Marek Pohl: Hokeista po szychcie
Gdy coś sknoci na lodowisku, nie ma potem życia w kopalni. – Zamień lepiej kij hokejowy na łopatę! – dowcipkują koledzy, gdy Marek Pohl zjedzie na ranną zmianę do oddziału elektrycznego KWK „Wieczorek”. – Ale to tylko żarciki, którymi się zbytnio nie przejmuję. Podobnie jest na lodowisku. Mam tam swoich fanów z kopalni, oni siedzą zawsze w