KGHM do likwidacji?
fot: ARC
Budowa elektrowni jądrowej może pochłonąć nawet 55 mld zł
fot: ARC
Nadciągający kryzys finansów publicznych powoduje, że szuka się dochodów budżetowych wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Dotąd wydobycie surowców było opodatkowane tylko opłatą eksploatacyjną. Była to opłata sztywna, przynajmniej w stosunku do ceny surowca, mimo, że co jakiś czas była ona aktualizowana. Teraz postanowiono, że zostaną one obłożone podatkiem zależnym od ich wartości handlowej.
Z jednej strony nic dziwnego. Kopalnie wydobywające surowce we wszystkich krajach płacą tego rodzaju podatek. Różnica jest jednak taka, że podatek ten płaciły one tam zawsze. Tu zaś w czasach PRL nie płacono w ogóle żadnych podatków. Wychodzono wtedy z założenia, że nie ma sensu samego siebie opodatkowywać, kiedy wszystko jest i tak państwowe. Zasada ta w stosunku do kopalin przetrwała, aż do dziś.
Rząd od wielu miesięcy prowokowany kolosalnymi zyskami KGHM postanowił opodatkować wydobycie miedzi i srebra w tej firmie. Przewiduje się, że dochód z tego podatku wyniesie ok. 2,2 miliarda złotych rocznie, czyli prawie jeden procent budżetu państwa. Rząd ma prawo do tego podatku i pod tym względem panuje zgoda. Dziurę budżetową trzeba załatać. Czy jednak za wszelką cenę?
Stagnacja
Siedem lat "tłustych" KGHM ma już za sobą. Biblijny Józef zarządzający gospodarką faraona odkładał w tym czasie pieniądze na "chude lata". W KGHM pieniądze te odkładano na inwestycje zagraniczne. Jest wielce prawdopodobne, że w wyniku tej operacji logo firmy zostanie utrzymane na rynku miedzi.
Mimo wahań cenowych na światowych giełdach hossa na ten metal się kończy, a ceny w dłuższej niż rok perspektywie będą raczej spadać. Wynika to z braku perspektyw dla przełamania europejskiego oraz światowego kryzysu zadłużeniowego.
Drugim czynnikiem są wchodzące na rynek w tym roku odkrywkowe kopalnie rud miedzi w Mongolii, które mają w znacznej mierze zaspokoić zapotrzebowanie Chin. W KGHM koszta wydobycie rudy i jej przetwórstwa należą do najwyższych na świecie. Mimo tego małe nawet zyski na tonie miedzi przy dużych obrotach handlowych w rezultacie dawały kolosalne zyski. Teraz niezależnie już od stale rozważanej skali podatku będą to zyski dużo mniejsze. Szacuje się, że przy umiarkowanej cenie miedzi w granicach 7500 - 8000 dolarów zyski te będą o połowę niższe. Przy cenie poniżej 6000 dolarów za tonę nie będzie ich wcale.
W tej sytuacji KGHM musi osiągać maksymalną efektywność. Wiąże się ona z wybieraniem najbardziej bogatych partii złoża. W tej sytuacji przetwórstwo ubogich rud powoduje albo pracę na jałowym biegu, albo straty. Zakłada się, że wszystko to będzie się działo na istniejącym poziomie technicznym i ekonomicznym. Założenie to o tyle jest uzasadnione, że KGHM słynie z konserwatyzmu technicznego oraz stagnacji innowacyjnych w skali strategicznej.
Zlikwidować kopalnie
Opinia jaką KGHM przekazał rządowi w sprawie tego podatku zawiera uwagę o konieczności "zamknięcia nierentownych zakładów". Te nierentowne kopalnie, to przede wszystkim ZG Lubin, gdzie średnia zawartość miedzi w rudzie oscyluje wokół jednego procenta. Kryterium to było już dziesięć lat temu podstawowym argumentem za zamknięciem ZG Konrad w Iwinach k. Bolesławca.
Za utrzymaniem ZG Lubin przemawia dużo większa zawartość srebra w rudzie niż w innych kopalniach. Srebra jest tu w przybliżeniu o połowę więcej. Znaczące jednak opodatkowanie tego srebra, likwiduje wszystkie dotychczasowe korzyści wynikające z potrzeby utrzymania tej kopalni.
Drugą kopalnią przygotowaną do likwidacji jest dawne ZG Polkowice, gdzie wybiera się już resztówki i pozostawione oraz trudniej dostępne fragmenty złoża. Kiedyś była to samodzielna kopalnia. Wobec wyeksploatowania podstawowych swoich zasobów włączona została do ZG Sieroszowice-Polkowice ("Sierpol"). Ta druga część istniejącej nazwy ma właśnie zniknąć. Na papierze i w opinii dla rządu jest to wszystko racjonalnie, ekonomicznie i sensownie wytłumaczone. Efektem tego procesu będzie jednak zwolnienie z pracy przynajmniej ok. 3 tys. pracowników KGHM.
