JSW: mediacje zostaną przeniesione do Katowic
fot: Maciej Dorosiński
Protestujący otoczyli wejście do Jastrzębskiej Spółki Węglowej, które zostało uszkodzone w czasie wtorkowych zajść. W środę budynek zarządu Spółki został obrzucony jajkami
fot: Maciej Dorosiński
Mediacje dotyczące sporu w Jastrzębskiej Spółce Węglowej zostaną przeniesione do Katowic - poinformował protestujących zebranych przed siedzibą spółki Piotr Szereda, rzecznik Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego JSW. Oświadczeniu towarzyszyły krzyki tłumu.
- Tyle negocjujecie i nic nie załatwiliście - było słychać ze strony uczestników pikiety.
W środę (4 lutego) o godzinie 13:00 miała się rozpocząć kolejna tura negocjacji pomiędzy zarządem a stroną społeczną JSW, przy udziale mediatora, b. ministra pracy Longina Komołowskiego. Przed budynkiem spółki od 10. rano gromadziła się kilkutysięczna manifestacja. Teren zabezpieczyła policja, w pobliżu stało kilkadziesiąt policyjnych wozów i armatka wodna.
Po godzinie 13. przed zabarykadowany przez policję budynek wyszli przedstawiciele negocjujących związkowców. Oznajmili protestującym, że negocjacje zostaną przeniesione do Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego i będzie w nich uczestniczył przedstawiciel rządu. Ok. 13.30 manifestacja zaczęła się rozchodzić, a liderzy związkowi, wśród których byli m.in. Sławomir Kozłowski i Piotr Szereda opuścili budynek. 20 minut później pod siedzibę JSW dotarła kolejna ok. 150-osobowa grupa protestujących, wznosząca okrzyki "je..ć Zagóra".
Strajk w Jastrzębskiej Spółce Węglowej trwa już ósmą dobę. W środę rano górnicy rozpoczęli protest pod ziemią, we wszystkich kopalniach JSW. Dzień wcześniej odbyły się manifestacje przed kopalniami spółki, związkowcy blokowali też wiele dróg w regionie, m.in. drogę krajową nr 81 w Pawłowicach i tzw. wiślankę na skrzyżowaniu z drogą wojewódzką 933, powodując spore utrudnienia. Wieczorem, przed budynkiem JSW, gdzie miały odbyć się negocjacje, doszło do regularnej bitwy z policją. W stronę wejścia do siedziby spółki rzucane były płyty chodnikowe, śruby i petardy. Kilka osób odniosło obrażenia, a policja zatrzymała 15 najbardziej agresywnych atakujących.
Związkowcy na początku protestu żądali wycofania dyscyplinarnych zwolnień wobec liderów związkowych z kopalni Budryk, którzy otrzymali wypowiedzenia z powodu zorganizowania nielegalnego strajku pod ziemią, natychmiastowego odwołania zarządu JSW, wycofania decyzji o wypowiedzeniu trzech porozumień zbiorowych obowiązujących w spółce i objęcia pracowników kopalni Knurów-Szczygłowice takimi samymi zasadami, na jakich zatrudnieni są pracownicy pozostałych kopalń spółki. Ostatnim postulatem była likwidacja spółki JSW Szkolenia i Górnictwo oraz przyjęcie osób tam zatrudnionych bezpośrednio do JSW.
Po ubiegłotygodniowych rozmowach lista postulatów się skróciła. Rada i zarząd wydały wspólne stanowisko, w którym stwierdzają, że odstępują od zamiaru rozwiązania umów o pracę z liderami związkowymi z kopalni Budryk oraz od spornych zasad przyznawania posiłków profilaktycznych (chodzi o flapsy dla pracowników administracji, których odebranie było powodem sporu - przyp. red.).
Ciągle aktualny pozostaje natomiast postulat odwołania ze stanowiska prezesa JSW Jarosława Zagórowskiego.
- Ludzie są gotowi na ustępstwa, na zmiany organizacyjne, a nawet na zaciśnięcie pasa, aby ratować swoje kopalnie, ale pod jednym zasadniczym warunkiem, bez tego prezesa - podkreślił Roman Brudziński wiceszef Solidarności w JSW, który dodał, że załoga jest gotowa na szybkie odpracowanie strat powstałych w wyniku trwającej już ponad tydzień przerwy w wydobyciu.
Apel o przystąpienie do rozmów przedstawicieli rządu, w imieniu Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego, wystosował w środę przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz.
W galerii: Protest przed Jastrzębską Spółką Węglową. Jastrzębie-Zdrój, 4 lutego 2015 r. (zdjęcia: Maciej Dorosiński - portal górniczy nettg.pl)