Inwestorzy nie porzuciliby łupków, gdyby nie polskie podatki

fot: Andrzej Bęben/ARC

Wiceminister Piotr Woźniak pozytywnie ocenia umowę o współpracy pięciu polskich firm w poszukiwaniu gazu łupkowego...

fot: Andrzej Bęben/ARC

- Polskie łupki zatrzymały podatki - mówi w rozmowie prezes PGNiG Piotr Woźniak. Dodał, że gdyby symulowane w 2014 r. kwoty z prognozowanych przychodów fiskalnych przeznaczyć na poszukiwanie i rozpoznawanie, nie byłoby odwrotu inwestorów.

Jednocześnie Woźniak podkreśla, że na łupkach nie wolno "stawiać krzyżyka".
- To nie jest sprawa zamknięta, żeby do niej wrócić trzeba poprawić otoczenie regulacyjne, ale przede wszystkim poluzować reżim podatkowy, bo on nas zahamował - mówił.

Na pytanie, czy PGNiG wróciłby do łupków, gdyby cofnąć podatek, Piotr Woźniak odpowiedział:

Nie stawiajmy krzyżyka na polskich łupkach
- Nie stawiamy krzyżyka na łupkach. W PGNiG projekt łupkowy ma status "zawieszony". Gdyby zachęty fiskalne były, chociaż trochę podobne do amerykańskich, to jesteśmy gotowi przeprowadzić analizy i rozważać powrót na Pomorze albo na Lubelszczyznę - powiedział.

W jego opinii PGNiG nie byłby w tym powrocie osamotniony.

Jak podał niedawno Puls Biznesu, kilka dni temu irlandzka spółka San Leon zwróciła Ministerstwu Środowiska dwie ostatnie koncesje łupkowe z polskiego portfolio. San Leon mógł na nich pracować aż do 2020 r., ale nie znalazł partnera zainteresowanego takim projektem.
- Czas łupków w Polsce się skończył - oceniał w rozmowie z PB Paweł Chałupka, szef polskiej spółki San Leon.

W 2010 r. opinię publiczną zelektryzowała informacja o wynikach amerykańskich badań, z których wynikało, że w skałach łupkowych w Polsce może znajdować się nawet 1,5-3 bln m sześc. gazu. Gdyby tak było, to zasobów wystarczyłoby na 100-200 lat.
W czerwcu 2011 r. brytyjski The Economist pisał, że Polska może mieć największe złoża gazu łupkowego w Europie i największe światowe firmy chcą wykonać u nas ok. 120 odwiertów, by to sprawdzić. "Gra toczy się o biliony metrów sześciennych gazu" - pisał The Economist. Mieliśmy stać się - na wzór USA - łupkowym eldorado. Oprócz polskich potentatów branży - PGNiG i PKN Orlen do wyścigu o nasze łupki stanęły globalne potęgi: ExxonMobil, ConocoPhillips, Chevron, Marathon, Eni, Talisman Energy, Lane Energy.
W efekcie w Polsce wykonano tylko 72 odwierty, a ich wyniki trudno było uznać za oszałamiające. Kolejne firmy ogłaszały odejście od poszukiwań i rezygnowały z koncesji.

To koalicja PO-PSL zniechęciła zagranicznych przedsiębiorców
W opinii wielu publicystów, ale i Głównego Geologa kraju Mariusza Orion-Jędryska, za odwrót inwestorów odpowiada chaos i złe prawo.

- To koalicja PO-PSL zniechęciła zagranicznych przedsiębiorców do prowadzenia poszukiwań gazu i ropy w polskich skałach łupkowych. Będziemy wracać do tego, nie ma żadnych powodów, by stawiać krzyżyk na polskich łupkach - mówił niedawno prof. Orion-Jędrysek.

Na pytanie, dlaczego w Polsce padł projekt łupkowy, prezes PGNiG, w przeszłości Główny Geolog Kraju, Piotr Woźniak odpowiedział, że przede wszystkim z powodu zwiększonych podatków i opłat.

- Gdyby przychody, które ówcześnie (w 2014 r. - PAP) prognozowano z przychodów podatkowych i opłat zostawić w rękach inwestorów, to dzisiaj nie rozmawialibyśmy o ich odwrocie - powiedział.

W 2014 r. Sejm uchwalił rządowy projekt ustawy o podatku węglowodorowym, czyli podatku z zysków z działalności wydobywczej węglowodorów, który ma stanowić dochód budżetu państwa. W myśl przepisów ustawy węglowodorami są: ropa naftowa, gaz ziemny oraz ich naturalne pochodne, z wyjątkiem metanu występującego w złożach węgla kamiennego oraz metanu występującego jako kopalina towarzysząca.

Nowe regulacje weszły w życie 1 stycznia 2016 r., czyli rok później niż planowano. Faktycznie, do 2020 r. firmy tego podatku nie płacą, ale muszą przeprowadzać symulacje, w której daninę trzeba płacić.

Woźniak przyznał, że są też czynniki obiektywne i rynkowe nieudanego projektu łupkowego.
- Od tamtego czasu cena ropy wprawdzie wzrosła, ale niewiele. Dlatego zachęta do inwestowania w upstream jest słabsza, szczególnie w Europie, gdzie ograniczenia środowiskowe są przestrzegane przesadnie surowo - podkreślił.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Inflacja do końca roku pozostanie w przedziale 3,0-3,5 proc.

Wskaźniki inflacji CPI i bazowej do końca 2026 r. powinny utrzymywać się w przedziale 3,0-3,5 proc. rdr, a RPP prawdopodobnie odłoży decyzje o zmianach stóp procentowych do czasu większej klarowności perspektyw inflacji - ocenili ekonomiści Pekao po piątkowej publikacji danych GUS.

Polscy przewoźnicy zdominowali drogowy transport towarów w UE

Przewoźnicy z Polski odpowiadają za ponad 20 proc. drogowego transportu towarów w krajach Unii Europejskiej – wynika z danych Eurostatu opublikowanych w piątek, 31 lipca 2026 r. Przewożą najwięcej w całej UE.

Minister Grzegorz Wrona o JSW: Dyskusja z 83 związkami zawodowymi zaczyna być problemem

Wiceminister aktywów państwowych Grzegorz Wrona brał udział w posiedzeniu sejmowej komisji ds. energii, klimatu i aktywów państwowych, która była poświęcona aktualnej sytuacji Grupy Kapitałowej JSW. - Pozwalam sobie na takie pierwsze w życiu moje wystąpienie polityczne, ponieważ bardziej jestem znany z tego, że zajmuję się gospodarką, a nie polityką. Chcę powiedzieć jedno. Zanim posłowie będą nas krytykować, chciałbym również słyszeć w tej krytyce rozwiązania i pomoc - mówił podczas posiedzenia komisji.

Zabrze z dofinansowaniem 7,2 mln zł. Przebudowa ważnego skrzyżowania coraz bliżej

Miasto Zabrze otrzymało 7,2 mln zł z rezerwy subwencji Ministerstwa Infrastruktury na 2026 rok na rozbudowę układu drogowego w rejonie skrzyżowania ul. Tarnopolskiej i Składowej. To kluczowy krok w kierunku rozpoczęcia jednej z najbardziej oczekiwanych inwestycji w północnej części miasta, która ma znacząco poprawić bezpieczeństwo i płynność ruchu.