Inflacja: minister gospodarki uspokaja
fot: ARC
W tej położonej w województwie łódzkim miejscowości dochód podatkowy na jednego mieszkańca wynosi aż 33450 zł
fot: ARC
Inflacja w przedziale 3-4 proc. nie jest ryzykowna i nie wpływa niekorzystnie na perspektywy rozwoju - uważa wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak. Jego zdaniem nie ma w tej chwili impulsów krajowych zagrażających trwałym wzrostem inflacji.
Główny Urząd Statystyczny poinformował we wtorek 13 września, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych w sierpniu wzrosły o 4,3 proc. w stosunku do sierpnia 2010 roku, a w porównaniu z lipcem 2011 r. nie zmieniły się.
Ekonomiści ankietowani przez PAP szacowali, że w ujęciu dwunastomiesięcznym ceny towarów i usług wzrosły w sierpniu o 4,1 proc., natomiast w porównaniu z poprzednim miesiącem spadły o 0,3 proc.
Wicepremier podkreślił na wtorkowej konferencji prasowej, że inflacja na poziomie 3-4 proc. nie wpływa niekorzystnie na perspektywy rozwoju.
- Gdyby to było wyraźnie powyżej 4 proc., wtedy jest ryzyko - zaznaczył.
Według Pawlaka, trzeba brać pod uwagę wpływ zewnętrznych impulsów, takich jak ceny ropy, żywności wynikające z notowań na rynkach międzynarodowych, oraz czynników krajowych.
Wicepremier zaznaczył, że w czerwcu dynamika wzrostu płac była mniejsza niż wzrost inflacji, co oznacza, że nie ma krajowych impulsów, które by tę inflację zwiększały.
- Dzisiaj na ceny energii nakładają się także kursy walut. Jeżeli drożeje dolar czy euro, a w tej chwili mamy z taką sytuacją do czynienia, to baryłka ropy w złotych jest coraz droższa. To też wywołuje wzrost cen. Nie ma w tej chwili takich impulsów krajowych, które zagrażałyby trwałym wzrostem inflacji. To są wymuszenia zewnętrzne - dodał szef resortu gospodarki.