Kopalnia to nie warzywniak

fot: Jarosław Galusek/ARC

Przyczyny pożaru wskazać ma specjalnie powołania komisja OUG

fot: Jarosław Galusek/ARC

„Nie mów ciach, dopóki koniunktura nie skoczy” – chciałoby się sparafrazować popularną przestrogę dla wszystkich, którzy nie grzeszą cierpliwością. W przypadku biznesu wielkoskalowego, który przy okazji jest od zawsze więźniem cykli koniunkturalnych, cierpliwość jest cechą niezbędną, bez której nikt nawet nie powinien zbliżać się do podobnego przedsięwzięcia. I o ile można wybaczyć stojącym z boku komentatorom, że w chwili zwątpienia czasem za wcześnie wzywają do jakiegoś radykalnego ruchu, o tyle co najmniej dziwne jest, kiedy domagają się takich samych działań w chwili, kiedy wszystko idzie dobrze i zmierza ku lepszemu.

Do popełnienia tego tekstu sprowokował mnie komentarz z ostatnich dni grudnia (wciąż nadrabiam świąteczne zaległości w lekturze prasy branżowej) redaktora naczelnego portalu wysokienapiecie.pl Rafała Zasunia, którego profesjonalnie bardzo cenię a osobiście bardzo lubię. Ten bohater „afery klozetowej” (jakiś czas temu opublikował w internecie relację z kolejki w pewnej toalecie, gdzie pewien arogancki parlamentarzysta zachował się tak – nie wchodząc w szczegóły – że musiał później za to przepraszać) odpowiedział na pytanie: „Czy mamy teraz dobry czas na zamykanie kopalń?”, że zawsze jest czas na zamykanie zakładów nierentownych.

Z całą moją sympatią do Rafała, muszę się z nim całkowicie nie zgodzić w tej kwestii, ponieważ o ile sczerpanie złoża jest faktem niepodważalnym, tak rentowność jest sprawą względną, w prostych modelach biznesowych zależną w dużej mierze od koniunktury na rynku. Pozostaje nam tylko uparcie przypominać, że kopalnia jako biznes nie jest warzywniakiem, który wczoraj przynosił zyski, a dzisiaj pomidory potaniały, więc przestaje nam się opłacać i zwijamy budę, nie czekając na to, co przyniesie jutro. Żebyśmy nie byli jednak gołosłowni, z odsieczą przybywa nam właśnie kopalnia Sośnica, która może być w tym przypadku bardzo dobrą ilustracją tej zależności.

Jeszcze dwa lata temu gliwicka kopalnia była jedną z najgorszych w portfelu Kompanii Węglowej, a później Polskiej Grupy Górniczej. W 2015 r. znalazła się w gronie zakładów z najgorszymi wynikami, obok Pokoju, Bielszowic, Halemby-Wirka i Rydułtowych-Anny. W styczniu ub.r. poznaliśmy treść decyzji Komisji Europejskiej w sprawie zatwierdzenia 7,6 mld zł pomocy dla polskiego górnictwa, z której wynikało, że Sośnica znalazła się na liście kopalń, które na pewno trafią do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, a zgodnie z pkt. 79 tego dokumentu ich przejście do SRK będzie równoznaczne z ich likwidacją, tj. z zaprzestaniem wydobycia węgla i zamknięciem kopalni.

W okresie od stycznia do kwietnia, czyli na chwilę przed przejściem z KW do PGG, Sośnica produkowała węgiel po kosztach ponad dwukrotnie wyższych niż najlepsze w tym zestawieniu Marcel (197 zł/t) i Ziemowit (201 zł/t), dopłacając do każdej tony węgla ok. 124 zł. Sośnica była również jedną z kopalń najmniej wydajnych, produkującą 175 t na pracownika, czyli 50 t mniej niż kolejny na liście Piast. Kilka miesięcy później związkowcy i zarząd PGG podpisali porozumienie, zgodnie z którym kopalnia miała poprawić wyniki do końca stycznia 2017 r. Ustalono wtedy, że zakład pozostanie w PGG tylko wtedy, jeśli osiągnie rentowność, w przeciwnym razie na koniec 2017 r. trafi do SRK.

Na początku ub.r. wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski potwierdził, że sygnały dotyczące realizacji programu naprawczego w Sośnicy i poprawy wyników kopalni są pozytywne, a zakład powinien zostać wkomponowany w nowy biznesplan PGG. Jednak pytany o przyszłość kopalni szef resortu Krzysztof Tchórzewski nie chciał przesądzać decyzji w sprawie przyszłości Sośnicy, odwołując się do konieczności przeprowadzenia dodatkowych analiz, m.in. przekalkulowania, jakie nakłady będą niezbędne na inwestycje, ponieważ w „okresie próbnym” w kopalni nie przygotowywano żadnych nowych ścian wydobywczych.

