Kleszczów: Co gmina ma z kopalni odkrywkowej?
- Widzi Pan więcej plusów czy minusów istnienia w gminie kopalni i elektrowni? - pyta \"GW\". Jerzy Strachocki z Urzędu Gminy Kleszczów bez wahania: - Zauważam więcej zalet tej sytuacji.
Największe wpływy gmina ma z dwóch podatków: od nieruchomości i z tzw. opłaty eksploatacyjnej za każdą tonę wydobytego węgla. W ubiegłym roku do budżetu gminy wpłynęło w sumie 169 mln zł, z czego prawie 90 mln to podatki od nieruchomości. Zdecydowaną większość tej kwoty stanowią podatki od kopalni i elektrowni. W 2008 roku kopalnia zapłaciła gminie ponad 29 mln zł opłaty ekploatacyjnej.
Choć KWB \"Adamów\" siedzibę ma poza gminą, to podatek od nieruchomości i opłatę eksploatacyjną zapłaci na miejscu, gdzie powstanie \"dziura\" w ziemi.
- Ile w przeliczeniu na mieszkańca zarabia rocznie Kleszczów? - pyta \"GW\".
- Nasza gmina jako jedna z najbogatszych w Polsce płaci tzw. janosikowe. W ubiegłym roku oddaliśmy do budżetu państwa 37 mln zł z przeznaczeniem na gminy najuboższe. Ale nawet po odjęciu tej kwoty roczny budżet na mieszkańca przekracza 28 tys. zł [w Łodzi kwota ta ledwo przewyższa 2 tys. zł - przyp. red.] - mówi samorządowiec.
W Kleszczowie również bezrobocie jest niższe niż w innych rejonach Polski i wynosi około 6 proc. Kłopoty ze znalezieniem pracy mają przede wszystkim kobiety. W gminie na 4,7 tys. mieszkańców kopalnia i elektrownia dają pracę w sumie dla ponad 10 tys. osób. Wiele osób dojeżdża, głównie z Bełchatowa, Piotrkowa czy mniejszych miejscowości.
W Kleszczowie za pieniądze od kopalni zostały stworzone cztery strefy przemysłowe. To wielkie tereny, uzbrajane m.in. dzięki podatkom z kopalni. W trzech działają już firmy. Każdego roku pojawia się dwóch-trzech nowych inwestorów. Czwartą 200-hektarową strefę właśnie uzbrajamy. Druga sprawa, na którą wydawane są pieniądze, to udogodnienia dla mieszkańców. W tej chwili budowane są m.in. komunalne osiedle mieszkaniowe i kompleks dydaktyczno-sportowy Solpark. Tak podstawowe potrzeby, jak budowa sieci gazowej, kanalizacyjnej, telefonicznej oraz równych dróg, chodników i ścieżek rowerowych są już zrealizowane.
\"Gazeta\" dopytuje o minusy odkrywki.
- Likwidacja miejscowości zajmowanych pod odkrywkę to zerwanie więzi społecznych. Dochodzi do rozbicia małych, zżytych społeczności. Ale sądzę, że dziś da się tego uniknąć - odpowiada samorządowiec. - Są przykłady, na których można się wzorować. W Niemczech kopalnia zapewnia grunt pod budowę nowych domów, a gmina robi plany i uzbraja teren. W ten sposób można właściwie odtworzyć całą wieś w nowym miejscu. W Polsce takie rozwiązanie nie było stosowane, ale może dziś właśnie tak należy postępować.
Inne minusy - kopalnia osuszyła teren wokół odkrywki i powoduje czasem większe zanieczyszczenie powietrza. Gdy jest sucho i wietrznie, to znad odkrywki unosi się drobny pył węglowy. Nie wpływa to jednak na wzrost zachorowań mieszkańców. Nie sprawdziły się też katastroficzne wizje zniszczenia lasów.
Z minusów mogę dodać jeszcze to, że trochę droższa - ze względu na groźbę osiadania gruntów - jest budowa nowych budynków. Muszą mieć mocniejsze zbrojenie.
Wyrobisko kopalni Bełchatów (na terenie gminy Kleszczów) ma długość 8 km i szerokość dochodzącą do 3 km. Jego głębokość przekracza 280 m.
Dziurę można oglądać ze specjalnych tarasów widokowych. W budynku kopalni jest ekspozycja rzeczy, które znaleziono podczas kopania odkrywki. To m.in. najstarsza czaszka mamuta żyjącego na terenie Polski.