Górnicy macie rację, ale wznieście się ponad swoje interesy
Wśród wielu licznych tytułów i, odznaczeń jest Pan również Honorowym Górnikiem. Jakie ma Pan skojarzenia związane z górnictwem?
Takie pierwsze skojarzenie, to oczywiście ciężka i niebezpieczna praca. Ale to nie wszystko. Górnik i górnictwo ciągle kojarzy mi się z odbudową Polski. Powiedzmy sobie szczerze, gdyby nie węgiel, gdyby nie górnicy, to przecież dzisiaj nie mielibyśmy niczego. Za węgiel budowano po wojnie Warszawę, huty, stocznie i wiele innych zakładów.
Zbliża się kolejna Barbórka i, chyba po raz kolejny, nie będzie to beztroskie święto.
To, że wszystko co górnicy wypracowali, potem rozwalono i zniszczono, nie jest ich winą. Ja mam nadzieję, że górnicy ciągle pozostaną patriotami. Oni rozumieją, że teraz nie ma już z czego brać, nie ma komu zabrać. Liczę na to, że wiedząc o tym, że mają rację, będą jednak rozmawiać z rządem, żeby dojść do wspólnych ustaleń dobrych dla Polski.
Śledzi Pan konflikty, na przykład w sprawie emerytur?
Górnicy mają rację, ale nie można powiedzieć, że nam się należy i tyle. Trzeba rozmawiać, bo przecież jest coś takiego, jak dobro Polski. Wierzę, że wspólna rozmowa z przedstawicielami rządu przyniesie dobre rozwiązania dla wszystkich. Jeszcze raz jednak proszę: wznieście się ponad swoje interesy i zacznijcie rozmawiać. Macie rację, ale naprawdę ten nasz wspólny bochen chleba trzeba podzielić tak, żeby wystarczyło dla wszystkich.
Węgla wydobywa się jednak z roku na rok coraz mniej. Czy to oznacza, że przestaje być nam już potrzebny?
Co? (śmiech) A co my innego mamy oprócz węgla? Gaz musimy sprowadzać z Rosji i wiadomo, jakie z tym są problemy. Elektrowni atomowej to też tak szybko nie zbudujemy, a jak już się uda, to jedna i tak nie zaspokoi naszych potrzeb. Węgiel przez długie, długie lata będzie jeszcze polskiej gospodarce niezbędny.
Co chciałby Pan przekazać w takim razie górnikom w dniu ich tradycyjnego święta?
Oczywiście wszystkiego najlepszego, zdrowia i pomyślności dla wszystkich górników i ich rodzin. Pamiętajcie jednak, że od was zależy los Polski. Macie rację, ale rozmawiajcie, bo tylko tak dojdziemy do dobrych rozwiązań, na które czekają Polacy.
4 grudnia to jednak dla Pana dzień szczególny również z innego powodu. 25 lat temu Pana żona Danuta odebrała w Oslo przyznaną Panu Pokojową Nagrodę Nobla.
Tak, dzięki Noblowi stałem się nieśmiertelny w znaczeniu publicznym. Planowano na mnie pięć zamachów, ale Nobel uratował mi życie. Gdyby coś mi się stało, to by o mnie pytano, pisano by o tym, szukano. Zawsze jednak mówiłem, że ta nagroda była nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich Polaków.