KGHM powróci do wydobycia rudy w Kongo?
fot: kghm.pl
Biuro Zarządu KGHM w Lubinie
fot: kghm.pl
Kongijską inwestycją na dzisiejszym posiedzeniu mogą zainteresować się członkowie rady nadzorczej, ale – jak twierdzi „Parkiet” - pracownicy biura prasowego koncernu nabierają wody w usta, gdy pyta się o KGHM Congo.
„Parkiet” na ślad Konga natrafił w raporcie skonsolidowany KGHM za pierwsze półrocze 2008 r. m.in. w części dotyczącej segmentów działalności koncernu. W podziale geograficznym wymieniono m.in. Francję, Wielką Brytanię, Niemcy, ale Kongo ukryto pod zakładką „inne kraje”. Aktywa posiadane w Kongo wyceniono na ponad 5,8 mln zł. Wydatki jakie spółka poniosła w I półroczu 2008 r. zostały podliczone na ponad 200 tys. zł.
Afrykańska przygoda KGHM, która kosztowała firmę już 40 mln USD trwa prawie dwanaście lat. W 1996 r. KGHM zainteresował się eksploracją złóż w Kongo, do których prawa ze względu na niestabilną sytuację polityczną można było nabyć dość tanio. Pokłady rudy miedzi na południu Kongo uważane są za największe na świecie i niezwykle bogate. Znajduje się w nich też cenny kobalt (jego cena przekracza 33 tys. USD/t).
Na początku 1997 r. podpisano umowę o nabyciu praw do eksploatacji złoża Kimpe. KGHM uzyskał koncesję na wydobycie metodą odkrywkową i przerób 650 tysięcy ton rudy (dzienne wydobycie rudy w polskich kopalniach KGHM przekraczało wówczas 90 tys. ton).
Wydobycie rudy rozpoczęto na przełomie czerwca i lipca 1997 r. W ciągu kilku miesięcy powstały domy dla polskich inżynierów, kupiono maszyny i zbudowano niemal 30-kilometrowy odcinek drugi, potrzebny do transportu rudy. Po rozpoczęciu wydobycia okazało się, że jest problem z przerobem. W tamtejszych złożach są rudy tlenkowe, a nie jak w Polsce – siarczkowe. Inna jakość urobku sprawiła, że KGHM zaczął gromadzić rudę na hałdzie. W miejscowym zakładzie, w którym mogła być przerabiana podstawowym narzędziami pracy były ludzkie ręce i zdezelowane taczki. Ratunkiem miała być nowoczesna instalacja. Opracowano i sprawdzono w warunkach laboratoryjnych metodę hydrometalurgicznego przerobu kongijskiej rudy. Decyzji o budowie instalacji zarząd kierowany przez Siewierskiego nie zdążył podjąć – podkreślił „Parkiet”.