Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.50 PLN (0.00%)

KGHM Polska Miedź S.A.

356.65 PLN (+5.83%)

ORLEN S.A.

143.86 PLN (+2.03%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.92 PLN (+3.41%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.66 PLN (+1.73%)

Enea S.A.

21.68 PLN (+2.17%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (-2.06%)

Złoto

4 731.01 USD (-0.40%)

Srebro

86.93 USD (-0.08%)

Ropa naftowa

105.11 USD (+0.77%)

Gaz ziemny

2.93 USD (+0.17%)

Miedź

6.51 USD (+0.21%)

Węgiel kamienny

114.75 USD (+2.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.50 PLN (0.00%)

KGHM Polska Miedź S.A.

356.65 PLN (+5.83%)

ORLEN S.A.

143.86 PLN (+2.03%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.92 PLN (+3.41%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.66 PLN (+1.73%)

Enea S.A.

21.68 PLN (+2.17%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (-2.06%)

Złoto

4 731.01 USD (-0.40%)

Srebro

86.93 USD (-0.08%)

Ropa naftowa

105.11 USD (+0.77%)

Gaz ziemny

2.93 USD (+0.17%)

Miedź

6.51 USD (+0.21%)

Węgiel kamienny

114.75 USD (+2.00%)

Haldex: Pół wieku współpracy w odzysku węgla z pogórniczych odpadów

Haldex ARC

fot: ARC

Na fotografii z kroniki, uroczyste otwarcie kolejnego zakładu: (od prawej)Alfred Kabisz, pierwszy dyrektor Haldexu, Tadeusz Muszkiet, członek komisji planowania, Jan Mitręga, minister górnictwa i energetyki

fot: ARC

Istnieje obiegowe powiedzenie "Polak Węgier dwa bratanki i do szabli, i do szklanki". Inżynier László Molnár, który wraz z Tadeuszem Muszkietem był przed przeszło pięćdziesięciu laty współtwórcą polsko-węgierskiej spółki Haldex wspomina, że w miarę jak zaprzyjaźniali się ludzie z obu ekip, wykluło się inne: "Polak Węgier dwa bratanki i do hałdy, i do szklanki".

Powołanie w 1959 r. Polsko-Węgierskiej Górniczej Spółki Akcyjnej Haldex poprzedziły dwa lata przygotowań. U podstaw jej utworzenia był ówczesny "głód węgla", zwłaszcza u węgierskich partnerów, ale też odczuwalna potrzeba sensownego zagospodarowania pogórniczych odpadów na Śląsku. Interes obu stron był więc racjonalny i przejrzysty, toteż - jak dziś mogłoby się wydawać - zarejestrowanie spółki powinno przebiec zupełnie gładko. Było inaczej.
- Na przewlekłość przygotowań wpływały nie tyle względy inżynierskie i technologiczne, co raczej przeszkody zupełnie innej natury. Firma została pomyślana jako spółka akcyjna. W ówczesnym porządku prawnym obu krajów była to kłopotliwa postać organizacji przedsiębiorstwa, nie mówiąc już o "politycznie niesłusznym" kontekście - wspomina László Molnár.

Na rządowych drożdżach

Koniec końców - rzecz działa się w okresie "politycznej odwilży" po 1956 r. - impulsem powołania Haldexu stała się międzyrządowa umowa, zawarta na szczeblu ministrów górnictwa i energetyki (po stronie polskiej) oraz przemysłu ciężkiego (po stronie węgierskiej). W tworzeniu prawnych podstaw działalności spółki sięgnięto do przepisów polskiego "Kodeksu handlowego" z 1934 r.

Wracając zaś do niuansów ówczesnej umowy: obie strony posiadały po 50 proc. akcji spółki. Przy tym Węgrzy wnieśli do niej kapitał intelektualny, natomiast strona polska - bogactwo przykopalnianych hałd. Profity miały być dzielone pół na pół.

Prawie osiemdziesięcioletni dziś inżynier Molnár László był ważnym uczestnikiem powołania spółki. Do tej roli predestynowało go nie tylko współautorstwo metody "wzbogacania odpadów węglowych celem uzyskiwania czystego paliwa", ale i doskonała - wyniesiona ze studiów w Politechnice Śląskiej - znajomość języka polskiego.
- Po zakończeniu rozmów i przygotowaniu umowy, węgierski akcjonariusz spółki, tj. Zjednoczenie Węglowe Tatabánya, zaproponował mi pracę w nowo tworzonej firmie. Na początku września 1959 r. znalazłem się wraz z rodziną w Katowicach, obejmując w Haldexie posadę głównego technologa - wspomina.

Pierwszy zakład Haldexu ruszył w 1961 r. przy nieistniejącej już kopalni "Michał". W rok później - wobec bardzo dobrych wyników - przy "Szombierkach", a następnie przy "Makoszowach" (1964), "Dymitrowie" (1965) i "Rokitnicy" (1967). W 1968 r. ich łączna zdolność produkcyjna na dobę sięgała około 12 tys. ton przerabianego materiału z hałd. Zgodnie z pierwotną zasadą, na starcie firmy kierował nią zdublowany zarząd i rada nadzorcza. Każdy menedżer i specjalista ze strony polskiej miał więc swojego równorzędnego, węgierskiego kolegę.

