– Panie doktorze; haruję jak wół
, ganiam jak kot z pęcherzem, do domu wracam zziajany jak pies, apetyt mam jak wilk, z żoną się kocham często jak królik i tylko chciałbym po tym wszystkim spać jak suseł… i nie mogę. Co robić?
– A skąd ja to mam wiedzieć? Przecież nie jestem weterynarzem. Następny proszę!
– Panie doktorze, powiedział Pan, że ze mną jest już bardzo źle i jestem praktycznie bez szans na wyleczenie, a ja – proszę – wyzdrowiałem!
– No cóż, w niektórych przypadkach medycyna jest jeszcze bezsilna. Następny proszę!
– Panie doktorze! Pacjent, który właśnie od Pana wyszedł upadł i chyba nie żyje!
– Och, coś takiego! W takim razie proszę go odwrócić tak, żeby wyglądało jakby właśnie do mnie szedł. Następny proszę!
– Panie doktorze, leki które mi Pan zapisał ostatnio na serce bardzo mi pomogły, ale niestety mam po nich bóle żołądka.
– Proszę się nie martwić, medycyna ma lekarstwa na wszystko. Przepiszę Panu teraz leki na żołądek, po których będzie Pan miał bóle serca. Następny proszę!
– Panie doktorze, mój poprzedni lekarz na co innego leczył, a na co innego ludzie umierali...
– Proszę się nie martwić, u mnie ludzie zawsze umierają na to, na co ja leczę. Następny proszę!
– Panie doktorze, czy naprawdę pozostało mi kilkadziesiąt sekund życia?
– Nie wiem, ale niech Pan poczeka minutkę. Następny proszę!