Górnikom przybywa zwolenników
Konferencja klimatyczna ONZ w Poznaniu raczej nie przyniesie znaczącego przełomu w sprawie pakietu klimatycznego. Na pewno byliśmy świadkami burzliwej debaty nad nową „wspólną wizją” dla energetycznej przyszłości świata. Za to Europejskie Forum Energetyczne, w którym miałem okazję uczestniczyć, było okazją do wymiany szeregu opinii na temat wychwytywania dwutlenku węgla w procesie produkcji energii elektrycznej. Wielu wysokiej klasy ekspertów zwracało uwagę na fakt, że już sama kwestia składowania go pod ziemią jest wielce problematyczna.
Niektórzy naukowcy, także z Polski, dowodzili, iż struktury geologiczne nie wytrzymają tak wielkiego nagromadzenia CO2 i po pewnym czasie powstaną pory, z których dwutlenek węgla i tak ulotni się do atmosfery. Francja wyraźnie zachęca do stosowania energii atomowej i zyskuje sobie coraz większe poparcie. Ale energia atomowa to również dobre rozwiązanie dla Polski i trzeba jak najszybciej szykować konkretne ustawy sejmowe. Energia odnawialna nie zabezpieczy bowiem rosnącego zapotrzebowania na prąd i z tym faktem większość unijnych ekspertów wydaje się już pogodzona. Naturalnie podniosły się głosy protestu przeciw energetyce jądrowej, ale trudno wszystkim dogodzić.
Optymizmem zaś napawa fakt, że górniczemu lobby przybywa zwolenników. Europa przekonuje się, że bez węgla nie ma energetyki przyszłości. Nie słabną jednak wcale głosy przeciwników naszego „czarnego złota”. Trochę szkoda, że podczas Europejskiego Forum Energetycznego spraw węglowych broniła jedynie strona Polska. Naturalnie nie ma mowy o wykorzystywaniu węgla bez nowoczesnych technologii jego spalania. Ta kwestia nie ulega wątpliwości dla nikogo. Obecna podczas Forum Energetycznego wiceminister Joanna Strzelec-Łobodzińska podkreślała zresztą, że Polska jest gotowa na przyjęcie dwóch lub nawet trzech z dwunastu demonstracyjnych instalacji wykorzystujących różne technologie wyłapywania i składowania dwutlenku węgla.
Konferencja poznańska przybliża świat do znalezienia wspólnych rozwiązań w dziedzinie ochrony klimatu i energetyki, ale z pewnością nie dała jeszcze gotowych rozwiązań. Wydaje się, że teraz wszystko jest w rękach polityków i z ostatecznymi rozstrzygnięciami przyjdzie nam poczekać jeszcze dwa miesiące do konferencji w Kopenhadze. Bruksela będzie raczej skłaniała się do derogacji. W przypadku Polski derogacja – czyli wyłączenie z wypełniania części zobowiązań – polegałaby na tym, że od 2013 do końca 2019 r. nasz kraj miałby prawo udostępniania bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 sektorowi energetycznemu.