Wtorkowe spotkanie zarządu Kompanii Węglowej z Tomem Gibsonem nie wniosło nic nowego do sprawy sprzedaży Silesii. W jaki sposób wyglądały procedury związane ze zbyciem kopalni?
- 14 grudnia ubiegłego roku pan Tom Gibson złożył ofertę na zakup kopalni Silesia, która była jedyną ofertą w ogłoszonym wcześniej przetargu. Jednym z warunków było wpłacenie vadium na kwotę 4 mln zł, które złożone zostało w formie gwarancji bankowej. Zaistniała jednak wątpliwość, czy ta gwarancja jest prawidłowa. W związku z tym, że nie mogliśmy się w tej sprawie porozumieć, Kompania Węglowa dała stronie szkockiej czas na złożenie prawidłowej gwarancji bankowej. Stało się to dopiero w lutym tego roku. Po złożeniu dokumentu zarząd Kompanii Węglowej podjął uchwałę o zatwierdzeniu wyniku przetargu i przeznaczeniu kopalni na sprzedaż, po czym w kwietniu rada nadzorcza Kompanii Węglowej podjęła uchwałę pozytywnie opiniującą transakcję i dokumenty zostały skierowane do właściciela, czyli walnego zgromadzenia akcjonariuszy, w tym przypadku ministra gospodarki.
Jednak właściciel nie podjął w tej sprawie decyzji.
- Minister gospodarki nie podejmował decyzji, dlatego, że strony – a więc Kompania Węglowa i Gibson Group International - nie przedstawiły kompletnych dokumentów. Wymagany projekt umowy został zaparafowany przez strony 9 maja ze sporym opóźnieniem, jednocześnie podpisane zostało porozumienie wyjaśniające, do czego projekt tej umowy jest potrzebny.
Dlaczego dopełnienie terminu zawarcia umowy, który upływa 30 czerwca, jest takie istotne?
- Jeden z zapisów parafowanego projektu stanowi, że Gibson jest związany ofertą do dnia zawarcia umowy, jednak nie dłużej niż do 30 czerwca. Ten sam termin zapisany został w specyfikacji istotnych warunków zamówienia, dokumencie przyjętym przez zarząd, formułowanym każdorazowo przed ogłoszeniem przetargu. Uznaliśmy w związku z tym, że ten termin jest w zasadzie nieprzekraczalny.
Po co właściwie parafowano projekt umowy?
- Projekt umowy został parafowany po to, aby obie strony mogły kierować wnioski do organów władzy publicznej i organów korporacyjnych, między innymi walnego zgromadzenia akcjonariuszy, o zawarcie umowy sprzedaży. Gibson potrzebował porozumienia, aby skierować wnioski o uzyskanie zgód i decyzji wymaganych do zawarcia przez spółkę umowy sprzedaży Silesii Dotyczyło to przede wszystkim przejęcia koncesji. Podstawowym warunkiem przejęcia koncesji było z kolei uzyskanie przez szkocką spółkę wpisu do polskiego Krajowego Rejestru Sądowego i uzyskanie numeru NIP. Do dzisiaj pan Gibson takiego wpisu nie uzyskał, nie złożył nawet w tej sprawie wniosku. Nie spełnienie warunków formalno-prawnych uniemożliwia właścicielowi podjęcie decyzji o zbyciu kopalni. W projekcie umowy zapisano także, że Szkoci powinni utworzyć polski oddział tego przedsiębiorstwa, co wynika z ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Informację o konieczności dopełnienia tych formalności pan Gibson uzyskał w połowie kwietnia, niestety do dzisiaj warunki te nie zostały spełnione. Powoduje to duże obawy z naszej strony, czy umowa będzie mogła zostać zawarta, bo jest mało prawdopodobne, że w terminie kilku dni Panu Gibsonowi uda się załatwić wszystkie wymagane formalności.
Czy załoga Silesii może mieć jakieś powody do niepokoju?
- Jeżeli kopalnia nie zostanie sprzedana, jej pracownicy pozostaną pracownikami Kompanii Węglowej i mają zagwarantowaną pracę. Już w trakcie trwania procedury przetargowej trafiło do nas wiele wniosków pracowników Silesii o przeniesienie do innych kopalń KW i nie tylko. Były nawet inicjatywy niektórych działaczy związkowych z tej kopalni, aby tym, którzy nie chcą przejść wraz z zakładem do naszego partnera w tej transakcji zagwarantować pracę w innych zakładach Kompanii. Do tej pory nie wyrażaliśmy na to zgody, bowiem zgodnie z wymogami prawa kopalnia miała zostać sprzedana wraz z zatrudnioną w niej załogą. Uważam dzisiaj, że jeśli umowa nie zostanie zawarta do 30 czerwca, nie możemy dłużej blokować przejść pracowników do innych kopalń Kompanii Węglowej. Mamy świadomość, że wielu pracowników Silesii chce wreszcie jakiejś jasnej wizji swojej zawodowej przyszłości, poczucia stabilizacji.
Czytaj również
Sprzedaż Silesii pod znakiem zapytania
Pawlak: Do 30 czerwca decyzja w sprawie kopalni Silesia