Kopalnia przechodzi na... węgiel
Ten rok w noworudzkiej kopalni stoi pod znakiem inwestycji. W marcu wymieniono 50 okien w budynku, w czerwcu wykonano damskie toalety, których są teraz trzy. Zmianę systemu grzewczego przewidziano na lato. Zadecydowały o niej względy finansowe. Olej kosztował 15 tys. zł i starczało go na trzy miesiące grzania. Koszt węgla na całą zimę to około 4 tys. zł. I do tego wszystkie pomieszczenia będą ogrzane. Ponieważ noworudzka kopalnia już nie fedruje, lecz tylko przyjmuje turystów, węgiel trzeba będzie kupować. W planach na 2009 r. jest wymiana rynien deszczowych, zamiana luksferów na okna, otynkowanie budynku.
Ostatnio zaszły też pewne zmiany w trasie zwiedzania. Od kwietnia 2008 r. zwiedzający wchodzą do podziemi górnym wejściem, a po wycieczce wyjeżdżają na powierzchnię, tak jak dotąd, pociągiem w sztolni Lech. Poprzednio wejście i wyjście odbywało się sztolnią. Tylko uczestnicy „zwiedzania z akcją” wchodzą i wychodzą dołem.
Aby udostępnić górne wejście, potrzebne były dwa miesiące ciężkiej pracy. W lutym i w marcu przeprowadzono rozbiórkę zrujnowanego obiektu budowlanego.
– W tym budynku odbywało się centralne strzelanie. Rozebrano go i teraz jest fajny widok na Góry Sowie – opisuje Barbara Korbas, szefowa Przedsiębiorstwa Usług Turystycznych Kopalnia Węgla w Nowej Rudzie.
Znacznie poważniejsza inwestycja szykuje się, jeśli kopalnia przejmie budynek maszyny wyciągowej. Stoi on kilkadziesiąt metrów od wylotu sztolni Lech. W 2007 r. rozpisany był przetarg na jego sprzedaż, ale z przyczyn proceduralnych nie doszło do rozstrzygnięcia. W tym roku sprawa ma być ruszona z miejsca. Na razie budynek niszczeje z powodu działania czynników atmosferycznych.
Na turystów przyjeżdżających do kopalni czekają zarówno atrakcje podziemne, jak i te bardziej powierzchniowe. Te pierwsze to m.in. pokaz działania wiertarki i żarówki na sprężone powietrze, czy makieta stajni z manekinem konia, albo pracownik przebrany za skarbnika. Natomiast w budynku kopalni urządzona została w tym roku wystawa... samochodzików na resorach oraz zeskanowanych okładek komiksów z PRL-u.
Atrakcji przybywa, turystów również. W 2007 r. noworudzką kopalnię zwiedziło 51 tys. osób. – Grupom najbardziej się podoba to, że wchodząc do kopalni wkładają hełmy i lampy. W dalszej kolejności wymieniają skarbnika i kolejkę – opowiada Barbara Korbas.
Aby turyści mogli zaznaczyć miejsce, skąd przybyli, w kopalni od lat wisiała mapa Polski. Jakiś czas temu powieszono mapę Europy, ale i tego za mało. – Trzeba będzie powiesić mapę świata, bo w tym roku był ktoś z Australii – dodaje Barbara Korbas.
Turystów przyciągają reklamy. Od połowy maja dwa autobusy PKS Kłodzko oblepione są reklamami noworudzkiej kopalni. Jeden z nich jeździ stale na trasie Kłodzko – Wrocław, a drugi codziennie wysyłany jest z Kłodzka na inny kurs: a to do Zakopanego przez Bytom, a to do Częstochowy przez Lubliniec. Reklama kopalni ma jeździć dwa lata.