Kolorz: Nie zwiodą nas wątpliwe racje
fot: ARC
Czarne prognozy rysowane przez zarząd Kompanii Węglowej są zdecydowanie zbyt pesymistyczne - uważa Dominik Kolorz
fot: ARC
Wtorkowe rozmowy płacowe związkowców z zarządem Kompanii Węglowej zakończyły się fiaskiem.
- To prawda. Zarząd Kompanii Węglowej zaproponował wzrost płac o 1,2 proc. To oznacza w gruncie rzeczy zamrożenie wynagrodzeń na ubiegłorocznym poziomie.
Jakie są oczekiwania związkowców?
- Domagamy się wzrostu płac o 6 proc., 10 zł dodatku do przepracowanej dniówki oraz wyrównania deputatu węglowego do ośmiu ton.
Jak wobec tych rozbieżności będzie wyglądał dalszy scenariusz?
- Kolejne negocjacje zaplanowano na wtorek, 10 marca. Jeśli nie przyniosą one efektów, w czwartek, 12 marca, przeprowadzimy dwugodzinny strajk ostrzegawczy we wszystkich kopalniach należących do spółki.
Rano?
- Tak, od godz. 6 lub 6.30 w zależności od specyfiki danej kopalni.
Czy płacowe żądania związków nie są zbyt wygórowane?
- W naszym przekonaniu bardzo czarne prognozy rysowane przez zarząd Kompanii Węglowej są zdecydowanie zbyt pesymistyczne. Oczywiście, zdajemy sobie sprawę z tego, że żądanie podwyżek w wysokości 14 czy 15 proc. byłoby przegięciem z naszej strony. Dlatego też stonowaliśmy nasze postulaty na tyle, aby ich realizacja pozwoliła odczuć pracownikom, że więcej zarabiają, a z drugiej strony absolutnie nie powinna zachwiać stabilnością gospodarczą spółki. Wskazywaliśmy też na inne elementy kosztowe, które pozwolą na ograniczenie wydatków.
To znaczy, jakiego typu?
- Na przykład koszty usług firm zewnętrznych czy koszty materiałowego zabezpieczenia produkcji. Kryzys w jakiejś części również wpływa pozytywnie na takie duże przedsiębiorstwo, jakim jest Kompania Węglowa. Wszyscy dobrze wiemy, że nastąpił spadek cen wielu produktów, zaczynając od wyrobów stalowych po przysłowiowe gumowe buty. A w założeniach planu społeczno-ekonomicznego przyjęto wzrost tych kosztów o ok. 20 proc.
Czy postulujecie zmianę założeń planu techniczno-ekonomicznego?
- W naszym przekonaniu w elementach tzw. pozostałych kosztów nastąpiło bardzo duże przeszacowanie. Można tam znaleźć sporo pieniędzy. Poza tym nie może być tak, że Kompania Węglowa w tych, niewątpliwie, trudnych czasach będzie wujkiem dla całego otoczenia zewnętrznego. A z drugiej strony, będzie bardzo złym ojcem dla swoich dzieci, którzy w tej firmie pracują.
Na ile na zmianę atmosfery negocjacji placowych wpłynął prowadzący je mediator?
- Mediacje takie mają to do siebie, że w obecności negocjatora nie można zasłaniać się brakiem jakiś dokumentów. Pracodawca musi przedstawić rzeczywistą sytuację gospodarczą firmy. Dlatego też obecność negocjatora przyczyniła się do otwarcia tamtej strony.
Czy jest Pan optymistą, że uda się zakończyć rozmowy bez konieczności odwoływania się do strajku?
- Jeżeli politycy przestana się w te negocjacje wtrącać - a w moim przekonaniu niewątpliwie się wtrącają, bowiem w dużej mierze ubezwłasnowolniają zarząd Kompanii Węglowej – to wydaje mi się, że powinniśmy dojść do porozumienia .
Natomiast jeżeli się będą dalej wtrącać to ...