- Na co dzień to współdziałanie przebiegało bez jakichkolwiek zgrzytów. Zdarzało się natomiast, że iskrzyło podczas posiedzeń Rady Nadzorczej. Cóż, najważniejszą kwestią, rozstrzyganą przez to gremium, był podział zysku. Zarząd był zainteresowany, aby większość zysku kierować na inwestycje rozwojowe. Natomiast państwowi właściciele, uosabiani wówczas przez reprezentantów Centrali Zbytu Węgla,, Węglozbyt" oraz Tatabányai Szénbányászati Tröszt Tatabánya, byli łakomi doraźnych profitów - opowiada Molnár László, który w Haldexie pełnił wtedy nie tylko funkcję głównego technologa, lecz - przy tego rodzaju spotkaniach - także tłumacza.

Iskrzyło przy dywidendzie

Dodatkową trudność we wzajemnych rozliczeniach akcjonariuszy stwarzały też kłopoty z wartościowaniem podstawowych parametrów ekonomicznych. Księgowość spółki była prowadzona według polskich standardów. Ale w warunkach lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych podstawą do wzajemnych rozliczeń był tzw. rubel transferowy, a więc "wirtualny" w gruncie rzeczy pieniądz, nieposiadający pełni walorów waluty wymienialnej. Trzeba więc było sporo sympatii i wyrozumiałości "bratanków", aby biznes mógł się kręcić bez poważniejszych konfliktów. Nieprzypadkowo więc inżynier Molnár napomyka, że ważne posiedzenia kierowniczych gremiów spółki kończyły się zazwyczaj przy "białym stole".

Jego rola tłumacza też byłaby historią na odrębną opowieść.
- Nikt z ówczesnych ważnych osobistości, obecnych na rozmaitych uroczystościach w firmie, nie przywykł do pośrednictwa tłumacza. Na ogół więc zapominali, że co drugi słuchacz niczego nie rozumie z ich namaszczonej retoryki. Pięciominutową orację ,,tłumaczyłem" więc w kilku zdaniach - śmieje się Molnár.

Przed dwoma laty doszło do zasadniczej zmiany akcjonariatu Haldexu. Dominującą pozycję właścicielską - po wykupieniu węgierskich akcji - uzyskała Kompania Węglowa SA. Przedtem trzeba było przezwyciężyć prawne przeszkody z pierwotnej umowy międzyrządowej, stanowiącej, że jej rozwiązanie oznacza likwidację Spółki.
Nawiązując do tradycji, współpraca z nowym akcjonariuszem układa się w sposób korzystny, a związek kapitałowy wytwórcy surowca z jego spółką, przetwarzającą ten surowiec, stwarza warunki do dalszego, systematycznego rozwoju i utrzymania działalności ekologicznej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Prezydent podpisał nowelę umożliwiającą pożyczki z ARP dla JSW i Azotów

Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację ustawy o systemie instytucji rozwoju, której celem jest umożliwienie Agencji Rozwoju Przemysłu udzielania pożyczek przedsiębiorstwom górniczym i innym spółkom o istotnym znaczeniu dla gospodarki, w tym JSW i Azotom.

Na Bałtyku rozpoczęto instalację fundamentów turbin na farmie wiatrowej Baltica 2

Na Morzu Bałtyckim rozpoczęto instalację monopali pod turbiny morskiej farmy wiatrowej Baltica 2 - poinformowali w poniedziałek w Gdańsku przedstawiciele PGE i Orsted. Zainstalowanych zostanie 111 monopali - pod 107 turbin wiatrowych i cztery morskie stacje elektroenergetyczne.

Związkowcy chcieli oddać petycję w sprawie Zielonego Ładu, nikogo nie zastali. „Tak pracują wybrańcy narodu”

W poniedziałek, 11 maja, przedstawiciele związków zawodowych odwiedzili biura senatorów ze Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego. Związkowcy chcieli przekonać w ten sposób parlamentarzystów do poparcia prezydenckiego wniosku dotyczącego przeprowadzenia ogólnokrajowego referendum w sprawie Zielonego Ładu. - To referendum nie dotyczy tylko Śląska. Ono tak naprawdę dotyczy całej Polski, wszystkich Polaków, bo to, jak się ono zakończy, będzie miało wpływ na przyszłość naszą, naszych dzieci i naszych wnuków - przekonywał w Katowicach Rafał Jedwabny, szef WZZ Sierpnia 80 w PGG.

Elastyczność i wolność w sercu nowoczesnego miasta – czy mieszkania na wynajem w abonamencie to dobry pomysł?

Współczesny styl życia w dynamicznym otoczeniu wymaga od nas niezwykłej mobilności oraz umiejętności szybkiego adaptowania się do ciągle zmieniających się warunków rynkowych. Coraz więcej osób rezygnuje z tradycyjnych zobowiązań na rzecz rozwiązań, które pozwalają zachować pełną niezależność bez konieczności wiązania się długoletnimi kredytami hipotecznymi. Wybór odpowiedniego miejsca do życia staje się zatem deklaracją naszych priorytetów, gdzie komfort oraz bliskość centrum grają zazwyczaj pierwsze i najważniejsze skrzypce w codziennym grafiku.