Jacek Kwiatkowski: Górnictwo – zawód deficytowy

Kwiatkowski jacek zdzkce KAJ

fot: Kajetan Berezowski

- Na rynku pracy mamy obecnie do czynienia z ewidentnym brakiem wykwalifikowanych pracowników w specjalnościach górniczych - ocenia Jacek Kwiatkowski

fot: Kajetan Berezowski

Jacek Kwiatkowski – prezes Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Katowicach.

 

- Na rynku pracy mamy obecnie do czynienia z ewidentnym brakiem wykwalifikowanych pracowników w specjalnościach górniczych, zwłaszcza z zakresu obsługi urządzeń i maszyn górniczych, a także robót strzałowych. W ramach umowy z Katowickim Holdingiem Węglowym przygotowujemy specjalistów z zakresu przeróbki mechanicznej węgla. Została także zawarta kolejna umowa z Okręgowymi Urzędami Górniczymi na szkolenia ludzi już zatrudnionych w zakładach górniczych, zakresie podnoszenia kwalifikacji zawodowych. Brak rąk do pracy w górnictwie jest przede wszystkim skutkiem błędów w polityce edukacyjnej sprzed dziesięciu lat, kiedy to nagminnie likwidowane były szkoły górnicze. Pakiet kontrolowanych odejść, których warunkiem było definitywne zerwanie z zawodem pogłębił problemy kadrowe branży. Powstała więc luka pokoleniowa i należy ją czym prędzej wypełnić. Deficytowość zawodu mierzy się relacją wolnych miejsc do osób bezrobotnych w tym zawodzie. I ten współczynnik dla górnictwa jest jednym z najwyższych, pośród 400 deficytowych profesji, jakie figurują na liście. Szacujemy, że w całym polskim górnictwie węgla kamiennego brakuje około 600-700 wykwalifikowanych specjalistów do pracy na dole.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.