fot: Ministerstwo Gospodarki
Joanna Strzelec-Łobodzińska powiedziała, że resort pozostawia zarządowi KW wypracowanie porozumienia ze stroną społeczną. Wiceminister gospodarki liczy, że jutro obie strony wypracują kompromis
fot: Ministerstwo Gospodarki
Rozmowa z Joanną Strzelec-Łobodzińską, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Gospodarki
Pesymistyczne prognozy dotyczące wyniku finansowego górnictwa nie sprawdziły się...
- Górnictwo zamknie 2009 rok wynikiem dodatnim. Muszą się oczywiście potwierdzić zapowiedzi dotyczące poziomu zysku kopalni „Bogdanka”. Sytuacja jest bardzo zróżnicowana w różnych spółkach, bo też rynek węgla energetycznego i koksującego zachowywał się różnie. Zapaść na rynku stalowym przełożyła się na sytuację w JSW, są to rzeczy powszechnie znane, ale już w listopadzie spółka nie przyniosła straty. Mamy nadzieję, że utrzyma się tendencja z końca 2009 roku, a co za tym idzie rok 2010 będzie lepszy, choć zapewne nie tak dobry jak 2008.
Po pierwszych miesiącach 2009 roku wydawało się jednak, że górnictwo padnie ofiarą światowego kryzysu.
Ten rok był trudny dla przemysłu wydobywczego. Górnictwo wydobyło 72 mln ton węgla, ponad 5 mln ton mniej niż w roku poprzednim. Sprzedaż spadła o 9,5 mln ton, do poziomu 67, 6 mln ton. Wzrósł co prawda eksport, ale tylko o ok. 500 tys. ton, do poziomu 8,7 mln ton.
Podobno zwały węgla zasypują już kopalnie?
- Stan zapasów na koniec grudnia wyniósł 4,8 mln ton i był o ponad 3 mln ton wyższy w porównaniu z rokiem ubiegłym. Co ciekawe, w energetyce zapasy wzrosły ponad ubiegłoroczny poziom o ok. 20 proc. i wynoszą ponad 7 mln ton. Ten czynnik przełoży się na sprzedaż węgla w roku 2010, bo zapasy muszą zostać zużyte w racjonalny sposób. Obserwowaliśmy znaczący spadek realizacji kontraktów dla energetyki. Najbardziej odczuła to Kompania Węglowa, gdzie plan, zbudowany na podstawie zawartych kontraktów, został zrealizowany jedynie w ok. 80 proc. Jednocześnie spadek zapotrzebowania na energię elektryczną wyniósł niecałe 5 proc. Wygląda więc na to, że przyczyny, dla której energetyka nie odbiera zakontraktowanego węgla, należy szukać gdzie indziej.
Winny jest import?
- Prawdopodobnie tak. Duże zapasy, z jakimi spółki weszły w 2009 rok, bardzo duży, wynoszący ponad milion ton miesięcznie, poziom importu w pierwszych miesiącach ubiegłego roku, wpłynęły na ogólny bilans sprzedaży węgla. Dane dotyczące importu węgla do Polski otrzymujemy z opóźnieniem, ale szacujemy, że w 2009 roku do kraju sprowadzono porównywalną ilość węgla, jak w roku 2008.
Czy zapasy zgromadzone przez energetykę też będą rzutować na wielkość tegorocznych kontraktów?
- Z tego co wiem, spółki nie sfinalizowały jeszcze wszystkich umów z energetyką zawodową. Mamy nadzieję, że to pójdzie w dobrym kierunku. Mówiąc o dobrych wynikach w branży węglowej, nie zapominajmy o bardzo dobrych wynikach w branży energetycznej. Nie ma powodu, aby dodatni wynik sprzedaży węgla energetycznego, osiągnięty przez górnictwo po raz pierwszy w historii, nie miał się powtórzyć. Moim zdaniem, bardzo rozsądna jest oferta spółek górniczych, które deklarowały niepodnoszenie cen dla energetyki w roku 2010. Myślę, że to będzie pozycja negocjacyjna, którą spółki węglowe utrzymają.
W jaki sposób, mimo niekorzystnych warunków rynkowych, górnictwu udało się wyjść na plus?
