Koszty zwolnień chorobowych idą w dziesiątki milionów złotych

Praca w górnictwie należy do zajęć w największym stopniu wystawiających na szwank zdrowie zatrudnionych w tym sektorze ludzi. Ta prawda znajduje odzwierciedlenie zarówno w danych statystycznych, zestawieniach lekarskich diagnoz, jak i obserwacjach personalnych w kopalniach. Bywają miesiące, że z powodu choroby do pracy nie przychodzi co dziesiąty górnik.

Zjawisko to nie zdumiewa nikogo, kto kiedykolwiek miał sposobność obserwować pracę górnika pod ziemią. Duży wysiłek fizyczny w warunkach nieprzyjaznego człowiekowi mikroklimatu i innych uciążliwości wywołują m.in. schorzenia narządów ruchu oraz dolegliwości układu oddechowego. Lekarze obserwują też narastanie wśród górników schorzeń z grupy psychicznych. Jedną z konsekwencji są liczniejsze, niż w innych branżach, zwolnienia chorobowe.

Ponoszone przez przedsiębiorców górniczych koszty nie przepracowanych z powodu L-4 dniówek – w postaci wynagrodzeń wraz z zasiłkami – idą w dziesiątki mln złotych rocznie. W ich przekonaniu część zwolnień jest orzekana i uzyskiwana w sposób nieuczciwy. W tej ocenie odwołują się do porównań absencji chorobowej w kopalniach innych krajów europejskich. Stąd zapowiedzi działań organizacyjno-porządkowych, mających ukrócić zjawisko nadużyć w tym zakresie. Kłopot w tym, że niesłychanie trudno ujawnić rzeczywistą skalę naciąganych zwolnień. Kontrole prowadzone wobec ubezpieczonych i wystawiających im L-4 lekarzy rzadko ujawniają nieuczciwe praktyki.

Skali naciąganych zwolnień lekarskich niepodobna określić.

Górnicy – sądząc z liczby zwolnień lekarskich – należą do najbardziej schorowanej grupy zawodowej. Według danych Urzędu Statystycznego w Katowicach czas nie przepracowany z powodu chorób na jednego zatrudnionego ogółem wynosił w 2006 r. 62 godziny. W przypadkach kilku wybranych branż wyglądał tak: w górnictwie – 108 godz., w budownictwie – 71 godz., w transporcie, gospodarce magazynowej i łączności oraz przetwórstwie przemysłowym – 60 godz., w handlu hurtowym i detalicznym – 49 godz. Czas ten uwzględnia tylko przypadki zwolnień lekarskich do 30 dni, czyli płaconych przez pracodawcę. Świeższymi danymi z 2007 r. US będzie rozporządzał w czerwcu.

Kopalnia bez pracowników

W zakładach Katowickiej Grupy Kapitałowej, zatrudniającej nieco ponad 20 tys. pracowników, absencja chorobowa wyniosła w 2007 r. prawie 590 tys. dniówek. Obrazowo rzecz ujmując, z powodu chorób codziennie nie pracowało 1616 osób, czyli więcej, niż zatrudnia cała kopalnia „Kazimierz-Juliusz”. Aby to porównanie nie zostało odczytane opacznie, od razu dodajmy, że akurat w sosnowieckim zakładzie absencja chorobowa należy w skali holdingu do najniższych. Za wspomniane 590 tys. przechorowanych dniówek firma – w postaci wynagrodzeń wraz z zasiłkami – wypłaciła przeszło 46 mln złotych.

W Kompanii Węglowej, zatrudniającej w ub.r. 63 tys. osób, średnio codziennie „na rewirze” przebywało około 5100 pracowników. Ubiegłoroczna absencja chorobowa wyniosła więc prawie 928 tys. dniówek roboczych. Firma wypłaciła za nie przeszło 95,3 mln zł.

Jastrzębska Spółka Węglowa SA zatrudniała w ub.r. około 19,5 tys. pracowników. Średnioroczna absencja chorobowa wynosiła tu 9,35 proc. Największa (12,93 proc.) była w grudniu, najmniejsza (7,96 proc.) – w sierpniu.

Górnik wykonuje swoją pracę w nadzwyczaj uciążliwych, nieporównywalnych do innych zawodów, warunkach. Nie zdumiewa więc specjalnie czołowe miejsce na liście absencji chorobowej. Tym bardziej, że w strukturze wiekowej górników dominują dziś mężczyźni około czterdziestki, czyli sterani już pracą, bliscy emerytury. Jest też jednak tajemnicą poliszynela, że spory fragment „rewirów” jest naciągany i stanowi zwyczajną transakcję. Wtajemniczeni utrzymują, że kilka dni L–4 kosztuje w gabinecie lekarskim 50 złotych. Skala tego zjawiska jest niezbadana.
W kopalniach Kompanii Węglowej największa absencja – wraz z urlopową – występuje w lipcu i sierpniu. Są dni, kiedy dochodzi do 40 proc. Wydobycie biegnie wtedy na ogół kosztem ograniczenia robót przygotowawczych.

