Gliwice: Walentynki inspiracją akcji protestacyjnej
„Kocham firmę, ale chcę podwyżkę” plakietki z takim hasłem i logo Solidarności rozdają pracownikom związkowcy w Saint-Gobain Construction Products Polska, w Gliwicach gdzie od początku roku trwa walka o podwyżki płac. Do zastosowania tej formy protestu zainspirowały związkowców niedawno obchodzone walentynki, czyli święto zakochanych.
- Chcieliśmy w ten sposób, nieco z przymrużeniem oka, pokazać nasze przywiązanie do firmy, ale jednocześnie po raz kolejny przypomnieć dyrekcji nasze postulaty - mówi Bogusław Superat, szef zakładowej Solidarności.
Jak informuje przewodniczący, plakietki rozchodzą się jak świeże bułeczki i cieszą się ogromną popularnością zarówno wśród członków związku jak i pracowników niezrzeszonych.
- W trakcie negocjacji władze firmy wielokrotnie zarzucały nam, że reprezentujemy wyłącznie swoich członków i nie jesteśmy przedstawicielami całej załogi. Dzisiaj, kiedy wejdzie się na zakład gołym okiem widać, jakie naprawdę mamy poparcie. Te małe plastikowe znaczki pomagają nam w negocjacjach, bo czujemy, że stoi za nami większość załogi. Jest to dodatkowy, choć nieco żartobliwy sposób wywarcia presji na pracodawcy - tłumaczy Superat.
Związkowcy z Saint-Gobain nie są pierwszymi, którzy wpadli na podobny pomysł. Kilka lat temu członkowie Solidarności z tyskiej fabryki silników Isuzu Motors Polska w trakcie sporu zbiorowego z pracodawcą rozdawali podobne plakietki. Zdaniem Tomasza Krzaka, byłego wiceprzewodniczącego związku Isuzu tego typu protestacyjne gadżety pełnią bardzo ważną funkcję.
- Poza wywarciem dodatkowej presji na pracodawcy nasze plakietki bardzo zintegrowały załogę. Ludzie przestali się bać. Poczuli, że są razem oraz że wspólnie możemy więcej zdziałać. Pamiętam, że po zakończonych sukcesem negocjacjach dostawaliśmy maile z podziękowaniami od pracowników, którzy nigdy nie mieli nic wspólnego z Solidarnością - dodaje były wiceprzewodniczący związku w tyskiej fabryce.