Dzisiaj, po ponad roku ciężkiej pracy, jaką wykonano w zakładzie, Sośnica jest jedną z lepszych kopalń Polskiej Grupy Górniczej. Na koniec 2017 r. wypracowała grubo ponad 100 mln zł zysku netto, a wszystkie wskaźniki kondycji kopalni aż biją optymizmem po oczach: wydobycie wzrosło o ok. 55 proc., wydajność o ok. 60 proc. a koszt jednostkowej produkcji spadł o ok. 40 proc. względem poprzedniego roku. Kopalnia, która w ub.r. obchodziła stulecie swojego istnienia i która przez ostatnie 10 lat była jedną z najgorszych w Polsce, dzisiaj broni się ekonomicznie i jest przygotowana do wysokiego i stabilnego wydobycia w nadchodzących latach.

Dodatkowo, to właśnie Sośnica brała udział w rewitalizacji śródlądowych dróg wodnych na Dolnym i Górnym Śląsku, gdzie przez lata zaniedbano infrastrukturę transportową. Pierwsze barki z węglem wypłynęły z Gliwic w połowie lipca ub.r., dowożąc go Kanałem Gliwickim i dalej Odrą do elektrociepłowni we Wrocławiu. Umowa przewidywała przetransportowanie rzeką do końca roku 20 tys. t węgla miesięcznie, ostatecznie w Porcie Gliwice przeładowano blisko 127 tys. ton miału z Sośnicy. Dzisiaj port planuje podwojenie ilości przewożonego surowca, a kopalnia jest ważnym elementem całej strategii rozwoju ruchu towarowego na Odrze.

Zamykając wątek klamrą: redaktor Zasuń o konieczności zamykania nierentownych kopalń mówi od dawna. Wzywał do tego, kiedy w głębokim kryzysie znajdowała się cała branża, wzywał również, kiedy Kompania Węglowa przekształcała się w Polską Grupę Górniczą, wzywa także dzisiaj, kiedy bardziej niż o ceny martwimy się o podaż węgla, a kopalnie wychodzą z dołka w związku z przeprowadzoną głęboką restrukturyzacją, ale przede wszystkim na fali dobrej koniunktury. Jak już zostało powiedziane, cykle koniunkturalne w przemyśle surowcowym są jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym czynnikiem kształtującym kondycję całego sektora.

W ub. stuleciu były one raczej długie, potrafiły trwać od kilku do nawet kilkunastu lat, a ceny zmieniały się stosunkowo łagodnie. Zdaniem Jacka Libuchy, partnera kierującego praktyką doradztwa dla sektora energetycznego w Boston Consulting Group, w XXI wieku sytuacja jest inna, cykle dobrej i złej koniunktury uległy skróceniu, a amplitudy wahań cen są znacznie większe. To wszystko oznacza, że status kopalni oznaczonej jako „nierentowna” (lub nawet „stale nierentowna”, jeśli dekoniunktura będzie utrzymywać się przez kilka lat) będzie mógł się bardzo szybko zmieniać, co oczywiście powinno decydentów skłaniać do powściągliwości w podejmowaniu decyzji o jej zamykaniu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Gotowi na wielką metropolię?

Czescy samorządowcy nalegają na szybkie powołanie do życia metropolii, która połączyłaby Katowice z Ostrawą. Ogłosili to podczas dorocznego, XXXII Spotkania Biznesu Czech, Polski i Słowacji, które odbyło się w ub. tygodniu w ostrawskim magistracie.

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowa wieża kontroli lotów

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowoczesna wieża kontroli lotów - wynika z informacji lokalnego samorządu. Dla wieży, która ma obsługiwać ruch lotniczy i stać się charakterystycznym elementem panoramy miasta, złożono już wniosek o pozwolenie na budowę.

ORLEN stworzy sieć „komfortek” dla podróżujących ze szczególnymi potrzebami

ORLEN jako pierwsza firma paliwowa w Polsce uruchamia program, który ma zwiększyć komfort podróżowania po kraju osób ze szczególnymi potrzebami. Przy najważniejszych trasach powstanie ponad 30 tzw. „komfortek” – specjalistycznych pomieszczeń higieniczno-opiekuńczych.