Haldex: Pół wieku współpracy w odzysku węgla z pogórniczych odpadów

Haldex ARC

fot: ARC

Na fotografii z kroniki, uroczyste otwarcie kolejnego zakładu: (od prawej)Alfred Kabisz, pierwszy dyrektor Haldexu, Tadeusz Muszkiet, członek komisji planowania, Jan Mitręga, minister górnictwa i energetyki

fot: ARC

Istnieje obiegowe powiedzenie "Polak Węgier dwa bratanki i do szabli, i do szklanki". Inżynier László Molnár, który wraz z Tadeuszem Muszkietem był przed przeszło pięćdziesięciu laty współtwórcą polsko-węgierskiej spółki Haldex wspomina, że w miarę jak zaprzyjaźniali się ludzie z obu ekip, wykluło się inne: "Polak Węgier dwa bratanki i do hałdy, i do szklanki".

Powołanie w 1959 r. Polsko-Węgierskiej Górniczej Spółki Akcyjnej Haldex poprzedziły dwa lata przygotowań. U podstaw jej utworzenia był ówczesny "głód węgla", zwłaszcza u węgierskich partnerów, ale też odczuwalna potrzeba sensownego zagospodarowania pogórniczych odpadów na Śląsku. Interes obu stron był więc racjonalny i przejrzysty, toteż - jak dziś mogłoby się wydawać - zarejestrowanie spółki powinno przebiec zupełnie gładko. Było inaczej.
- Na przewlekłość przygotowań wpływały nie tyle względy inżynierskie i technologiczne, co raczej przeszkody zupełnie innej natury. Firma została pomyślana jako spółka akcyjna. W ówczesnym porządku prawnym obu krajów była to kłopotliwa postać organizacji przedsiębiorstwa, nie mówiąc już o "politycznie niesłusznym" kontekście - wspomina László Molnár.

Na rządowych drożdżach

Koniec końców - rzecz działa się w okresie "politycznej odwilży" po 1956 r. - impulsem powołania Haldexu stała się międzyrządowa umowa, zawarta na szczeblu ministrów górnictwa i energetyki (po stronie polskiej) oraz przemysłu ciężkiego (po stronie węgierskiej). W tworzeniu prawnych podstaw działalności spółki sięgnięto do przepisów polskiego "Kodeksu handlowego" z 1934 r.

Wracając zaś do niuansów ówczesnej umowy: obie strony posiadały po 50 proc. akcji spółki. Przy tym Węgrzy wnieśli do niej kapitał intelektualny, natomiast strona polska - bogactwo przykopalnianych hałd. Profity miały być dzielone pół na pół.

Prawie osiemdziesięcioletni dziś inżynier Molnár László był ważnym uczestnikiem powołania spółki. Do tej roli predestynowało go nie tylko współautorstwo metody "wzbogacania odpadów węglowych celem uzyskiwania czystego paliwa", ale i doskonała - wyniesiona ze studiów w Politechnice Śląskiej - znajomość języka polskiego.
- Po zakończeniu rozmów i przygotowaniu umowy, węgierski akcjonariusz spółki, tj. Zjednoczenie Węglowe Tatabánya, zaproponował mi pracę w nowo tworzonej firmie. Na początku września 1959 r. znalazłem się wraz z rodziną w Katowicach, obejmując w Haldexie posadę głównego technologa - wspomina.

Pierwszy zakład Haldexu ruszył w 1961 r. przy nieistniejącej już kopalni "Michał". W rok później - wobec bardzo dobrych wyników - przy "Szombierkach", a następnie przy "Makoszowach" (1964), "Dymitrowie" (1965) i "Rokitnicy" (1967). W 1968 r. ich łączna zdolność produkcyjna na dobę sięgała około 12 tys. ton przerabianego materiału z hałd. Zgodnie z pierwotną zasadą, na starcie firmy kierował nią zdublowany zarząd i rada nadzorcza. Każdy menedżer i specjalista ze strony polskiej miał więc swojego równorzędnego, węgierskiego kolegę.

