Jacek Korski: Winne są kopalnie i pracujący w nich górnicy

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Nie zamierzam pisać o jakimś niepowodzeniu, choć my, Polacy, kochamy chyba klęski. Po prostu udało mi się wreszcie popłynąć w rejs Kanałem Gliwickim, a obiecywałem sobie to od dawna. Od dziecka wiedziałem o ważnej roli tej drogi wodnej dla górnośląskiego przemysłu. Zresztą poprzednia droga wodna, umożliwiająca wywóz produktów górnośląskiego przemysłu w głąb Prus, których częścią była ta kraina, czyli Kanał Kłodnicki, zbudowana została dokładnie w tym samym celu. Z biegiem lat zmieniła się skala produkcji przemysłowej i wzrosły wymagania oraz potrzeby transportowe i najpierw Kanał Kłodnicki, a potem Kanał Gliwicki straciły na znaczeniu - pisze Jacek Korski, ekspert górniczy.

I dalej: Ten pierwszy został dość szybko pokonany przez kolej żelazną, która już w 1834 r. połączyła Gliwice z Berlinem, a kilka lat później z Katowicami i granicznymi wtedy Mysłowicami. Po ostatniej wojnie Kanał Gliwicki długo jeszcze służył między innymi do spławiania węgla i dalej Odrą do Wrocławia, Szczecina czy Berlina. Dziś wielu odbiorców węgla stosuje inne, czystsze paliwa, a śląskie górnictwo wydobywa coraz mniej węgla i ruch na kanale prawie zamarł. Dziś kursuje na nim jedna barka z kruszywem i nieliczne stateczki wycieczkowe. Dość powiedzieć, że kiedy transportowano w okolice Rzeszowa elementy wielkiej tarczy tunelowej, to dopłynęły one Odrą w okolice Opola i dalej jechały skomplikowaną trasą transportem samochodowym. Na Kanale Gliwickim nie zmieściłyby się te elementy w śluzach (jest ich sześć) i pod mostami. Dość długa podróż ponad 40-kilometrowym kanałem zabiera około 5 godzin i pozwala na sporo refleksji, i to na różne tematy. Pierwszy temat to głośne przed kilku laty masowe śnięcie ryb w Kanale Gliwickim i na Odrze. Sprawę dość szybko „wyjaśniono” jako winę kopalń węgla kamiennego zrzucających do Odry i jej dopływów zasoloną wodę.

Cudzysłowu użyłem nieprzypadkowo, bo jestem przyzwyczajony, że w naszym kraju wystarczy wskazać „winnego” problemu, aby nie musieć tego problemu rozwiązywać. Do czasu jednak… Pamiętam, jak dawno temu w jednej z naszych kopalń zagraniczni eksperci zwrócili uwagę, że zrzucanie zasolonej wody przez kopalnie ma także pozytywne strony. Na pytające spojrzenia odparli, że do rzek spływa z pól bardzo dużo substancji używanych w intensywnym rolnictwie, które powodują wzmożony rozwój organizmów roślinnych i obniżanie się ilości tlenu w wodzie. Zasolona woda jest lepiej natleniona. W trakcie naszego rejsu słyszałem dyskusję kilku pasażerów o tym, co dostaje się do Kanału Gliwickiego i zasilającej go w wodę rzeki Kłodnicy. Wskazywali, że okresowo wzrasta w wodzie zawartość związków chemicznych o nieznanym i niewyjaśnionym pochodzeniu. Usłyszałem też, że nie działa oczyszczalnia odcieków z wielkiego składowiska odpadów komunalnych widocznego dobrze z autostrady A4. Nie wiem, czy to wszystko prawda, ale górnictwo od lat zrzuca do Odry i jej dopływów sporo soli, i to długo przed sławną złotą algą. Jak problem się powtórzy, to nie trzeba będzie jednak już niczego wyjaśniać, bo wiadomo – winne są kopalnie i pracujący w nich górnicy.

Nawiasem mówiąc, to do niedawna emisja dwutlenku węgla ze spalania węgli kopalnych była przedstawiana jako główna przyczyna globalnego ocieplenia. Pamiętam jednak, że w trakcie pandemii ogłaszano raporty wskazujące na znaczący spadek emisji dwutlenku węgla wskutek licznych ograniczeń, które dotknęły… transport samochodowy. Dziś takim wrogiem jest metan, ale ten, który związany jest z szeroko rozumianym przemysłem. W ubiegłym roku Unia Europejska wydała w tej sprawie rozporządzenie, a całkiem niedawno nasz Sejm wyznaczył Wyższy Urząd Górniczy jako instytucję odpowiedzialną za nadzór i koordynację realizacji tego rozporządzenia w naszym kraju. Tyle że jakoś umyka międzynarodowym decydentom, że wylesianie naszej planety ogranicza możliwość pochłaniania dwutlenku węgla, a coraz więcej metanu emituje rosnąca przemysłowa hodowla zwierząt. Czyli wycinamy lasy, by uprawiać rośliny paszowe, którymi karmimy zwierzęta, które produkują metan. Czy czegoś nie rozumiecie?

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Znamy średnią wysokość górniczych emerytur. Markowski: Nie można ich nazwać godnymi

Sprawdziliśmy, jak średnia górnicza emerytura wypada na tle średniego świadczenia w kraju.  

Muzeum Górnictwa Węglowego rozpoczyna projekt „Kultura Cyfrowa”

Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu rozpoczyna realizację projektu „Kultura Cyfrowa”. Jego celem jest cyfrowe zabezpieczenie i udostępnienie unikatowych zabytków związanych z Główną Kluczową Sztolnią Dziedziczną – jednym z najcenniejszych obiektów dziedzictwa górniczego na Śląsku.

Rynek histerycznie reaguje na słowa Trumpa. Ceny gazu w Europie coraz wyższe

Ceny gazu w Europie są coraz wyższe, po tym, jak USA przeprowadziły nowe ataki na Iran, co wzbudziło na rynkach obawy o przywrócenie dostaw energii z Bliskiego Wschodu - informują maklerzy.

Blisko 60 górników z kwalifikacjami technika turbin wiatrowych. Część już ma pracę

Blisko 60 pracowników sektora górniczego wzięło udział w programie przygotowującym do pracy w energetyce wiatrowej i zapewniającym kwalifikacje technika turbin wiatrowych, pod kątem ich obsługi i serwisowania. 13 lipca zakończy się ostatnia, szósta tura programu "Wiatr - kopalnia możliwości".