Drugie życie kopalń Morcinek i Dębieńsko
Jerzy Markowski, były minister gospodarki i specjalista branży górniczej twierdzi, że Czesi polskim węglem koksowym interesują się od dawna. – W przypadku „Morcinka” to powrót do starej koncepcji. Podpisywałem wstępną umowę z Czechami, gdy byłem ministrem. Moi następcy nie podjęli tego pomysłu – wspomina Jerzy Markowski.
W rejonie byłej KWK „Dębieńsko” zalega ok. 190 mln t węgla koksowego. Pierwsze tony mogą zostać wydobyte z tego złoża za około 5 lat. Nowo budowany zakład w rejonie Czerwionki-Leszczyn pełną zdolność produkcyjną ma osiągnąć w 2018 r. O „Morcinku” krążą jeszcze bardziej optymistyczne wieści. Czesi uważają, że fedrunek będzie tam możliwy w 2010 r. Do zalegającego tam węgla mogą dotrzeć podziemnym korytarzem od znajdującej się blisko granicy kopalni ČSM. Na podstawie koncesji Ministra Środowiska, otrzymanej pod koniec ub.r. na rozpoznanie morcinkowskiego złoża, wykonali m.in. 500-metrowy korytarz i potrzebna im była umowa międzypaństwowa, żeby mogli iść dalej.
Polski węgiel w czeskich rękach?
Historia zatacza koło. Pod koniec 1997 r. na szczeblu rządowym zapadła decyzja o likwidacji 23 polskich kopalń, w tym „Morcinka”, najmłodszego wtedy zakładu wydobywczego. Prof. Antoni Tajduś, rektor Akademii Hutniczo-Górniczej apelował wtedy do decydentów o „usypianie” zakładów górniczych, by do wydobycia można było wrócić, gdy zmieni się koniunktura. Politycy nie słuchali takich przestróg, wybrali wariant wysadzania szybów. Dziś Polska nie ma pieniędzy ani na inwestycje początkowe w fedrujących jeszcze kopalniach, a tym bardziej na odtworzenie tych, po których zostały poprzemysłowe ruiny. W „Dębieńsku”, jak i „Morcinku” wydobycie planują wznowić Czesi, którym węgiel koksowy, zdaniem ekspertów, skończy się za około 12 lat.
Wpierw rozpoznanie geologiczne
– Stara infrastruktura, zarówno w „Dębieńsku”, jak i „Morcinku”, nie nadaje się do wykorzystania. Do tamtejszych złóż trzeba dotrzeć nie z powierzchni, lecz pod ziemią, od strony pobliskich kopalń. Inwestycje muszą być ogromne. Zdenek Bakala, właściciel OKD i wiceprezes NWR jest finansistą. Eksploatację polskiego węgla będzie rozważał w kategoriach rentowności inwestycji. Jestem umiarkowanym optymistą, trudno powiedzieć, jaką ostatecznie decyzję podejmie po zakończeniu rozpoznania geologicznego w rejonie „Morcinka” – mówi Jerzy Markowski.
Już są protesty
Choć do wznowienia wydobycia zarówno w Zebrzydowicach, jaki i Czerwionce-Leszczynach droga jeszcze daleka, już są protesty i pełne goryczy pytanie: co Polacy będą mieli z czeskich inwestycji? Niektórzy mówią dosadnie – tylko szkody górnicze...
– To nie tak – uspokaja Jerzy Markowski. – Polscy będą mieli przede wszystkim pracę. Gdy zamykano „Dębieńsko” w Czerwionce było 40-procentowe bezrobocie. Obraz świętej Barbary wyprowadzono uroczyście do kościoła z nadzieją, że kiedyś wróci do kopalni. Pamiętajmy, że postęp techniczny i technologiczny w górnictwie w ostatnich latach nie stał w miejscu. W Czerwionce-Leszczynach nie będzie wielkich skutków eksploatacji dla powierzchni. Jest to teren przyzwyczajony do szkód górniczych, one już tam zrobiły swoje, wszak w tym rejonie fedrują „Szczygłowice” i „Knurów”.