 „Kuracja” na dachu

– Zwolnienie chorobowe jest sprawą, która rozstrzyga się w relacji lekarz–pacjent. Pracodawca tak naprawdę nie ma jakichkolwiek realnych możliwości, aby sprawdzić, czy dolegliwość nie jest symulowana, a L-4 wystawione nieuczciwie – ocenia Zbigniew Madej, rzecznik prasowy kompanii.

Podjęcie działań organizacyjno-porządkowych i profilaktycznych, mających na celu ograniczenie nieuzasadnionej absencji chorobowej, zapowiada się w kopalniach holdingu. Ale Sławomir Mrówka, dyrektor Zespołu Polityki Zatrudnieniowej w KHW SA też przyznaje, że zbadanie, ile zwolnień lekarskich potwierdza rzeczywistą chorobę pracownika, a ile jest naciąganych, jest bardzo trudne.

– Pracodawca ma możliwość kontroli osób pozostających na zwolnieniach lekarskich. Jeśli taka kontrola zastaje chorego niby pracownika, reperującego komin na dachu sąsiada, to sprawa wydaje się oczywista. Ale to są sytuacje marginalne. Zwykle bywa bowiem tak, że jeśli przebywającego „na rewirze” nie ma, to domownicy przekonują, że akurat wyszedł do przychodni. Trudno zweryfikować prawdziwość takiego zapewnienia – mówi Mrówka.

Dla dyrektora Mrówki jednym z czytelnych sygnałów, że część L-4 można podawać w wątpliwość, jest zdecydowanie najniższa absencja chorobowa w październiku, a więc w miesiącu, w którym – wydawałoby się – jesteśmy szczególnie podatni na rozmaite infekcje i dolegliwości. Październik jest jednak zarazem miesiącem, z którego zarobek służy do wyliczania podstawy nagrody barbórkowej. Ta okoliczność ma, jak widać, zdumiewająco „ozdrowieńczy” wpływ na pracowników. Można z niej domniemywać, że nie wszystkie zwolnienia w innych porach roku były uzyskiwane fair.

Zwolnienia pod lupą orzeczników

Obok pracodawców kontrole zgodności wydawania zwolnień lekarskich z przepisami i zasadami ich przyznawania przeprowadza też Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Są one dwojakiego rodzaju. Pierwszy dotyczy osób, którym sam wypłaca świadczenia chorobowe. Drugi, to kontrola prawidłowości orzekania o czasowej niezdolności do pracy oraz wystawiania zaświadczeń lekarskich.

Chorzowski Oddział ZUS zakresem swego działania obejmuje 6 gmin górniczych. W ub.r. w ramach kontroli prawidłowości wykorzystania zwolnień lekarskich pracownicy zakładu skontrolowali 1110 ubezpieczonych. Nieprawidłowości stwierdzili u 82. W tym samym okresie tutejsi lekarze orzecznicy przeprowadzili 12 663 kontroli prawidłowości orzekania o czasowej niezdolności do pracy. Nieprawidłowości ujawnili u 85 osób.

– Kontrole nie są prowadzone w ujęciu branżowym, toteż nie mogę odpowiedzieć, w jakim stopniu stwierdzone nieprawidłowości dotyczą osób z kręgu górnictwa – mówi Anna Sobańska-Waćko, rzecznik prasowy Oddziału.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Poczta Polska miała 103 mln zł zysku za pięć miesięcy

Poczta Polska miała 103 mln zł zysku za pięć miesięcy 2026 r.; w tym samym okresie 2025 r. było to 105,6 mln zł - wynika z informacji przedstawionej w środę przez Pocztę podczas posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury. Wynik ze sprzedaży wzrósł o 188 proc. rok do roku.

W pracującej dla kopalń spółce przedłużono czas na przekazanie propozycji układowych

Sędzia-komisarz wydał zarządzenie dotyczące przedłużenia do 30 września br. terminu na złożenie propozycji układowych - wynika z środowego komunikatu PKP Cargo. Spółka ma też przygotować ich ostateczną wersję do końca sierpnia.

Polski przemysł znalazł się w punkcie krytycznym - organizacje przemysłowe apelują do ministra finansów

30 organizacji przemysłowych przekazało Ministrowi Finansów i Gospodarki Andrzejowi Domańskiemu wspólny apel o systemowe wsparcie działań na rzecz rozwoju nowoczesnej, konkurencyjnej i niskoemisyjnej gospodarki - poinformowała Krajowa Izba Gospodarcza (KIG).

Zatrudnienie w tym przemyśle spadło o niemal 4 proc. w I kwartale

O niemal 4 proc. spadło zatrudnienie w przemyśle motoryzacyjnym i wyniosło 193,3 tys. etatów na koniec I kwartału 2026 r. - wynika z raportu AutomotiveSuppliers.pl. Jednocześnie produkcja sprzedana sektora nieznacznie, bo o 0,5 proc., wzrosła do niemal 58 mld zł.