Pod koniec lutego kierowcy powinni przygotować się na dalsze podwyżki cen paliw - prognozuje e-petrol.pl. W ocenie analityków rynek jest obecnie “zakładnikiem“ odliczania do wygaśnięcia amerykańskiego ultimatum wobec Iranu.
Według portalu, przy założeniu braku podażowego szoku na rynku ropy na początku przyszłego tygodnia, ceny benzyny 95 mają mieścić się w przedziale 5,63-5,76 zł za litr, oleju napędowego 5,94-6,06 zł za litr, a autogazu 2,73-2,80 zł za litr.
Analitycy w piątkowej informacji zwrócili uwagę, że już w mijającym tygodniu na stacje wróciły podwyżki. Benzyna bezołowiowa 95 zdrożała średnio o 5 groszy i kosztuje 5,67 zł/l. O 3 grosze podrożał diesel, którego średnia cena wynosi obecnie 5,96 zł/l. O 5 groszy więcej płacą także kierowcy tankujący autogaz - 2,74 zł/l, co oznacza najwyższy poziom od lipca ubiegłego roku.
Nad rynkiem paliw zbierają się poważne czynniki ryzyka - wskazali eksperci. Stany Zjednoczone wzmacniają swoją obecność militarną na Bliskim Wschodzie, sygnalizując gotowość do ataku na Iran. Ewentualna eskalacja i blokada cieśniny Ormuz - strategicznego szlaku, którym transportowana jest około jedna piąta światowej ropy - oznaczałaby silny szok podażowy. Wskazali, że skala potencjalnych konsekwencji jest dziś trudna do oszacowania; porównuje się je do kryzysu naftowego z lat 70., wywołanego embargiem krajów arabskich po wojnie Jom Kipur.
Rynek pozostaje w stanie zawieszenia, analizując zarówno ultimatum nuklearne wystosowane przez administrację Donalda Trumpa wobec Teheranu, jak i realne ruchy wojskowe w regionie, w tym wzmocnienie obecności amerykańskich grup lotniskowców. Inwestorzy liczą się z możliwością gwałtownego umocnienia dolara i skoku cen ropy w przypadku jakiejkolwiek eskalacji. Dodatkowym źródłem napięć są zapowiedzi wspólnych manewrów morskich Iranu z Rosją oraz testów rakietowych - przekazali analitycy.
Na sytuację nakładają się także problemy logistyczne w Europie Środkowej. Awaria rurociągu “Przyjaźń“, którą strona ukraińska wiąże z rosyjskim atakiem, zmusiła węgierską grupę MOL do reorganizacji dostaw. Rafinerie na Węgrzech i Słowacji, należące do ostatnich w UE korzystających z rosyjskiej ropy, muszą zabezpieczać surowiec m.in. z Arabii Saudyjskiej, Norwegii, Kazachstanu czy Libii.
Analitycy podsumowali, że potencjał do silnego wybicia cen w górę pozostaje ściśle uzależniony od tego, czy napięcia dyplomatyczne przerodzą się w realny konflikt.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.