Projekt uniezależnienia wyspy od paliw kopalnych narodził się dziesięć lat temu - w 1998 roku. Pierwszy krok polegał na zbudowaniu 11 turbin wiatrowych, z których każda mierzy 60 metrów wysokości. Wyspiarze sami zgromadzili środki konieczne do inwestycji - opisuje tvn24.
- To fascynujące, że udało się nam to osiągnąć tak niewielkim nakładem środków. Chociaż zainwestowailśmy równowartość 84 milionów dolarów. Ta kwota wydaje się duża na 4 tysiące mieszkańców, ale jej zebranie okazało się nie tak trudne - mówi Jorgen Tranberg, właściciel jednej z turbin. Turbiny wiatrowe nie wystarczą jednak by wyspę ogrzać. W tym celu uruchomiono kotłownię, która spala słomę z lokalnych upraw żyta i pszenicy. Zielony system energetyczny na Samso uzupełniają jeszcze panele solarne, które umieszczono na dachach nierzadko zabytkowych domostw i urzędów.
Pojazdy mechaniczne na Samso ciągle jeszcze wykorzystują tradycyjne paliwo. Ten niekorzystny efekt równoważy jednak eksport energii z turbin wiatrowych, które zasilają system energetyczny Danii na kontynencie.
Samso jest dowodem, że alternatywna dla ropy i węgla energia nie jest mżonką. Na wyspę przyjeżdżają przedstawiciele z innych państw, które chcą wprowadzić u siebie podobne rozwiązania.
Przyszłość hutnictwa zależy od równych reguł gry
4 maja swoje święto obchodzą hutnicy. Sytuacja branży od dłuższego czasu jest trudna. Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach jej przedstawiciele podkreślali, że hutnictwo potrzebuje dziś przede wszystkim stabilnych warunków działania i energii w cenie, która pozwala konkurować z innymi rynkami.