- Jednostkowy wynik po 12 miesiącach dla sektora (bez LW „Bogdanka” SA) był dodatni i wyniósł 12,1 zł na tonę. To mniej niż w roku 2008, który jednak nie był typowy dla polskiego górnictwa. Był to rok niesamowitych, wręcz spekulacyjnych zwyżek cen na rynkach światowych. Zysk osiągnięty w roku 2009 jest z kolei wynikiem programów oszczędnościowych, które zostały wdrożone w związku z kryzysem. Do ubiegłorocznych pozytywów zaliczyć trzeba także duże nakłady inwestycyjne, które w spółkach górniczych (poza „Bogdanką”) przekroczyły znacznie 2 mld zł. Jeśli chodzi o prace przygotowawcze, to osiągnęliśmy w ubiegłym roku wzorcowy poziom 5 metrów na tysiąc ton wydobycia. To więcej niż w dobrym 2008, kiedy wskaźnik ten wynosił 4,5 metra. Największe nakłady dotyczyły zakupu maszyn i urządzeń. Drugą pozycję zajmuje drążenie wyrobisk. To, co dla oglądu zewnętrznego powinno być istotne, to struktura finansowania tych inwestycji, które w prawie 80 proc. pokrywane były ze środków własnych spółek. Jedynie niewiele ponad 2 proc. nakładów na inwestycje pochodziło z kredytów i pożyczek bankowych. Proszę na tym przykładzie zwrócić uwagę, z jaką nieufnością instytucje finansowe podchodzą do branży górniczej.
A nie mają powodu?
- Myślę, że pewną nieufność instytucji finansowych budzi wynik Kompanii Węglowej. Wyniki Katowickiej Grupy Kapitałowej są dobre i spółka podejmuje skuteczne działania, aby poprawić płynność. Natomiast Jastrzębska Spółka Węglowa, pomimo ujemnego wyniku finansowego netto osiągniętego w 2009 r., zachowała płynność na zadowalającym poziomie.
Kolejnym źródłem, z którego górnictwo będzie mogło finansować swój rozwój, są środki na inwestycje początkowe.
- Budżet przewidział na ten cel 400 mln zł. W ślad za tym Ministerstwo Gospodarki przygotowało projekt rozporządzenia w sprawie dotacji budżetowej, przeznaczonej na dofinansowanie inwestycji początkowych. Program ten pod koniec ubiegłego roku został notyfikowany Komisji Europejskiej. Oczekujemy teraz na zgodę Komisji na udzielenie pomocy publicznej. Opracowano w nim wykaz inwestycji, których realizacja mogłaby zostać dofinansowana z budżetu. Wśród nich znajdują się: udostępnienie złóż w nowych poziomach, modernizacja szybów (nie tylko wydobywczych, ale też wentylacyjnych), modernizacja zakładów przeróbki mechanicznej, zakup kompleksów ścianowych, uruchomienie centralnej klimatyzacji i stacji odmetanowania. Które z tych konkretnych przedsięwzięć skorzystają z dofinansowania, rozstrzygnie komisja konkursowa, oceniająca efektywność ekonomiczną przedsięwzięć...
... czyli każde z przedsiębiorstw górniczych może teraz przygotować stosowne wnioski, które będą podlegać ocenie?
- Tak. Oczywiście, potrzeby są znacznie większe, ale dotacja uzupełni środki własne i zewnętrzne, po które, mam nadzieję, spółki będą w coraz większym stopniu sięgać. Do tego dodać trzeba środki pozyskane z prywatyzacji.
Możemy mówić już o konkretnych terminach, w których poszczególne spółki trafią na giełdę?
- W mojej opinii, prywatyzacji w sektorze węglowym powinny podlegać jednostki najsilniejsze, odpowiednio do tego przygotowane. Wydaje się, że jeżeli w JSW utrzyma się trend odbudowy rynku, to spółka poważnie może myśleć o prywatyzacji. Tym bardziej, że finalizowane są prace związane z utworzeniem grupy węglowo-koksowej.
Czytaj też: KHW wznowił przygotowania do debiutu giełdowego