JSW: kwestia wypłaty dywidendy wciąż otwarta

fot: Maciej Dorosiński

Daniel Ozon, p.o. prezesa JSW: Znaczenie węgla koksującego zostało podkreślone przy tworzeniu na kolejne trzy lata listy surowców strategicznych dla Unii. Nasz surowiec znalazł się na niej wśród 27 innych

fot: Maciej Dorosiński

Po raz ostatni Jastrzębska Spółka Węglowa wypłaciła dywidendę swoim udziałowcom w 2013 r. Czy teraz, kiedy wróciła koniunktura, JSW podzieli się z akcjonariuszami zyskiem? - Będziemy dyskutować o tym z właścicielem – zaznaczył Daniel Ozon, prezes zarządu JSW.

W 2013 r. JSW na wypłatę dywidendy dla akcjonariuszy przeznaczyła 30 proc. zysku wypracowanego rok wcześniej, czyli niespełna 296 mln zł. Potem przyszły chude lata, więc udziałowcy mogli zapomnieć o dywidendzie. Czy teraz, wraz wypracowaniem zysku, to się zmieni?

Daniel Ozon, pytany o tę kwestię przez dziennikarzy, zaznaczył, że na całą sprawę trzeba spojrzeć wieloaspektowo i przytoczył argumenty, które przemawiają zarówno za jak i przeciw wypłacie dywidendy. Jak powiedział kwestia wciąż jest otwarta. - Wynik finansowy za 2017 rok jest już dla nas z grubsza jasny, ale teraz będziemy dyskutować z naszym właścicielem, czy to już ten moment, żeby za rok 2017 podzielić się dywidendą z akcjonariuszami – zapowiedział Ozon.

- Trzeba na to spojrzeć wieloaspektowo i wziąć pod uwagę również to, co zostało stronie społecznej zabrane, chodzi o 20 proc. obniżkę wynagrodzenia. Teraz małymi krokami wracamy i to oddajemy. Z drugiej strony patrzymy również na to, że akcjonariusze za ostatnie lata nie mieli żadnej dywidendy, można powiedzieć nawet symbolicznej. Kolejną kwestią jest aspekt potencjalnego refinansowania grupy, tak żeby wyjść z umowy restrukturyzacyjnej i skorzystać z relatywnie niskich stóp procentowych, dobrych wyników spółki za rok 2017 i możliwości pozyskania długoterminowego finansowania. Weźmiemy te wszystkie elementy pod uwagę i będziemy dyskutować na ten temat z właścicielem – podsumował Ozon.

Przy tej okazji prezes JSW przypomniał, że spółka stworzyła również fundusz stabilizacyjny. - Fundusz stabilizacyjny został już w dużej mierze zasilony kwotą prawie 1,5 mld zł. To jest pierwszy krok. Nigdy nie mówiliśmy, jaką kwotą docelową fundusz stabilizacyjny ma się zamknąć. Natomiast ten pierwszy krok gwarantuje już bufor bezpieczeństwa na potencjalny okres dekoniunktury – zaznaczył Ozon.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej