Gdyby plany się ziściły kopalnia Ziemowit spokojnie mogłaby pracować do 2049 roku

fot: Maciej Dorosiński

Kopalnia Ziemowit ma szansę sięgnąć po węgiel, który leży na głębokości ponad kilometra pod macierzystym złożem zakładu

fot: Maciej Dorosiński

Wśród możliwych inwestycji w nowe złoża wymienia się m.in. sięgnięcie po złoże Ziemowit Głęboki. Chodzi o węgiel, który leży na głębokości ponad kilometra pod macierzystym złożem kopalni.

O konieczności zwiększenia wydobycia oraz inwestycjach w nowe złoża przedstawiciele rządu mówią od kilku tygodni. Powodem zmiany podejścia do węgla jest kryzys energetyczny, który jest następstwem rosyjskiej agresji na Ukrainę. Rządzący na razie nie zdradzają, o jakie ewentualne inwestycje mogłoby chodzić. Więcej światła na tę kwestię rzucili związkowcy, którzy wśród inwestycji związanych z udostępnieniem nowych złóż wymieniają cztery z nich: za Rowem Bełckim, Śmiłowice, nowe złoża w rybnickich kopalniach Chwałowice i Rydułtowy oraz właśnie Ziemowit Głęboki.

Większa o 300 mln t
Warto przypomnieć, że ta inwestycja już kilka lat temu miała być częścią jednego z najbardziej ambitnych planów rozwojowych, który przygotowywała Polska Grupa Górnicza jeszcze przed decyzją o likwidacji górnictwa. Chodziło wtedy o rozbudowę kopalni Piast-Ziemowit, która zakładała stworzenie kopalni składającej się z trzech ruchów poprzez sięgnięcie po złoże Imielin Północ, Piast Głęboki i Ziemowit Głęboki. Na tę inwestycję PGG zamierzała przeznaczyć ok. 6 mld zł, a dzięki temu baza zasobowa kopalni miała zostać zwiększona o 300 mln t węgla.

Jak wiadomo, z tych planów nic nie wyszło, a sprzeciw mieszkańców protestujących przeciwko planom wydobycia węgla ze złoża Imielin Północ odbił się głośnym echem w całym kraju. W tym wypadku sięgnięcie po złoże Ziemowit Głęboki nie powinno budzić już tyle kontrowersji, bo ma się odbyć na obszarze, gdzie już obecnie jest prowadzone wydobycie – chodzi o pokłady węgla, które zalegają niżej.

Z planów przedstawionych przed trzema laty wynikało, że aby dotrzeć do węgla z Ziemowita Głębokiego, przygotowany miał zostać nowy poziom kopalni – poziom IV, na głębokości 1150 m. Pogłębiony szyb I (z obecnych 700 do 1200 m) miał być szybem wdechowym, umożliwiającym przewietrzanie wyrobisk w nowym złożu, a zarazem szybem zjazdowym, którym załoga będzie bezpośrednio docierała na poziom 1150 m. Natomiast szyb wentylacyjny W-II miał umożliwiać odprowadzenie zużytego powietrza na powierzchnię. Jeśli chodzi o pozostałe szyby: Szewczyk, który miał stanowić drogę transportu materiałów, i szyb III jako szyb wydobywczy – to plany nie przewidywały ich pogłębiania. Zamiast tego z nowym poziomem miały je połączyć upadowe, co miało w maksymalny sposób ograniczyć nakłady na infrastrukturę.

Co ważne, złoże Ziemowit Głęboki zostało już wcześniej dobrze rozpoznane. Wiadomo, że do wydobycia jest tam ok. 140 mln t węgla o wysokiej kaloryczności, która sięga 28-30 tys. kJ/kg. Na dodatek leżące tutaj pokłady węgla charakteryzują się dobrą miąższością wynoszącą 2-2,5 m.

Nowe wyzwania
Przedstawiciele PGG, prezentując plany dotarcia do węgla z Ziemowita Głębokiego, zwracali też uwagę na związane z tym wyzwania. Choć z jednej strony sięgnięcie po głębiej znajdujący się węgiel wiąże się z poprawą parametrów surowca związanych z jego kalorycznością, to z drugiej strony napotyka się na uboczne skutki związane ze wzrostem uciążliwości eksploatacji, takie jak zagrożenie metanowe czy też wzrost temperatury.

W ruchu Ziemowit, gdzie na razie zagrożenie metanowe praktycznie nie występuje, oznaczałoby to, że zakład stanie się kopalnią metanową. To wiązałoby się również z koniecznością prowadzenia odpowiedniej profilaktyki metanowej wraz z budową systemu metanometrii automatycznej zabezpieczającej załogę, a przede wszystkim trzeba by było uwzględnić ten fakt na etapie projektowania rozcinki ścian. Oprócz tego przy szybie wydechowym musiałaby najprawdopodobniej powstać stacja odmetanowania.

Mogłaby dłużej fedrować
Jeśli chodzi o wzrost temperatury, to trzeba pamiętać, że przekroczenie 28 st. C wiąże się z koniecznością skrócenia czasu pracy do 6 godzin. To, jak wiadomo, oznacza zmniejszenie efektywnego czasu pracy załóg i najpewniej wymusiłoby konieczność budowy systemu klimatyzacji.

Czy Ziemowit sięgnie po nowe złoże, a jeśli tak, to w jakim stopniu wykorzystane zostaną plany przygotowane przed kilku laty – tego z pewnością dowiemy się w ciągu najbliższych miesięcy. Warto pamiętać, że zgodnie z zapisami umowy społecznej ruch Ziemowit ma zostać zamknięty w 2037 roku, czyli do czasu, kiedy wyczerpie złoże macierzyste kopalni. Gdyby rzeczywiście plany się ziściły i zakład sięgnął po węgiel leżący głębiej, to kopalnia spokojnie mogłaby pracować do 2049 roku, czyli ostatecznej daty zamknięcia wszystkich kopalń produkujących węgiel energetyczny w Górnośląskim Zagłębiu Węglowym.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Węgiel, gaz i OZE. Gra o równowagę w cieniu europejskiej polityki klimatycznej

Nie będzie rewolucji w unijnej polityce klimatycznej, ale możliwe są korekty, które złagodzą presję kosztową na energetykę. O przyszłości systemu handlu emisjami, roli węgla i gazu w bilansowaniu Krajowego Systemu Elektroenergetycznego oraz ryzyku luki mocowej rozmawiamy z dr. hab. inż. Stanisławem Tokarskim z Głównego Instytutu Górnictwa, który przekonuje, że Polska powinna postawić na dwa filary bezpieczeństwa – równowagę między gazem a węglem – przy jednoczesnym rozwoju OZE i energetyki jądrowej.

Silny wstrząs w kopalni Lubin. W strefie zagrożenia przebywało 20 górników

W sobotę Zakładach Górniczych Lubin (KGHM) doszło do silnego wstrząsu. Jeden z górników został przysypany w kabinie maszyny górniczej. Ratownikom udało się do niego dotrzeć po kilku godzinach.

Mocno zakołysała się ziemia – to wstrząs, czy tąpniecie? Znamy odpowiedź

W latach 2021-2025 w polskim górnictwie podziemnym miało miejsce 16 tąpnięć wskutek zaistnienia wstrząsów górotworu. W ich wyniku doszło do 19 wypadków śmiertelnych.

Paulina Hennig-Kloska: Energia z morskich wiatraków obniży średnią cenę prądu w Polsce

Energia elektryczna produkowana przez morskie farmy wiatrowe będzie stabilizować średnią krajową cenę energii na niższym niż dotychczas poziomie - oceniła ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.