Handlowców nie stać na optymizm przemysłowców

fot: Andrzej Bęben/ARC

W większości działających w Polsce sieci handlowych funkcjonują tzw. normy tempa skanowania. Kasjerki w marketach na zeskanowanie jednego produktu mają nieco ponad 2 sekundy

fot: Andrzej Bęben/ARC

Choć przedsiębiorcy w Polsce z dużymi nadziejami patrzą na rozwój swoich firm, to optymizm nie jest jednakowy dla każdego z sektorów - wynika z danych firmy doradczej Grant Thornton. Nastroje przedsiębiorców w przemyśle są dużo lepsze niż te panujące w handlu.

Jak wynika z badania pt. "International Business Report" przeprowadzonego przez Grant Thornton (w 35 krajach świata, w tym w Polsce), odsetki przedsiębiorstw w naszym kraju, które w 2015 r. spodziewają się wzrostu obrotów, eksportu i zyskowności są obecnie najwyższe od 2008 r. i wynoszą odpowiednio 42 proc., 33 proc. i 33 proc. Wyniki badania wyrażone są w procentach netto, czyli odsetek odpowiedzi pozytywnych został pomniejszony o odsetek odpowiedzi negatywnych.

- Ten ogólnie optymistyczny obraz dla całej polskiej gospodarki okazuje się jednak złudny. Jeśli spojrzymy na sytuację w poszczególnych sektorach, widać, że sprawa nie jest już tak jednoznaczna - zaznacza dyrektor zespołu doradztwa dla branży handel detaliczny i hurtowy Grant Thornton Bartosz Uchman.

- Nastroje przedsiębiorców w przemyśle są znacznie lepsze niż te panujące w handlu. Różnice widać nie tylko w prognozowanym rozwoju firm, ale także w przyjmowanej przez nie strategii i doborze narzędzi, jakimi chcą osiągać swoje cele - dodał.

Eksperci Grant Thornton wskazują, że najważniejsze różnice ujawniają się w tym, jak firmy oceniają rozwój koniunktury. Okazuje się bowiem, że przemysłowcy widzą bieżący rok w znacznie bardziej różowych barwach niż przedsiębiorcy z sektora handlowego.

W pierwszej grupie ponad połowa ankietowanych firm spodziewa się wzrostu rentowności (52 proc. wskazań "netto") i inwestycji (53 proc.), a w drugiej tylko co trzecia firma (odpowiednio 38 proc. i 30 proc.).

- Nic dziwnego, że zupełnie inne cele stawiają sobie oba sektory na najbliższy rok. Przedsiębiorstwa przemysłowe w większym stopniu niż firmy handlowe koncentrują się na +śrubowaniu+ rentowności poprzez zwiększanie wydajności (68 proc. wskazań w przemyśle wobec 43 proc. w handlu) - stwierdził Uchman.

- Sektor handlowy natomiast stawia sobie za cel przede wszystkim wzrost przychodów, tzn. stara się zwiększać skuteczność swoich działów handlowych (56 proc. w handlu wobec 47 proc. w przemyśle) - dodał.

Z badania wynika, że odmienna sytuacja rynkowa firm przemysłowych i handlowych sprawia, że różnią się także bariery, z jakimi obie grupy muszą się mierzyć. W handlu zdecydowanie najważniejsza jest bariera słabego popytu (39 proc. wskazań w handlu wobec 31 proc. w przemyśle).

- Choć bariera ta jest istotna również w przemyśle, to dla handlu ma ona większe znacznie. Przemysł natomiast w większym stopniu niż handel musi mierzyć się z problemem niedoboru rąk do pracy (26 proc. w przemyśle wobec 16 proc. w handlu) - wskazał ekspert Grant Thornton.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zaslepka

PKP Intercity: mogą występować zakłócenia w sprzedaży biletów przez internet

PKP Intercity poinformowało o zakłóceniach w systemie sprzedaży biletów przez internet. Podróżni, którzy przez awarię nie mogli kupić biletów, mogą to zrobić już w pociągu, bez dodatkowej opłaty, lub w kasie na dworcu.

Inżynier pilnie poszukiwany, by skorzystać na boomie w branży półprzewodników

Światowa branża półprzewodników do 2030 r. będzie potrzebować ok. milion dodatkowych specjalistów, w tym ponad 100 tys. inżynierów w Europie - wynika z opublikowanego w piątek raportu ManpowerGroup. Polska powinna mocniej postawić na kształcenie takich pracowników - uważają eksperci firmy.

W kwietniu tempo wzrostu płac było najniższe od września 2023 r.

W kwietniu wynagrodzenia w ujęciu realnym nadal rosły, jednak tempo ich wzrostu było najniższe od września 2023 r. - napisali ekonomiści PKO BP w czwartkowym komentarzu do danych GUS.

Wzrost cen energii i surowców może ograniczyć skalę poprawy w przemyśle

Wyższe ceny energii i surowców, które zostały wywołane przez wojnę w Zatoce Perskiej, uderzą w branże energochłonne, co może ograniczać skalę poprawy w całym przemyśle - napisali ekonomiści banku PKO BP w komentarzu do danych GUS.