Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 179.41 USD (+0.41%)

Srebro

85.75 USD (+0.43%)

Ropa naftowa

98.87 USD (+2.05%)

Gaz ziemny

3.26 USD (+0.52%)

Miedź

5.89 USD (+0.02%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 179.41 USD (+0.41%)

Srebro

85.75 USD (+0.43%)

Ropa naftowa

98.87 USD (+2.05%)

Gaz ziemny

3.26 USD (+0.52%)

Miedź

5.89 USD (+0.02%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Górnictwo: Czeska policja i polska prokuratura umarzają śledztwo w sprawie katastrofy w kopalni ČSM

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Nie było mowy o żadnych niedozwolonych manipulacjach przy odczytach czujników - podkreślali eksperci

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

+7 Zobacz galerię

Galeria
(10 zdjęć)

Czeska policja nie postawiła nikomu zarzutów w związku z wybuchem w kopalni ČSM w Karwinie w grudniu 2018 r. Podobnie postąpiła Prokuratura Okręgowa w Gliwicach, która wspólnie ze stroną czeską prowadziła postępowanie w tej sprawie.

Na skutek wybuchu metanu 20 grudnia 2018 r. śmierć poniosło 13 górników, w tym 12 narodowości polskiej. Wyniki prac międzynarodowego zespołu śledczego, który został powołany w styczniu 2019 r., upubliczniono 5 stycznia br. podczas konferencji w siedzibie Dyrekcji Krajowej Śląsko-Morawskiej Policji w Ostrawie.

- Sprawa została umorzona. Wypadek był spowodowany siłami natury – potwierdzono.

- Górnicy ponieśli śmierć na skutek wybuchu metanu, który uwolnił się z wyrobisk po kolejnych wstrząsach, do których doszło wcześniej – poinformował gen. bryg.Tomáš Kužel, dyrektor Morawsko-Śląskiej Policji.

- Dochodzenie było skomplikowane. Do wyrobisk kopalni mogliśmy wejść dopiero po kilku miesiącach. Na długość śledztwa miała również wpływ pandemia koronawirusa, podczas której śledczy mieli ograniczone możliwości prowadzenia czynności dochodzeniowych. Ponadto sporo czasu pochłonęły specjalistyczne tłumaczenia dwóch ekspertyz na język polski – powiedział Jiří Foltyn, prokurator prowadzący śledztwo ze strony czeskiej.

- Zgromadziliśmy cały możliwy materiał i na jego podstawie można dziś stwierdzić z całym przekonaniem, że nie było tu winy ze strony pracowników. Nie stwierdzono naruszenia przepisów bezpieczeństwa. Eksplozja była spowodowana działalnością górniczą, a nie czynnikiem ludzkim – przyznał z kolei Pavel Ondruch, komisarz policji z Karwinie, który pracował nad sprawą.

Jak tłumaczył: – Zdarzenie nastąpiło nagłe i nie można było zareagować na czas.

- To zdarzenie nastąpiło w wyniku splotu kilku okoliczności. Jednym z nich było zjawisko geofizyczne, czyli lekki wstrząs i uwolnienie dużej ilości metanu. Wybuch spowodował stalowy pręt, który w tym czasie nawinął się na kombajn i na skutek tarcia metalu o metal pojawiła się iskra, która zainicjowała eksplozję. W sumie nastąpiły trzy wybuchy - tłumaczył.

Jak dodał, wszystkie zainstalowane czujniki metanu działały przed wybuchem prawidłowo i śledczy nie doszukali się żadnego śladu, który mógłby dowodzić, że manipulowano ich odczytami.

O manipulowaniu odczytami czujników mówili dziennikarzom niektórzy górnicy, którzy w dniu tragedii przyszli pod bramę zakładu, a także bliscy poległych górników.

- Podkreślam, że nie było mowy o żadnych niedozwolonych manipulacjach przy odczytach czujników. Myśmy ten wątek bardzo skrupulatnie badali. Nie ma żadnych okoliczności, które wskazywałyby na zawinienie jakiegoś człowieka – podkreśliła Joanna Smorczewska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Pavel Ondruch zwrócił uwagę na fakt, że badając odczyty z zapisów komputera sterującego kombajnem o godz. 17.15 doszło do jego wyłączenia.

- To oznacza, że coś zwróciło uwagę pracującej załogi. Ale było już za późno na podjęcie jakichkolwiek działań, ponieważ wybuch nastąpił kilka sekund później – wyjaśniał karwiński śledczy.

Bezpośrednio po wybuchu ratownikom udało się wydobyć spod ziemi tylko cztery ciała. Ze względu na pożar miejsce to musiało zostać otamowane, a ratownicy mogli tam zejść dopiero po czterech miesiącach. W kwietniu 2019 r. ratownicy wydobyli ciała pięciu górników, które znajdowały się na początku chodnika. Miesiąc później wydano na powierzchnie ostatnie cztery ofiary tragedii.

 Zarówno strona czeska jak i polska potwierdziły wzorową i rzeczową współpracę w śledztwie.

- Zwłaszcza współpraca z Czeskim Urzędem Górniczym przebiegała bardzo dobrze. Polska i Czechy miały bardzo różne przepisy odnoszące się do bezpieczeństwa pracy. One się na tyle różniły, że mieliśmy wątpliwości, czy kwestie otamowania wyrobiska były prawidłowe. Według naszych przepisów nie, ale według czeskich tak, ale myśmy działali w oparciu o prawo czeskie. Te otamowania miały wpływ na rozprzestrzenianie się serii wybuchów. Gdyby chodnik był otamowany według naszych przepisów, istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że nie doszłoby do takiego rozprzestrzenienia się wybuchu - mówiła prok. Joanna Smorczewska.

Głos w sprawie zabrała także Naďa Chattová, rzeczniczka OKD.

- Dla nas to bardzo ważne, aby policyjne śledztwo potwierdziło, że firma w żaden sposób nie naruszyła bezpieczeństwa pracy. Jednak wydarzenie z 2018 r. wciąż przypomina nam, jak wymagająca i specyficzna jest działalność wydobywcza i jak nieprzewidywalne mogą być jej skutki. Bezpieczeństwo pracy naszych pracowników jest dla nas nadal absolutnym priorytetem i wierzymy, że taki wypadek już nigdy się nie powtórzy – powiedziała.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.