Konsorcjum Stali dołuje, Bodeko idzie w górę
Konsorcjum Stali zarobiło netto w I kwartale tego roku 3,71 mln zł (spadek o 30 proc. w stosunku do tego samego okresu roku 2007). Sprzedaż sięgnęła 90,8 mln zł (spadek o 20 proc.). Tymczasem Bodeko, które właśnie łączy się z giełdowym dystrybutorem, znacznie poprawiło wyniki. Przychody wyniosły 176,35 mln zł (wzrost o 14,1 proc.), a zysk netto 7,84 mln zł (wzrost prawie o 19 proc.). W sumie więc skonsolidowane wyniki wypadły nie najgorzej. Łączne przychody to 267,13 mln zł (spadek o 0,33 proc.), a wynik netto — 11,47 mln zł (spadek o 3,99 proc.) - napisał „Puls Biznesu”.
Skąd taka rozbieżność między wynikami Konsorcjum Stali i Bodeko?
— Mamy różnych klientów. Konsorcjum Stali zaopatruje bezpośrednio inwestorów budowlanych, a ostatnio obserwowaliśmy zastój na tym rynku. Tymczasem Bodeko sprzedaje wyroby hurtownikom — twierdzi Robert Wojdyna, prezes Konsorcjum Stali.
Coś w tym jest. Na przykład firmy z rynku budownictwa drogowego skarżą się na brak przetargów i brak zamówień. Administracja drogowa musi bowiem uporać się z unijnymi wymogami dotyczącymi np. ochrony środowiska, by ruszyć na dobre z realizacją inwestycji budowlanych.
Takich kłopotów nie ma Bodeko, bo hurtownicy, czyli jego odbiorcy, wierząc we wzrost rynku, spodziewają się dalszego wzrostu cen stali, więc chętnie ją kupują.