fot: Jarosław Galusek
Damian Jonak cieszy się, że walka obędzie się na Śląsku
fot: Jarosław Galusek
Szumnie reklamowana gala boksu zawodowego w katowickim „Spodku” odbędzie się bez głównego bohatera. Damian Jonak nie wystąpi 6 marca w „Diamond Boxing Night”, gdyż jego nowy menedżer Andrzej Grajewski nie załatwił spraw formalnych związanych z roszczeniami poprzedniego promotora pięściarza, Andrzeja Wasilewskiego.
Przypomnijmy, że Jonak zerwał kontrakt wiążący go z grupą Bullit Knockout Promotions i jej właściciel zażądał odszkodowania. Ponadto zablokował Jonakowi możliwość startów na polskich ringach.
- Mój obecny menedżer nie wywiązał się z obietnic. Nie zajął się sprawami prawnymi związanymi z pozwem Andrzeja Wasilewskiego – mówi portalowi nettg.pl mocno rozżalony Jonak. - W tym momencie nie mogę skupić się na przygotowaniach do gali, nie mogę fizycznie skoncentrować się tylko na pojedynku. Muszę zająć się ze swoim prawnikiem pozwem, który wystosował pan Wasilewski. Nie czytałem tego pozwu, nie wiem dokładnie, o co w nim chodzi. Tym miał się zająć mój nowy menadżer, ale niestety nie zajął się tym.
Jonak musi do końca lutego ustosunkować się do pozwu Wasilewskiego. Inaczej będzie w trudnej sytuacji i w ewentualnym procesie sądowym stanie na przegranej pozycji. - Chciałem przeprosić moich kibiców, którzy wybierali się na galę, aby zobaczyć mnie w akcji. Jest mi przykro z tego powodu. Nie jestem w stanie walczyć, kiedy nie mogę się skupić wyłącznie na przygotowaniach do walki – dodaje zmartwiony pięściarz, którego miała dopingować w „Spodku” dużą grupa pracowników śląskich kopalń.