Mieszane nastroje
Zdenek Bakala, wiceprezes New World Resources, wielokrotnie publicznie zapewniał, że od samego początku Polska była numerem jeden w ramach regionalnej strategii rozwoju tej firmy. Kopalnia „Dębieńsko” w Czerwionce-Leszczynach została unieruchomiona mniej więcej w tym samym czasie, co w „Morcinku”. Dawała pracę 2,5-tysięcznej rzeszy górników. Czescy inwestorzy twierdzą, że „Dębieńsko” stanie się jedną z najnowocześniejszych kopalń na świecie. Z kolei w położonym przy granicy z Czechami „Morcinku” – według wstępnych projektów – fedrunek poszedłby od czeskiej strony. Lokalne społeczności przyjmują te koncepcje z mieszanymi nastrojami. W Zebrzydowicach wielu mieszkańców opowiada się tam przeciw wznowieniu wydobycia. Mówią, że po unieruchomieniu kopalni ludzie zaczęli ściągać do tej gminy. Ziemia podrożała. Wielu zaczęło się budować. To samo w sąsiednich Hażlachu. O ponownym fedrunku w tym rejonie zaczęto poważnie rozważać w ubiegłym roku, gdy porozumienie w sprawie wspólnej eksploatacji złóż węgla podpisały Jastrzębska Spółka Węglowa i grupa New Word Resources.
W rejonie byłej KWK „Morcinek” podobno jest ok. 250 mln ton węgla (gdy zamykano kopalnię mówiono, że pozostawiono w niej 62 mln t). Dotarli już do tych tych złóż czescy górnicy, fedrujący po drugiej stronie granicy. Według wstępnych planów reaktywacyjnych, po polskiej stronie stałby jedynie szyb wentylacyjny.
Wójtowie – nie będzie zgody!
Mieszkańcy tego rejonu zapowiadają, że nie pozwolą na jego realizację! Wójtowie Zebrzydowic i Hażlach wydali wspólne oświadczenie. Andrzej Kondziołka i Karol Folwarczny stwierdzili, że nie będzie z ich strony zgody na takie przedsięwzięcie. W Zebrzydowicach wznowienie wydobycia węgla może zaszkodzić m.in. nowo wybudowanej hali sportowej, w Hażlachu – kanalizacji. Zdaniem wójtów, zagrożone są dziesiątki prywatnych domów, które budowano po likwidacji kopalni i które nie są przygotowane na szkody górnicze. Poza tym – jak podkreśla Kondziołka – miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego w ogóle nie dopuszczają eksploatacji węgla kamiennego w tym miejscu.
Początkowo spółka OKD chciała kupić, albo przynajmniej wydzierżawić „Morcinka” i taką propozycję złożono w lutym 2007 r. w Ministerstwie Gospodarki. Resort nie zgodził się jednak na sprzedaż kopalni i zaproponował Czechom współpracę z Jastrzębską Spółką Węglową, do której niegdyś należała. Oba podmioty doszły do porozumienia. Do spółki NWR dotarły informacje o lokalnych protestach przeciwko wznowieniu wydobycia ze złoża „Morcinek”.
Nic wbrew woli mieszkańców
– Nie zrobimy nic wbrew woli mieszkańców – zapewnia Jiri Polak, doradca jednego z udziałowców NWR. – W projektowanej umowie o współpracy mają znaleźć się nie tylko szczegółowe zapisy dotyczące zabezpieczeń przeciwko szkodom górniczym, ale też jasne regulacje na temat wypłaty ewentualnych odszkodowań.
W Czerwionce-Leszczynach sytuacja jest zupełnie inna. Ludzie oczekują tam, że górnictwo znowu będzie przyczyniać sie do rozwoju gospodarczego gminy.
– Tam, gdzie górnictwo miało dobry wizerunek, społeczeństwo jest przychylne wznowieniu wydobycia – zaznacza Grzegorz Wolnik, zastępca burmistrza gminy.
Pod nieczynną kopalnią „Dębieńsko” kryje się zdaniem ekspertów od 100 do 190 mln ton węgla koksującego. Żeby po te zasoby sięgnąć, czeski koncern będzie musiał zainwestować w Czerwionce-Leszczynach ok. 600–800 mln euro. Złoża rejonu „Morcinka” i „Dębieńska” przedłużą Czechom wydobycie o 50–60 lat.