Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

32.00 PLN (+0.06%)

KGHM Polska Miedź S.A.

259.80 PLN (-0.46%)

ORLEN S.A.

129.86 PLN (+1.04%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.58 PLN (-1.64%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.85 PLN (-0.65%)

Enea S.A.

22.32 PLN (-0.36%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

30.80 PLN (+5.48%)

Złoto

4 524.30 USD (+2.30%)

Srebro

69.80 USD (+2.09%)

Ropa naftowa

105.32 USD (+4.65%)

Gaz ziemny

3.16 USD (+8.18%)

Miedź

5.49 USD (+0.18%)

Węgiel kamienny

130.90 USD (-0.83%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

32.00 PLN (+0.06%)

KGHM Polska Miedź S.A.

259.80 PLN (-0.46%)

ORLEN S.A.

129.86 PLN (+1.04%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.58 PLN (-1.64%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.85 PLN (-0.65%)

Enea S.A.

22.32 PLN (-0.36%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

30.80 PLN (+5.48%)

Złoto

4 524.30 USD (+2.30%)

Srebro

69.80 USD (+2.09%)

Ropa naftowa

105.32 USD (+4.65%)

Gaz ziemny

3.16 USD (+8.18%)

Miedź

5.49 USD (+0.18%)

Węgiel kamienny

130.90 USD (-0.83%)

Mamy w Europie dwie potężne narracje: o dekarbonizacji i o neutralności klimatycznej, które popiera zdecydowana większość państw w Unii Europejskiej

fot: Maciej Dorosiński

Prezes PGG Tomasz Rogala poinformował, że spółka będzie dążyć, aby wydobyć ok. 30 mln t węgla zgodnie z obowiązującą strategią

fot: Maciej Dorosiński

- Za wszelką cenę powinniśmy uzmysłowić Unii Europejskiej, jak niezmiernie wartościowy i ważny dla 42 regionów górniczych w Europie jest tzw. łańcuch wartości generowany obecnie przez przemysł wydobywczy - zaznacza TOMASZ ROGALA, prezydent stowarzyszenia EURACOAL i prezes Polskiej Grupy Górniczej SA.

Jak można dzisiaj w Polsce odpowiedzieć na sakramentalne pytanie: „czy węgiel ma przyszłość”?
Na całym świecie ma, ale wyjątkiem jest Unia Europejska. Eksperci Międzynarodowej Agencji Energetycznej prognozują, że globalnie produkcja i zużycie węgla jako taniego paliwa i podstawy rozwoju gospodarczego będzie utrzymywać się na stałym poziomie 7 mld t rocznie. Wyjątkiem jest oczywiście Unia Europejska. Widać już bardzo wyraźnie, że tutaj przyszłość należy do odnawialnych źródeł energii, a sytuacja paliw kopalnych - nie tylko węgla, ale także gazu ziemnego, nie wspominając o ropie naftowej - stała się wyjątkowo niekorzystna.

Radykalną „zieloną zmianę” w UE dyktuje polityka klimatyczno-energetyczna, jednak za nią podążył już rynek, a także opinia publiczna. Po pierwsze OZE, które były na początku bardzo drogie i nieefektywne, zaczynają korzystać z tego, że dzięki subwencjom zdominowały rynek, są coraz powszechniej dostępne i coraz bardziej konkurencyjne. Nadprodukcja energii z OZE doprowadziła na przykład do takich paradoksów, jak ujemne ceny elektryczności w eksporcie z niektórych państw UE. Po drugie mamy do czynienia z trwałym zielonym trendem, bo społeczeństwo popiera zmianę. Mieszkańców Europy przekonano, że zmiana będzie korzystna i ludzie chcą „zielonej energetyki”, nawet jeśli przyjdzie drożej za nią zapłacić.

Czy należałoby rozumieć, że sprzeciw to – nomen omen - walka z wiatrakami?
Co chwilę z każdego zakątka Europy słychać deklaracje o całkowitej dekarbonizacji do 2030, 2035 czy 2040 roku. Proces gwałtownie przyspieszył na poziomie legislacyjnym UE, która jeszcze niedawno planowała osiągnąć neutralność klimatyczną na koniec wieku, ale teraz już do 2050 r. Mamy więc w Europie dwie potężne narracje: o dekarbonizacji i o neutralności klimatycznej, które popiera zdecydowana większość państw w Unii Europejskiej. Globalnie otwiera się nowe kopalnie i elektrownie z blokami węglowymi, ale Europa od węgla odchodzi i jest proces, z którym musimy się zmierzyć, ponieważ jesteśmy w Unii Europejskiej i to z krajami UE łączą nas najważniejsze relacje gospodarcze.

W bliskiej perspektywie dla europejskiego przemysłu opartego na konwencjonalnych źródłach energii decydującym argumentem będzie niestety utrata konkurencyjności. Po prostu nie będzie szans na pokonanie innych „zielonych” branż, które w jeszcze większym stopniu niż dotąd korzystać będą z subwencjonowania i wsparcia politycznego. Górnictwo nic nie dostanie, a nawet gdyby znalazło cudem jakieś finansowanie, natychmiast rozlegną się potępieńcze okrzyki i partnerzy zostaną usadzeni na oślej ławce rozwoju. Będziemy zmagać o przeżycie w szczelnie domkniętym kole dekarbonizacji, bez wsparcia, z nieporównanie mniejszymi szansami.

