Górnictwo: 2 nowe zakażenia koronawirusem w JSW

fot: Maciej Dorosiński

W kopalni Budryk zakażenia koronawirusem stwierdzono u 275 osób. 73 przypadki wykryto w ciągu ostatniej doby

fot: Maciej Dorosiński

O dwóch nowych przypadkach zakażenia koronawirusem poinformowali przedstawiciele Jastrzębskiej Spółki Węglowej w poniedziałek, 10 sierpnia. Jeden dotyczy kopalni Pniówek, a drugi kopalni Budryk.

"W Jastrzębskiej Spółce Węglowej przybyły 2 nowe przypadki koronawirusa: 1 w kopalni Pniówek i 1 w kopalni Budryk. Od początku wystąpienia epidemii łącznie zachorowało 4082 pracowników JSW. Do dziś wyzdrowiało już 3985 osób. Na kwarantannie przebywa obecnie 47 osób" - poinformowali w poniedziałek przedstawiciele JSW.

Dzień wcześniej, w niedzielę, liczba chorych wśród pracowników JSW wyniosła 4080, a z chorobą poradziło sobie 3979 osób. Na kwarantannie przebywało 50 osób. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.

Z Wełnowca na koniec świata. Jak chłopak ze Śląska zarządza gigantyczną kopalnią na pustyni Atakama

Mateusz Moskwa pochodzi z Katowic, wykształcenie zdobywał na krakowskiej AGH, a dziś odpowiada za kluczowe operacje w jednej z największych kopalni miedzi na świecie, należącej do KGHM