Koniec akcji przeciwpożarowej w kopalni Mysłowice-Wesoła
- Akcja polegała na odizolowaniu rejonu pożaru od czynnych wyrobisk tamami przeciwwybuchowymi oraz tzw. korkiem wodnym – powiedziała PAP we wtorek rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) w Katowicach, Edyta Tomaszewska.
Akcję można było zakończyć, gdy stosowne badania potwierdziły, że skład kopalnianej atmosfery w czynnych wyrobiskach przed tamami przeciwwybuchowymi odpowiada wymogom przepisów. Także w odizolowanych wyrobiskach nie ma już objawów pożaru.
Po zakończeniu akcji wyrobiska przylegające do zamkniętego tamami rejonu obejrzeli eksperci z Okręgowego Urzędu Górniczego w Katowicach i Kopalni Doświadczalnej Barbara w Mikołowie. Pobrano próbki, aby sprawdzić m.in. zawartość części niepalnych w pyle kopalnianym. Od tego, ile ich jest, zależy m.in. stopień zagrożenia wybuchem pyłu węglowego.
13 stycznia w kopalni doszło prawdopodobnie do pożaru, spowodowanego samozapaleniem się węgla, a także do wypalenia i wybuchu metanu. W zagrożonym rejonie było sześciu górników. Czterech od razu wycofano. Trzej z nich zdołali uciec o własnych siłach, czwarty - sztygar - trafił do szpitala z objawami zatrucia tlenkiem węgla. Ratownicy rozpoczęli poszukiwania dwóch pozostałych. Jednego odnaleźli żywego (zmarł jednak w czwartek w szpitalu), drugi zginął na miejscu.
Prezes WUG powołał w poniedziałek specjalną komisję do ustalenia przyczyn wypadku. Do otamowanych wyrobisk przez kilka tygodni nie będzie można wejść. Z relacji ratowników wynika, że są tam duże zniszczenia.
Kopalnia Węgla Kamiennego Mysłowice-Wesoła powstała przed rokiem w wyniku połączenia zakładów Mysłowice i Wesoła. Do wypadku doszło w wyrobiskach należących przed połączeniem do Wesołej.