Kamień to dobry... towar

Rozmowa z Tadeuszem Koperskim, prezesem zarządu Haldex SA

Pięćdziesięcioletni już rodowód Haldeksu kojarzy się z węgiersko-polską inicjatywą gospodarczą. Słusznie?

Tak. Impulsem narodzin firmy był obustronny - rzekłbym - "braterski" interes. U nas występowały duże zapasy kamienia na przykopalnianych hałdach, były mało znaczącym, marginalnym odpadem. Dla węgierskich partnerów źródłem atrakcyjnego, godnego zachodu paliwa. Ówcześnie nie obowiązywały znane dziś, naturalne relacje biznesowe. Haldex - z zastosowaniem przedwojennego jeszcze prawa dotyczącego spółek handlowych - wyrósł więc w następstwie międzyrządowej, polsko-węgierskiej umowy. Owocami dotychczasowej aktywności spółki jest "przerób" 140 mln ton węgla i towarzyszących mu produktów - certyfikowanych kruszyw, tzw. kamienia łamanego, granulatów ziemnych i mułowych oraz miałów energetycznych. Jednocześnie w latach 70.-80. coraz więcej kamienia wracało na dół w postaci materiału podsadzkowego. Był też wykorzystywany jako surowiec dla przemysłu ceramicznego i cementowego oraz robót inżynieryjno-drogowych.

Jaki jest obecny wizerunek Haldeksu?

Spółka posiada trzy duże instalacje stacjonarne, jedną kontenerową, dwa mobilne węzły krusząco-sortujące oraz trzy tzw. granulatory, gdzie prowadzimy eksperymenty z uzyskiwaniem biogleby, jako surowca przydatnego przy rekultywacjach terenów o przeznaczeniu przemysłowym, bądź biologicznym. Firma zatrudnia 280 osób. W inwestycyjnym planie spółki na 2009 r., przygotowanym z myślą o poszerzeniu jej przeróbczych możliwości, znajduje się rozwój bazy o 5 mobilnych węzłów krusząco-sortujących, jedną płuczkę kontenerową i 2 dalsze glanuratory. W te nowe instalacje zamierzamy zaangażować prawie 25 mln złotych i skorzystać z unijnego programu Infrastruktura i Środowisko.

W końcu października 2007 r. nastąpiła zasadnicza zmiana właścicielskiej struktury spółki. Połowę jej akcji objęła Kompania Węglowa SA. To dobry mariaż?

Zdecydowanie tak. I to nie tylko w tym sensie, że Haldex znalazł się pod właścicielskim "parasolem" największego, polskiego przedsiębiorcy górniczego. Nade wszystko w tym, że zakres działalności spółki jest spójny z oczekiwaniami dominującego właściciela, a przy tym z unijnymi rygorami ochrony środowiska. Przypomnę w tym kontekście, że aktywność Haldeksu ogniskuje się na uczestnictwie w rozwiązywaniu czterech zasadniczych problemów branży wydobywczej. Po pierwsze, na odzysku pogórniczych odpadów do dalszego gospodarczego wykorzystania. Po drugie, zerwaniu z praktyką zajmowania nowych przestrzeni pod ich składowanie. Po trzecie, na likwidacji istniejących składowisk. Wreszcie po czwarte, przygotowując odpowiednie surowce po recyklingu, chce przyczyniać się w większym stopniu do przywracania pierwotnych walorów górniczo zdegradowanym terenom.

Zatem nie odzyskiwanie węgla jest dziś głównym powołaniem Haldeksu?

To prawda. Pośród produktów spółki jego udział ilościowy sięga dziś zaledwie 4 proc. Podstawowym surowcem stała się skała płonna i muły odpadowe.

Czy kamień to dobry towar?