Powinniśmy zrezygnować z prób przebijania muru głową? 
Za wszelką cenę powinniśmy uzmysłowić Unii Europejskiej, jak niezmiernie wartościowy i ważny dla 42 regionów górniczych w Europie jest tzw. łańcuch wartości generowany obecnie przez przemysł wydobywczy. Od wielu lat akcentujemy, że dzięki samej tylko Polskiej Grupie Górniczej dobrą pracę (o połowę lepiej płatną niż przeciętnie w regionie) ma 42 tys. ludzi bezpośrednio przy produkcji i ok. 200 tys. w otoczeniu firmy, w podatkach i opłatach publicznych budżet centralny zyskuje 3,1 mld zł rocznie, a do lokalnych i regionalnego budżetów wpływa ponad 170 mln zł. Prawie 800 mln zł za zakupy i dzierżawę otrzymują co roku dostawcy zaawansowanego technicznie sprzętu i prosperuje 3,5 tys. kooperantów, uczelnie i instytuty naukowe rozwijają kilkanaście projektów badawczych, rynek napędzają obroty na poziomie 9 mld zł rocznie.

Takich wartości nie wolno zmarnować w procesie transformacji sektora. Trzeba je umiejętnie ochronić i przetransponować razem z pracownikami do nowoczesnych i perspektywicznych branż. Jeszcze niedawno nasz argument przypominał wołanie na puszczy, ale przebił się i Bruksela coraz lepiej rozumie powagę sytuacji. Wprawdzie budżet projektowany na opłacenie transformacji jest wciąż zdecydowanie niewystarczający, jednak już o kilkadziesiąt razy większy niż na początku, zanim zaczęliśmy przedstawiać nasze racje. Niestety, co do unijnej polityki klimatycznej musimy uznać fakty.

Co z tego, że mamy inne zdanie, że potrafimy go dowieść, jeśli rzeczywistość właśnie przetacza się po nas, jak walec? Uważam, że praktycznie biorąc przełamanie zielonego trendu w UE jest już niemożliwe, trzeba się do niego dostosować, tylko na własnych warunkach. Musimy jak najprędzej obmyślić strategię przetrwania – a to oznacza mądrą transformację branży wydobywczej. Górnictwo jest do niej przygotowane technologicznie, jesteśmy otwarci na innowacje i zmiany. Dodajmy, że w historii to właśnie górnictwo zawsze szło w awangardzie postępu w rozwoju technologii, górnicy nigdy nie bali się ryzykować dla wspólnego dobra.

Wygramy, jeśli uda się nam doprowadzić do tego, że będzie to sprawiedliwa i zrównoważona transformacja. Jej warunki zawarliśmy w październiku 2019 r. w deklaracji warszawskiej po kongresie Energy Summit. Transformacja energetyczna dla ochrony klimatu musi odbywać się w zgodzie z ładem społecznym, przez racjonalne decyzje gospodarcze, ochraniając konkurencyjność europejskiego przemysłu. Transformacja na pewno nie może oznaczać wyłącznie zamykania elektrowni i kopalń, wstrząsów społecznych, ubóstwa i wykluczenia cywilizacyjnego Polaków.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Korski: Obawiam się, że może zabraknąć polskiego węgla do naszych elektrowni węglowych

Jest takie łacińskie powiedzenie „Hic Rhodus, hic salta”, w wolnym tłumaczeniu „Pokaż, co potrafisz”. Ostatnio często nasuwa mi się ono, kiedy słyszę wypowiedzi osób publicznych na temat oparcia naszego bezpieczeństwa energetycznego o węgiel, zwłaszcza kamienny.

Innowacyjne rozwiązania w bezpieczeństwie pracy generują nowe zagrożenia

Nowoczesne rozwiązania wspierające bezpieczeństwo pracy są niezbędne w każdej branży. W górnictwie znakomicie sprawdza się technologia VR, tworząca za pomocą gogli i oprogramowania wirtualny, trójwymiarowy świat. Sztuczna inteligencja lubi jednak czasem zawodzić, podobnie jak innowacyjne technologie generować nowe zagrożenia. Potwierdzają to opinie ekspertów.

Rocznica katastrofy drogowej, w której zginęli górnicy mysłowickiej kopalni

28 marca 2026 r. mija 14 lat od katastrofy drogowej w Przybędzy, w której zginęło ośmiu górników wracających z pracy w kopalni Mysłowice-Wesoła. W tragicznym wypadku 10 osób zostało ciężko rannych. To była jedna z największych katastrof drogowych w Polsce.

Zrezygnował z pracy w kopalni, postawił na karierę akademicką

Swoją zawodową karierę rozpoczął w kopalni Dębieńsko w Czerwionce-Leszczynach, zaliczając kolejne stanowiska kierownicze, aż do zastępcy głównego inżyniera energomechanicznego. W obliczu likwidacji zakładu zdecydował się na diametralną zmianę charakteru pracy. Roboczy drelich zamienił na garnitur, a kilofek na kredę. Tak wyglądały początki kariery naukowej dr. hab. inż. Jana Kani, dziś znakomitego nauczyciela akademickiego zajmującego się problematyką górnictwa. Jego wychowankowie dwunastokrotnie triumfowali w prestiżowym Studenckim Turnieju Wiedzy Górniczej, w ramach Szkoły Eksploatacji Podziemnej w Krakowie.