Przeciwko takim scenariuszom gwałtownie protestują związki zawodowe. Ich protest wydaje się być jednak wołaniem na puszczy, z którym rząd owszem będzie się liczył, ale nie wycofa się z decyzji podatkowych. Nie może się wycofać, bo podatkowa kwestia zrównoważenia budżetu państwa jest dla niego celem priorytetowym. Utrzymanie zaś KGHM w dotychczasowej formie jest dla niego zagadnieniem lokalnym, aby nie powiedzieć, że wręcz marginalnym. Los ZG Lubin i dawnej kopalni ZG Polkowice wydaje się, że jest pod tym względem przesądzony.
Wszystko, albo nic
Jak wiadomo papier wszystko wytrzyma. Tak i jest z tą likwidacją "nierentownych zakładów". Przypomnieć trzeba, że były one pierwszymi zakładami górniczymi wybudowanymi w tym zagłębiu. Czasowe pierwszeństwo nie ma tu żadnego znaczenia. Wiąże się ono jednak ze skutkami związanymi z bezpieczeństwem pracy wszystkich kopalń miedziowego zagłębia.
Wiadomo, że złoże jest jednopokładowe i nachylone w kierunku północno- wschodnim. Jego eksploatację rozpoczęto odwrotnie od wszystkich obowiązujących zasad w górnictwie. Zamiast wybierać złoże od granic do jego centrum, dla doraźnych efektów ekonomicznych postąpiono odwrotnie.
W ten sposób "stare" kopalnie ZG Lubin i ZG Polkowice obecnie przeznaczone do likwidacji znajdują się powyżej "nowych" kopań ZG Rudna i ZG Sieroszowice. Dopóki wszystkie fedrowały nie było z tym żadnego problemu. Te u góry przechwytywały wszystkie dopływy z powierzchni i chroniły przed nimi niżej położone wyrobiska. Teraz te właśnie położone wyżej kopalnie mają być zlikwidowane. Wszystkie one stanowią jeden system połączony wyrobiskami górniczymi.
Specjaliści powiedzą, że nie ma sprawy. Po prostu tamami oddzieli się wyżej ległe zatopione kopalnie, od tych niżej fedrujących. Tego typu koncepcje można skwitować znaną frazą piosenki "jak to łatwo powiedzieć". Po pierwsze zatopione wyrobiska obu kopań to około tysiąc kilometrów wszelkiego rodzaju chodników wykonanych w ciągu minionych pięćdziesięciu lat ich istnienia. Ich pojemność to ok. 3 km sześcienne, czyli inaczej ok. 3 miliardy metrów sześciennych wody zawieszonych ponad głowami pracujących niżej górników.
Dotychczas kilka wybudowanych tego rodzaju tam betonowych o grubości ok. 3 m podczas kolejnych tąpnięć zostało zgniecione jak zapałki. Tąpnięcia w tym rejonie są zjawiskami częstymi. Woda dopływająca w takiej ilości z góry do niżej położonych kopalń zalewa najniżej położone dojścia ucieczkowe do szybów i komory odwodnieniowe w ciągu kilku minut. Potem reszta załogi przeżywa dramat topienia się bez żadnych szans na ratunek. Z tego powodu Wyższy Urząd Górniczy nie wyrazi zgody na zatopienie wyżej położonych kopalń. Koszt utrzymania niezatopionych wyrobisk niewiele już różni się od tych fedrujących. Tak, czy inaczej fizyczna likwidacja "nierentownych" kopalń wiąże się z likwidacją KGHM w ogóle.
Odkrywki z brunatnym
Nie jeden już raz ostrzegaliśmy na tych stronach przed nagłym załamaniem się korzystnej dla KGHM koniunktury eksploatacji miejscowych złóż rud miedzi. Żadna z tego satysfakcja, że teraz zgodnie z przewidywaniami proces ten rozpoczął się nagle i z zaskoczenia.
Okazuje się, że przede wszystkim na jego przyjęcie nie były przygotowane związki zawodowe, które poza bieżącą podwyżką uposażeń swoich członków niczego więcej nie chciały dotąd dostrzegać. Teraz zapowiadają, że będą one protestować. Mają one do tego prawo. Jednak nie można oprzeć się refleksji, że tego rodzaju protesty są już jakby bardzo mocno spóźnione.
Owszem napisze o nich prasa, rząd podejmie się nawet negocjacji, a opinia publiczna będzie po stronie związkowej. Nic to jednak nie zmieni i nie odwróci, ani nie wskrzesi dawnej potęgi KGHM. Jeżeli związki zawodowe osiągną "sukces" w negocjacjach to będzie on dotyczył tylko przedłużonego okresu wsparcia dla bezrobotnych i lokowania tu nowych inwestycji. W tej konwencji mieści się wznowienie rozmów na temat eksploatacji miejscowych złóż węgla brunatnego.
Jak dotąd zarówno władze KGHM, jak i związkowcy byli przeciwni tej odkrywce. Teraz w obliczu narastających trudności w KGHM wszyscy oni będą musieli przeprosić się z węglem brunatnym i jeszcze zabiegać o jak najszybsze rozpoczęcie jego wydobycia.