Katastrofa budowlana w kopalni Szczygłowice
fot: Witold Gałązka
Część górników z rannej zmiany wracała do domu już po godz. 7. Z powodu braku tlenu na dole nie mogą pracować
fot: Witold Gałązka
Na powierzchni w kopalni Szczygłowice wokół szybu nr 5 przy ul. Szybowej powstało zapadlisko, do którego wpadła 26 metrowa wieża szybu wentylacyjnego. Zawaliły się również budynki stacji wentylatorów oraz rozdzielni wysokiego napięcia. Dlatego trzeba było ewakuować w czwartek nad ranem 416 górników z nocnej zmiany z kopalni Szczygłowice oraz 92 z kopalni Knurów.
Kopalnia Knurów korzysta z tego samego szybu wentylacyjnego, dlatego także stamtąd wycofano pracowników.
Ulicę Leśną w Szczygłowicach, która wiedzie do szybu, od rana blokowały patrole policji. Okoliczni mieszkańcy opowiedzieli nettg.pl, że już w zeszłym roku z szybem działo się coś niedobrego. - Zbierała się tam woda i przynajmniej od roku służby kopalniane wypompowywały ją, żeby nie zalało urządzeń. Tu w Szczygłowicach wszystko zapada się z powodu szkód górniczych - mówili ludzie.
Ta asfaltowa droga jeszcze niedawno stanowiła główny dojazd do Szczygłowic, ale teren osiadł kilkanaście metrów i trzeba było usypać potężną groblę
Po katastrofie od rana policja zablokowała ścieżki do zawalonego szybu w lesie

Szyb zapadł się pionowo pod ziemię, wokoło powstał lej o promieniu 30 metrów obsuwając budynki rozdzielni wysokiego napięcia i stacji wentylatorów, ucierpiała też węglowa linia kolejowa
Szczygłowice: Spadną przychody Kompanii Węglowej
