Kolejny oskarżony w związku z katastrofą wHalembie\" nie przyznaje się do winy

Halemba JAC

fot: Jacek Srokowski

Od czterech miesięcy do dwóch lat więzienia w zawieszeniu i grzywny dostało dziewięciu oskarżonych w sprawie katastrofy Halembie, którzy przyznali się do zarzutów i wnieśli o dobrowolne poddanie się karze

fot: Jacek Srokowski

Kolejny oskarżony w związku z katastrofą w kopalni \"Halemba\", Henryk Sz. nie przyznaje się do winy. Sąd Okręgowy w Gliwicach kontynuuje w piątek odbieranie wyjaśnień od osób, którym prokuratura przedstawiła w tej sprawie zarzuty.

- Od 2003 r., kiedy zostałem kierownikiem działu przygotowania produkcji w Halembie nie sądziłem, że mogę zasiąść na ławie oskarżonych - oświadczył Henryk Sz. Oskarżony uważa, że nie złamał żadnego z przepisów mówiących o bezpieczeństwie pracy w kopalni. W jego opinii, w akcie oskarżenia są zawarte sprzeczności.

Prokuratura zarzuciła mężczyźnie, że na dwa dni przed katastrofą - gdy także dochodziło do przekroczenia dopuszczalnych stężeń metanu - nie wycofał załogi z zagrożonego rejonu. W dniu tym oskarżony był kierownikiem zmiany i zastępcą kierownika ruchu zakładu.

Sz. oświadczył, że do jego obowiązków nie należało wycofanie załogi, bo sam był na powierzchni i nie wiedział jaka jest sytuacja na dole kopalni. Po chwili przyznał jednak, że mógł wydać takie polecenie dyspozytorowi.

Jak mówił, nie zrobił tego, bo pomiarów wykonanych przez kopalnianą aparaturę nie uznał za miarodajne. Przyjął, że końcówka tzw. linii chromatograficznej (analizującej stężenie gazów) była usytuowana w innym miejscu niż pracowali górnicy, w zawale, za tamą izolacyjną.

Według jego wyjaśnień, górnicy pracowali 15 m od miejsca, w którym linia chromatograficzna zmierzyła wysokie stężenia metanu. Pytany przez sąd, czy ta odległość była bezpieczna i wystarczająca, odpowiedział, że tak, bo za tamą nie mogło dojść do inicjacji wybuchu, a w takich miejscach nie wykonuje się żadnych prac. Dopytywany, czy do zapoczątkowania wybuchu może dojść także w rejonach gdzie nie są prowadzone prace, przyznał, że tak. Przyczyną może być np. pożar - powiedział.

Prokuratura Okręgowa w Gliwicach zamknęła śledztwo w czerwcu ub. roku. W głównym procesie, który ruszył w listopadzie odpowiada 17 oskarżonych. Dziewięciu innych mężczyzn przyznało się do winy i dobrowolnie poddało karze. 5 lutego usłyszeli wyroki - od czterech miesięcy do dwóch lat więzienia w zawieszeniu i grzywny od 300 do 1500 zł.

Jak ustaliły prokuratura i nadzór górniczy, kierujący kopalnią przyzwalali na łamanie przepisów i zasad sztuki górniczej. Najpoważniejsze zarzuty ciążą na głównym inżynierze wentylacji kopalni i kierowniku jej działu wentylacji Marku Z. Odpowiada on m.in. za sprowadzenie katastrofy, w której zginęli górnicy. Były dyrektor \"Halemby\" Kazimierz D. jest oskarżony o sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia górników, co skutkowało śmiercią 23 osób. Żaden z nich jeszcze nie składał wyjaśnień przed sądem.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Większość Polaków chce zwiększenia liczby niedziel handlowych

Ponad 60 proc. Polaków opowiada się za złagodzeniem obowiązujących ograniczeń handlu w niedziele - wynika z badania UCE Research i Shopfully Poland. Eksperci zwrócili uwagę, że nie oznacza to jednak, iż konsumenci chcą całkowitego zniesienia ograniczeń.

Balczun: MAP czeka na stanowisko Saudi Aramco ws. biznesu w Polsce

Ministerstwo Aktywów Państwowych czeka na stanowisko Saudi Aramco ws. biznesu w Polsce - poinformował minister aktywów państwowych Wojciech Balczun. Jak dodał, z Saudyjczykami rozmawiać ma prezes Orlenu.

Śląskie potrzebuje aktywnej polityki przemysłowej państwa

Zatrudnieni w przemyśle w woj. śląskim mogą za pięć lat martwić się o pracę lub przebierać w ofertach; w skrajnych scenariuszach w sektorze będzie trzeba zwolnić 21 tys. osób lub zabraknie 72 tys. pracowników - diagnozuje Instytut Reform, postulując aktywną politykę przemysłową państwa. 

Morskie farmy Bałtyk 2 i 3 rosną. Kluczowy etap budowy za nami

Na morzu i lądzie postępuje budowa morskich farm wiatrowych Bałtyk 2 i Bałtyk 3, realizowanych wspólnie przez Polenergię i norweski Equinor. Jak poinformowała spółka Polenergia, po III kwartale 2026 r. zainstalowano już fundamenty wszystkich 100 turbin oraz dwóch morskich stacji elektroenergetycznych, a na dnie Bałtyku ułożono 120 km kabli eksportowych - informują w Polenergii.