Górnictwo: Tak zwane zielone technologie tak naprawdę nie są zielone
fot: Jarosław Galusek/ARC
Według resortu aktywów państwowych, Narodowa Atencja Bezpieczeństwa Energetycznego uwolni spółki od węglowego balastu
fot: Jarosław Galusek/ARC
Na amerykańskich stronach internetowych pojawiają się coraz bardziej energicznie wyrażane sprzeciwy dla globalnej polityki klimatycznej. Są one istotne, nie ze względu na sam sprzeciw, ale dlatego, że podnoszone w nim argumenty są sensowne, naukowo udowodnione i powszechnie znane.
Ta powszechna wiedza, jest na ogół powierzchowna i stosunkowo łatwo ją podważyć stosując klasyczne metody rządowo – medialnej propagandy. Na szczęście nie wszyscy jej ulegają. Takim wyjątkiem jest Douglas Robert Casey, amerykański pisarz, biznesmen, założyciel i prezes Casey Research, który niedawno udzielił wywiadu International Man (27.10.2021) na temat „histerii węglowej” panującej w USA. Kryminalne szaleństwo
Na wstępie powiedział on, że planowana dekarbonizacja globalnej gospodarki do 2050 r. to szaleństwo, a nawet kryminalne szaleństwo. Na dowód czego przedstawił krótką historię światowej energetyki. Przed rewolucją przemysłową przeważającym źródłem paliwa było drewno. Potem poszliśmy na węgiel, co było dużą poprawą gęstości energii i ekonomii. Następnie poszliśmy w ropę. Postęp ten miał miejsce nie z powodu nakazów rządowych, ale dlatego, że miał sens zarówno z ekonomicznego, jak i technologicznego punktu widzenia.
Gdyby dzisiaj pozostawiono rynek sam sobie, świat bez wątpienia rozwijałby energetykę jądrową. Zdaniem eksperta, jest ona bezsprzecznie najbezpieczniejszym, najtańszym i najczystszym rodzajem masowej produkcji energii.
Sponsorowany przez rząd
Mimo tego Casy podkreśla, że w zasadzie jest za zieloną energią. Nie ma wątpliwości, że energia słoneczna i wiatrowa są opłacalne i skuteczne w wybranych zastosowaniach — na ogół w małych, odizolowanych, specjalnych lokalizacjach, w których konwencjonalne paliwo jest niewygodne lub zbyt kosztowne.
Wydajność energii słonecznej uległa ogromnej poprawie w ciągu ostatnich kilku dekad, podobnie jak wydajność wiatru. Ale nie ma to żadnego sensu dla masowej dostawy mocy przy obciążeniu podstawowym w gospodarkach przemysłowych. Przy całym postępie odnawialnej energetyki, w tej chwili „zielony” jest po prostu miłym określeniem „głupi”, „ideologiczny” lub „sponsorowany przez rząd”.
Krótko mówiąc, w tym samym czasie promuje się wiatr i energię słoneczną, a paliwa jądrowe i kopalne są przeklęte. To przeciwieństwo tego, co powinno się dziać i bardzo zły trend z każdego punktu widzenia.
Pomniki marnotrawstwa i zniszczenia
Tak zwane „zielone technologie” tak naprawdę nie są zielone. Po prostu wydają się zielone na powierzchni. Olbrzymie wiatraki i farmy fotowoltaiczne polegają na produkcji i instalacji ogromnych ilości paliw kopalnych i metali. Mają ograniczoną żywotność i należy je zutylizować. Nie tylko nie potrafią konsekwentnie dostarczać masowych ilości energii, ale wszystkie wykazują straty, nawet jak ukrywają je uzyskując korzyści po opodatkowaniu.
To niszczy kapitał. Nie są one oznakami postępu, ale pomnikami marnotrawstwa i zniszczenia. Z tego powodu w nadchodzących latach nastąpią ogromne zakłócenia na rynkach energetycznych, a ponieważ cały świat korzysta z energii, jest to sytuacja naprawdę poważna.
Świecka religia
Życie na tej planecie opiera się na węglu. Sam ten element jest niezniszczalny i niezbędny, ale w świadomości społeczeństwa został przekształcony w śmiertelnego wroga. Jeśli zaprzeczasz, że to niszczy ziemię, to popełniasz herezję.
To jak zaprzeczanie istnieniu Boga w średniowieczu. Nienawiść do węgla i czczenie „Ekologii” stały się zasadami religii świeckiej. Chrześcijaństwo w Europie jest martwe i umiera w Ameryce Północnej, ale ludzie potrzebują jakiegoś rodzaju religii, zastępstwa dla chrześcijaństwa. Jako ekonomista, a także ktoś, kto czyta dużo nauk ścisłych, uważam, że to śmieszne i destrukcyjne.
Cała ta sprawa antywęglowa, sekwestracja węgla i zieleń to polityczna histeria promowana przez ludzi, którzy lubią kontrolować innych ludzi. Z tego punktu widzenia jestem całkowicie przeciwny kredytom węglowym lub podatkom węglowym.
Zagrożenie dla biznesu
Sprzeciw dla polityki klimatycznej, dekarbonizacji i zielonej energii, był dotąd domeną nielicznych uczonych, amatorów i publicystów. Środowiska te były marginalizowane i ignorowane.
Teraz, kiedy zielona energia zdobywa światowe wpływy polityczne i dyktuje rozwiązania ekonomiczne, amerykański biznes trzeźwieje. Coraz więcej ludzi mających do dyspozycji pieniądze i związane z tym znaczenie jest przeciwnych antywęglowej histerii, czego przykładem jest Douglas Robert Casey. Zielona polityka niszczy ich interesy, które wymagają wolności wyboru, a nie dyktatu, nakazu i rządowej kontroli.
W tej ostatniej kwestii, Casey zauważa, że żaden rząd nie posiada kompetencji do zajmowania się klimatem. To nie jest jego domena, to nadużycie władzy.