Górnictwo: Niemcy chcą produkować prąd w zalanych kopalniach

1580899374 pvgroenlevennl

fot: BayWa r.e.

Pływająca farma fotowoltaiczna w Groenleven w Niderlandach

fot: BayWa r.e.

Prąd z zalanej kopalni? To nie żadna mrzonka. Pod warunkiem, że to kopalnia odkrywkowa. Niemcy chcialiby umieścić na takich zbiornikach pływające farmy wiatrowe.

O sprawie pisze powołujący się na badania Instytutu Systemów Energii Słonecznej, działającego w ramach Towarzystwa Fraunhofera, we współpracy z firmą BayWa r.e. niemiecki portal pv-magazine.de. Naukowcy policzyli, że ok. 13 proc. spośród 4 474 zbiorników wodnych w całej Republice Federalnej to zbiorniki, jakie powstały po zalaniu zamkniętych kopalni odkrywkowych węgla brunatnego. Większość z nich znajduje się w trzech landach: Brandenburgii, Saksonii-Anhalt i Saksonii. Łączna powierzchnia lustra wody tych zalanych odkrywek to ponad 47 tys. hektarów. Dałoby się z tego wygenerować 56 GW energii. Ale oczywiście nikt nie zamierza zabudować sztucznych jezior panelami fotowoltaicznymi. Z szacunków naukowców z Fryburga wynika, że faktyczna moc z pływających farm słonecznych mogłaby, po oznaczeniu i odizolowaniu obszarów istotnych dla rekreacji, turystyki, ochrony przyrody i krajobrazu, wynieść 2,74 GW.

Oznaczałoby to, że na potrzeby fotowoltaiki na każdym z bez mała 500 sztucznych zbiorników pokopalnianych (w badaniach nie brano pod uwagę innych sztucznych zbiorników) można wydzielić ok. 4,9 proc. powierzchni, bez szkody dla środowiska i z pozytywnym efektem ekonomicznym. 

Towarzystwo Fraunhofera i instytuty badawcze wchodzące w jego skład nie są bowiem jedynie jednostkami naukowymi. Ich zadaniem jest i badanie, i przygotowanie wdrożenia opracowanych rozwiązań. A to oznacza liczenie kosztów. W przypadku pływających elektrowni słonecznych sugestie naukowców są proste: bez zachęt ze strony państwa się nie obejdzie. Takie zachęty istnieją już np. w Holandii, tymczasem w Niemczech każdy projekt o mocy przekraczającej 750 KW wymaga ogłoszenia przetargu, a w przetargu rozwiązania oparte o wciąż kosztowną fotowoltaikę nie mają szans.

- Dlatego sensowne byłoby organizowanie przetargów innowacyjnych specjalnie na pływające ogniwa fotowoltaiczne i inne elektrownie fotowoltaiczne o neutralnym wpływie na środowisko, które nadal wymagają wzmocnienia rynku - wyjaśnia dr Harry Wirth, Kierownik modułów fotowoltaicznych i elektrowni w Fraunhofer ISE. - Aby uniknąć czasochłonnych zmian w planie zagospodarowania przestrzennego, pływające ogniwo fotowoltaiczne powinno być uprzywilejowane, podobnie jak planowane jest już wykorzystanie gruntów pod wiatr i energię jądrową. Ponadto kopalnie odkrywkowe w EEG można uznać za obszary konwersji.

Pływające farmy słoneczne to sposób na rozładowanie konfliktów związanych z użytkowaniem gruntów. Przy czym wyliczone przez Fraunhofer ISE 2,74 GW to kropla w morzu niemieckich potrzeb. Gdyby Niemcy miały zaspokajać swoje potrzeby energetyczne głównie z fotowoltaiki, moc wszystkich niemieckich farm musiałaby wynieść 500 GW - dziesięciokrotnie więcej, niż dają istniejące dziś systemy. Współczynnik wykorzystania powierzchni dla pływających ogniw fotowoltaicznych jest bardzo wysoki i wynosi około 1,33 megawata na hektar zainstalowanej mocy. Jako plusy naukowcy wskazują czynnik chłodzący, wynikający z umieszczenia farm na wodzie, który poprawia efektywność pracy  i jednocześnie niewielki, bo mieszczący się w granicach 10-15 proc. wzrost kosztów takiej inwestycji w porównaniu z instalacjami stawianymi na lądzie. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Książka na weekend: „Cienie Turynu”. Zabójstwo architekta, czyli zaskakujący obraz lat 70. we Włoszech

Już można czytać kultową włoską powieść, która opowiada o życiu mieszkańców Turynu w latach 70. ubiegłego wieku. Żeby było smaczniej, autorzy książki Fruttero i Lucentini, dołożyli morderstwo architekta i ślamazarne śledztwo. Poza tym bohaterem powieści uczynili też Turyn.

Czy górnictwo to moloch, który jest na utrzymaniu całego kraju?

Trudne relacje między górnictwem a energetyką, kopalnia Krupiński zasypuje szyby, jak przekształcić górnictwo w dochodową branżę. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 12 września 1996 roku.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 58 - Wojciech Balczun. Co dalej z JSW i rolą węgla w miksie?

Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych, był gościem studia nettg.pl na Future Mining Forum&Expo. Rozmawialiśmy o przyszłości węgla w polskim miksie energetycznym i o tym, dokąd zmierza Śląsk po latach transformacji. Zapraszamy do obejrzenia całej rozmowy.

Raport BGK: Perspektywy rozwoju regionalnych lotnisk w Polsce pozostają korzystne

Regionalne porty lotnicze odgrywają coraz większą rolę w polskim systemie transportowym, a ich perspektywy rozwoju pozostają korzystne – ocenił Bank Gospodarstwa Krajowego w raporcie. Zwrócił uwagę, że tempo rozwoju poszczególnych lotnisk będzie coraz bardziej zróżnicowane.