fot: Kajetan Berezowski
Adam Łaskawski ma na swym koncie 42 medale zdobyte na zawodach krajowych i międzynarodowych
fot: Kajetan Berezowski
Adam Łaskawski z rudzkiej Halemby w ciągu zaledwie siedmiu lat zdołał zgromadzić na swym koncie ponad 40 medali. Gdyby wyciskanie ciężarów było dyscypliną olimpijską, pewnie do tej kolekcji doszedłby jeszcze jeden złoty krążek.
Swoją przygodę ze sportem zaczynał jako szesnastolatek w klubie KS Slavia Ruda Śląska.
– Stare dzieje. Pieniądze się oszczędzało, a siłownie były drogie. Jedynym sposobem było wstąpienie do klubu sportowego. Tak też zrobiłem. Trenowałem wówczas podnoszenie ciężarów. Szło nieźle. Tyle co skończyłem osiemnastkę, to zdobyłem mistrzostwo Śląska w podnoszeniu ciężarów na zawodach w Katowicach. Cieszyłem się, bo kto by się nie cieszył, ale wciąż czegoś mi brakowało. Wtedy nastały czasy strongmanów. Imponowali mi budową ciała i siłą – opowiada Łaskawski, na co dzień pracujący pod ziemią na stanowisku obsługi taśmowej.
Strongman to określenie zawodnika oraz dyscypliny sportu siłowego polegającej na podnoszeniu, podrzucaniu lub przemieszczaniu przedmiotów o dużej masie. Sto lat temu nazwano tak cyrkowców popisujących się unoszeniem ciężarów ponad głową. Z czasem strongmani zyskali status sportowców rywalizujących w dwuboju lub trójboju siłowym. Dwubój stał się nawet dyscypliną olimpijską. Składa się z rwania i podrzutu. Rwanie polega na „wrzuceniu” sztangi nad głowę na wyprostowanych łokciach. Podrzut z kolei na wybiciu sztangi na wysokość barków. W tym momencie jest „przystanek” w pozycji wyjściowej do przysiadu ze sztangą z przodu. Kolejnym krokiem jest dynamiczny przysiad, za to sztanga powinna zostać w górze, a zawodnik ma za zadanie się pod nią wsunąć, tak aby znalazła się nad jego głową na wyprostowanych stawach łokciowych. Z kolei trójbój siłowy, w przeciwieństwie do dwuboju, nie jest dyscypliną olimpijską. W jego skład wchodzą: przysiad ze sztangą na plecach, wyciskanie sztangi leżąc i martwy ciąg. Zawodnik staje twarzą do frontu pomostu. Dowolnym chwytem podnosi sztangę obiema rękami aż do pełnego wyprostowania. Na zakończenie nogi muszą być wyprostowane w kolanach, a barki odciągnięte do tyłu. Każde oderwanie sztangi od pomostu traktowane jest jako podejście.
Zawody strongmanów wymagają od zawodników siły, wytrzymałości, zwinności i koordynacji.
– Często myli się kulturystów ze strongmanami. W tej pierwszej dyscyplinie chodzi o doprowadzenie małymi ciężarami do jak największego wysiłku. Podejście strongmanów jest inne. Tu liczy się jak największy ciężar i jak największa liczba tzw. powtórzeń. Mnie bardziej interesowało wyciskanie sztangi i wybrałem tę drogę – opowiada siłacz z Halemby.
W 2017 r. Adam Łaskawski wyjechał na Mistrzostwa Europy do Francji, gdzie nieoczekiwanie zdobył czwarte miejsce. Dwa lata później zachęcony sukcesem postanowił wybrać się na Mistrzostwa Świata do Tokio, skąd przywiózł brązowy medal. Na kolejnych mistrzostwach Europy sięgał już po srebrne i złote medale.
Z ostatnich Mistrzostw Świata Federacji GPC na Węgrzech przywiózł 2 trofea za wyciskanie sztangi na leżąco. Złoto za pierwsze miejsce w kategorii wagowej do 140 kg i złoty medal w kategorii Open, który zdobył jako najlepszy zawodnik senior. Podniósł 255 kg. Ponadto wygrywał wszystkie mistrzostwa Polski, a także turnieje regionalne.