To towar przede wszystkim trudny. Dwie podstawowe bariery, to duża zmienność składu surowca otrzymanego do przerobu oraz konieczność wypromowania kruszyw o różnych jakościach i granulacjach na rynku, który do chwili obecnej traktował ten surowiec jak odpad. Natomiast musimy sobie zdać sobie sprawę z faktu, że za tonę odpadowych kruszyw otrzymujemy 2-10 zł. Aby zatem uzyskać przychód odpowiadający 1 tonie miału w klasie 23 tys. kJ/kg, musimy sprzedać o wiele więcej kruszywa.

Zainteresowanie Haldeksu przesunęło się więc na kamień?

Tak, choć sprawa wcale nie jest taka prosta. Gdyby techniczne i technologiczne możliwości kopalń powodowały wypływ jednolitymi strumieniami frakcji, np. piaskowca i iłowca, to po uzyskaniu i wyprodukowaniu odpowiednich granulacji, byłyby one prawie gotowym produktem na sprzedaż. Kłopot w tym, że na ogół są przemieszane. Drogowcy mówią: jesteśmy gotowi wziąć materiał nawet gorszy, byle jednorodny i powtarzalny. I w tym oczekiwaniu tkwi istota działalności naszej firmy. Mamy całe ciągi technologiczne, oddzielające rozmaite frakcje wydobywanego spod ziemi kamienia. W dążeniu do doskonalenia naszego produktu odwołujemy się do pomocy naukowców z wyższych uczelni i jednostek naukowo-badawczych. Ściśle współpracujemy też z inżynierami ze Stowarzyszenia Producentów Kruszyw.

Budownictwo drogowe jest głównym odbiorcą produktów Haldeksu?

Nie tylko, są to odbiorcy surowców do szeroko pojętych robót inżynieryjnych, jak np.: budowniczowie parkingów, podjazdów, kanalizacji. Spora część kamienia jest też zużywana do rekultywacji i rewitalizacji terenów zdegradowanych górniczą działalnością. Niewielka ilość wraca pod ziemię w postaci materiału podsadzkowego.

Haldex na tym zarabia?

Oczywiście, gdyż jest to zadanie spółek kapitałowych. W 50-letnich dziejach istnienia spółki zdarzył się tylko jeden rok, kiedy byliśmy "pod kreską". Poza tą wpadką zawsze osiągaliśmy zyski w granicach 1-2 mln zł rocznie. W tym roku - o ile wszystko powiedzie się w projektowanych inwestycjach - nasz wynik może sięgnąć 3 mln zł. Jednakże należy podkreślić, że naszym celem nie jest osiąganie maksymalnych zysków - chociaż są one ważne dla rozwoju - ale przede wszystkim wdrażanie technologii, umożliwiających maksymalny przerób skały płonnej w użyteczne produkty. Musimy przecież pamiętać, że po 2012 roku nastąpi dalsze zaostrzenie przepisów ustawy o odpadach wydobywczych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jacek Korski: Pamiątka z przeszłości, czyli historia niezwykła pewnego kombajnu

W poniedziałek 15 czerwca miałem okazję obserwować pod ziemią w Kopalni Guido w Zabrzu otwarcie i penetrację na zasadach akcji ratowniczej wyrobiska, w którym przypuszczano, że znajduje się prototypowy kombajn ścianowy KDS-1. Na zasadach akcji ratowniczej, bo tak stanowią przepisy górnicze. Takie działanie miało kilka pozytywów - pisze Jacek Korski.

Gotowi na wielką metropolię?

Czescy samorządowcy nalegają na szybkie powołanie do życia metropolii, która połączyłaby Katowice z Ostrawą. Ogłosili to podczas dorocznego, XXXII Spotkania Biznesu Czech, Polski i Słowacji, które odbyło się w ub. tygodniu w ostrawskim magistracie.

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowa wieża kontroli lotów

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowoczesna wieża kontroli lotów - wynika z informacji lokalnego samorządu. Dla wieży, która ma obsługiwać ruch lotniczy i stać się charakterystycznym elementem panoramy miasta, złożono już wniosek o pozwolenie na budowę.