- Na co dzień to współdziałanie przebiegało bez jakichkolwiek zgrzytów. Zdarzało się natomiast, że iskrzyło podczas posiedzeń Rady Nadzorczej. Cóż, najważniejszą kwestią, rozstrzyganą przez to gremium, był podział zysku. Zarząd był zainteresowany, aby większość zysku kierować na inwestycje rozwojowe. Natomiast państwowi właściciele, uosabiani wówczas przez reprezentantów Centrali Zbytu Węgla,, Węglozbyt" oraz Tatabányai Szénbányászati Tröszt Tatabánya, byli łakomi doraźnych profitów - opowiada Molnár László, który w Haldexie pełnił wtedy nie tylko funkcję głównego technologa, lecz - przy tego rodzaju spotkaniach - także tłumacza.

Iskrzyło przy dywidendzie

Dodatkową trudność we wzajemnych rozliczeniach akcjonariuszy stwarzały też kłopoty z wartościowaniem podstawowych parametrów ekonomicznych. Księgowość spółki była prowadzona według polskich standardów. Ale w warunkach lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych podstawą do wzajemnych rozliczeń był tzw. rubel transferowy, a więc "wirtualny" w gruncie rzeczy pieniądz, nieposiadający pełni walorów waluty wymienialnej. Trzeba więc było sporo sympatii i wyrozumiałości "bratanków", aby biznes mógł się kręcić bez poważniejszych konfliktów. Nieprzypadkowo więc inżynier Molnár napomyka, że ważne posiedzenia kierowniczych gremiów spółki kończyły się zazwyczaj przy "białym stole".

Jego rola tłumacza też byłaby historią na odrębną opowieść.
- Nikt z ówczesnych ważnych osobistości, obecnych na rozmaitych uroczystościach w firmie, nie przywykł do pośrednictwa tłumacza. Na ogół więc zapominali, że co drugi słuchacz niczego nie rozumie z ich namaszczonej retoryki. Pięciominutową orację ,,tłumaczyłem" więc w kilku zdaniach - śmieje się Molnár.

Przed dwoma laty doszło do zasadniczej zmiany akcjonariatu Haldexu. Dominującą pozycję właścicielską - po wykupieniu węgierskich akcji - uzyskała Kompania Węglowa SA. Przedtem trzeba było przezwyciężyć prawne przeszkody z pierwotnej umowy międzyrządowej, stanowiącej, że jej rozwiązanie oznacza likwidację Spółki.
Nawiązując do tradycji, współpraca z nowym akcjonariuszem układa się w sposób korzystny, a związek kapitałowy wytwórcy surowca z jego spółką, przetwarzającą ten surowiec, stwarza warunki do dalszego, systematycznego rozwoju i utrzymania działalności ekologicznej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Pod tym względem Polska wypada lepiej niż Czechy, Węgry i Niemcy

Polska ma niski wskaźnik inwestycji brutto do PKB, ale pod względem inwestycji netto wypada bardzo dobrze - ocenił BNP Paribas. Z jego analizy wynika, że po uwzględnieniu amortyzacji Polska wypada lepiej niż inne państwa regionu, np. Czechy, Węgry i Niemcy.

Katowice Airport i Politechnika Krakowska łączą siły. W Pyrzowicach przetestują technologie LiDAR

Politechnika Krakowska rozpoczyna współpracę naukową i dydaktyczną z Międzynarodowym Portem Lotniczym Katowice. Partnerstwo ma wesprzeć rozwój, bezpieczeństwo i niezawodność infrastruktury lotniska w Pyrzowicach. Studenci uczelni zyskają natomiast możliwość odbywania praktyk i staży w jednym z najważniejszych portów lotniczych w Polsce.

Spółdzielnia energetyczna Węglokoksu stawia na rozwój

Spółdzielnia Energetyczna Węglokoks Energia SE 1 wkracza w kolejny etap rozwoju, konsekwentnie zwiększając skalę wykorzystania odnawialnych źródeł energii oraz rozszerzając grono odbiorców korzystających z zielonej energii produkowanej lokalnie.

Sklep PGG z nową funkcją. Odstąpienie od umowy online bez dodatkowych formalności

Polska Grupa Górnicza wprowadziła nowe rozwiązanie w swoim sklepie internetowym. Klienci mogą teraz odstąpić od umowy bezpośrednio z poziomu Profilu Klienta, bez konieczności wypełniania dodatkowych formularzy i wysyłania pism.