– Mój życiowy rekord wynosi 262,5 kg. Podczas zawodów już na samym początku zaczynam od 252,5 kg na sztandze i bacznie obserwuję, jak radzą sobie rywale. Im mniejsza jest waga danego zawodnika, tym wyższa punktacja w danej kategorii. Ja dla przykładu startuję w kategorii „minus 140”. Tu na widełkach jest rozpiętość od 125 kg do 140 kg, a ma się trzy podejścia. Jeśli mądrze rozegram konkurencję, to mogę liczyć na wygraną. Trzeba więc dobrze popracować nad taktyką. Znam zawodnika, który przy wadze zaledwie 74 kg zdołał bez problemu wycisnąć 235 kg. W kategorii Open wygrywał prawie wszystkie zawody. Niestety ja ważę zdecydowanie więcej, ale nie o to chodzi. Lubię zwyciężać w swojej kategorii – tłumaczy.
Adam Łaskawski – jak przyznaje – ważył 82 kg w wieku zaledwie 16 lat. Dziś same jego mięśnie ważą 100 kg, a całkowity ciężar ciała wynosi ok. 130 kg. Razem udajemy się na salę ćwiczeń.
Mistrz kładzie się na ławce, stopy zaś opiera na podłodze.
– Bój rozpoczynam z wyprostowanych ramion w stawach łokciowych na komendę „start”, którą wydaje sędzia zawodów. Teraz opuszczam sztangę na klatkę piersiową, dotykam jej i na komendę sędziego „góra” wyciskam sztangę w górę do pełnego wyprostowania ramion w stawach łokciowych. Po wyciśnięciu sztangi blokuję ramiona w stawach łokciowych i na kolejną komendę sędziego „stojak”, odkładam sztangę na stojaki samodzielnie lub przy pomocy obsługi technicznej – opisuje tajniki uprawianej dyscypliny Adam Łaskawski.
Każde przygotowanie do zawodów stanowi dla niego spore wyzwanie. Wymagana jest odpowiednia dieta, aby nie przekroczyć wagi w zgłoszonej kategorii.
– Treningi to część mojego życia. Trenuję codziennie, obecnie około półtorej godziny. Do elementów kulturystyki dodaję bieżnię. Jednak nie biegam, przy mojej wadze w grę wchodzi raczej szybki chód, bo przy wadze 130 plus obowiązują pewne ograniczenia. Cały ten proces przygotowań, jak i każde zawody są dla zawodników obciążeniem nie tylko fizycznym, ale także psychicznym i finansowym. Jestem bardzo związany z kopalnią. Chciałbym dopracować do emerytury. Ludzie zadają mi dziesiątki pytań. Na przykład, czy praca w kopalni to dobry trening. Oczywiście nie ma ona nic wspólnego z treningiem, ponieważ wykonuję zupełnie inne czynności. W kopalni pracuje się osiem godzin, a na zawodach wysiłek jest podzielony. Pytają o wpływ na zdrowie uprawianej przeze mnie dyscypliny. Ja zawsze uczulam, że żaden sport nie jest zdrowy, bo trzeba pokonywać granice wytrzymałości własnego organizmu. Nie zawsze się to dobrze kończy – przestrzega siłacz z Halemby.
Sam o mały włos nie przypłaciłby życiem treningów.
– Miałem zamiar szybko utyć. Zjadałem po 11 posiłków w ciągu doby! Po szychcie o trzeciej w nocy potrafiłem pochłonąć cały obiad, dwa udka kurze z ziemniakami i surówką. Aż tu nagle alarm! Stan przedzawałowy. Koniec zabawy. Trzeba było przyjść po rozum do głowy. Ważyłem już 150 kg. Musiałem schudnąć. Teraz czuję się dobrze, nie straciłem sił – wyjaśnia dalej, prężąc ogromne muskuły.
Na ten rok mistrz ma kalendarz już w całości wypełniony. W marcu będzie startował w Mistrzostwach Polski, a jesienią wybiera się na międzynarodowe zawody do Czech i Słowacji. W Nowym Sączu zaś stanie do rywalizacji o Puchar Polski. W 2025 r. planuje zrealizować swoje największe marzenie. A jest nim wyjazd do USA na zawody Arnold Strongman Classic organizowane przez słynnego amerykańskiego gwiazdora hollywoodzkiego i siłacza Arnolda Schwarzeneggera, byłego gubernatora stanu Kalifornia. Zawody rokrocznie pod koniec lutego lub na początku marca odbywają się w Columbus w stanie Ohio.
– Biorę się za przygotowania, to będzie spore przedsięwzięcie – podsumowuje Adam Łaskawski.