Ewakuacja 371 turystów z kaplicy św. Kingi w Wieliczce
fot: ARC
Z kaplicy św. Kingi ewakuowano turystów
fot: ARC
Na piątkowy wieczór w komorze Drozdowice w Wieliczce zaplanowano ekskluzywny wernisaż nowozelandzkiego artysty Stanley\'a Eales\'a \"Bogini i inne kobiety\". Oprawą muzyczną wieczoru miał być recital Jagi Wrońskiej.
Wernisaż i koncert poprzedzała msza św. w kaplicy św. Kingi. To święto patronki górników solnych wypada 24 lipca.
Mszę św. koncelebrowało sześciu księży z całej Polski, m.in z Rudy Śląskiej i Łodzi. Tuż po kazaniu, gdy zgromadzeni zaczęli odmawiać credo, ksiądz prałat Zbigniew Gerle, proboszcz parafii św. Klemensa w Wieliczce przerwał liturgię i poprosił zgromadzonych, by powoli opuszczali kaplicę. – U wyjścia czekają górnicy, którzy wskażą drogę - powiedział.
- Nikomu nic nie grozi, nic poważnego się nie stało - uspokajali górnicy towarzyszący pod ziemią turystom, ale nastroje wśród gości były nerwowe. Niektórzy w kolejce do windy zaczęli odmawiać różaniec i „Pod Twoją obronę, uciekamy się ...” oczekując bezpiecznego wyjazdu w górę.
Niektórym niewiele brakowało do paniki. Ktoś mówił, że czuje dym. Inny słyszał jakieś stukanie. Kolejny koniecznie chciał się przecisnąć przed innych. Najdokuczliwszy był brak informacji i gubienie się w domysłach.
Co kilka minut winda zabierała po kilkanaście osób. Pokonanie 110 metrów zajmowało 25 sekund.
Jak dowiedział się nettg.pl, bezpośrednią przyczyną akcji był pożar rozdzielni prądu na powierzchni. Podziemia były zasilane tylko z jednego awaryjnego źródła i ludzi ewakuowano prewencyjnie. - Żadnemu z turystów ani przez chwilę nie groziło niebezpieczeństwo - zapewnił nettg.pl dyspozytor kopalni Sławomir Smęder po czym dodał, że w ciągu 25 lat jego pracy w \"Wieliczce\" nigdy jeszcze nie doszło do podobnej sytuacji.
Msza święta została odprawiona do końca.
- Nigdy nie przeżyłem czegoś takiego. Nie wiedziałem co się stało. Zauważyłem także, że ksiądz dziekan jest przestraszony. Wyraźnie przyspieszył odprawianie eucharystii. Przyznaję, że się bałem, ale nie przyszło do głowy, aby wcześniej odejść od ołtarza – powiedział nam po wyjechaniu na powierzchnię Michał Kania, kleryk z Wieliczki.
Imprezy artystyczne, które trzeba było odwołać z powodu awarii, odbędą się w innym terminie. Organizatorzy zapewniają, że wszystkie zaproszenia zachowają ważność.