministra przemysłu i handlu. W 1997 powrócił do Elektrowni „Łaziska”, gdzie był wiceprezesem zarządu i dyrektorem, a od 2001 r. dyrektorem Południowego Koncernu Energetycznego SA Elektrownia Łaziska. Był posłem na Sejm II kadencji oraz senatorem V kadencji.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zwiększa się efektywność zagospodarowania ujętego kopalnianego metanu

Efektywność odmetanowania złoża węgla kamiennego w Polsce od lat kształtuje się na zbliżonym poziomie, tj. pomiędzy 37 proc. , a 41 proc. W 2025 r. wyniosła 37,5 proc. - informuje Wyższy Urząd Górniczy.

Sprawdź, jak nowoczesne technologie pomiarowe wpływają na efektywność przemysłową

Współczesne zakłady produkcyjne działają pod presją utrzymania wysokiej jakości, ograniczania przestojów oraz racjonalnego wykorzystania zasobów. Aby sprostać tym wymaganiom, przedsiębiorstwa coraz częściej inwestują w zaawansowane systemy pomiarowe, które dostarczają dokładnych danych o przebiegu procesów. Dzięki bieżącemu dostępowi do informacji można szybciej podejmować decyzje, skuteczniej reagować na odchylenia parametrów i lepiej kontrolować produkcję.

Śląski Szlak Zabytków Techniki ma nowy obiekt historyczny

Na radzionkowskiej Szkale odsłonięto tablicę poświęconą ks. Szymonowi Korpakowi oraz historii XIX-wiecznego przemysłu wydobywczego

Naukowcy przetestują innowacyjne technologie odsalania wód kopalnianych

Naukowcy mają przetestować w warunkach przemysłowych innowacyjne technologie odsalania wód kopalnianych. Tworzenie w tym celu międzyuczelnianych konsorcjów było jednym z tematów wtorkowego posiedzenia Międzyresortowego zespołu ds. Odry - poinformowało Ministerstwo Klimatu i Środowiska.