Gaz: rosyjsko-bułgarski biznes z pominięciem Ukrainy
fot: ARC
Wielka rura, położona na dnie Morza Czarnego miała być alternatywą dla dotychczasowych sieci przesyłowych, biegnących przez Polskę, Ukrainę i Białoruś do Europy Zachodniej...
fot: ARC
Konsorcjum rosyjskiego Strojtransgazu i pięciu bułgarskich spółek będzie budować bułgarski odcinek gazociągu South Stream, mającego dostarczać rosyjski gaz do Europy Środkowej i Zachodniej z ominięciem Ukrainy - poinformowano we wtorek (27 maja) w Sofii.
Spółka "South Stream Bułgaria", w której Bułgarski Holding Energetyczny i Gazprom mają po 50 proc. udziałów, podała wyniki ogłoszonego w grudniu 2013 r. konkursu. Wzięło w nim udział 11 kandydatów. Wygrało konsorcjum, na czele którego jest firma, należąca do biznesmena Giennadija Timczenko, objętego sankcjami USA po aneksji Krymu przez Rosję. Timczenko - według pisma "Forbes" - jest szóstym najbogatszym Rosjaninem; łączą go przyjacielskie kontakty z prezydentem Władimirem Putinem.
Wśród bułgarskich uczestników konsorcjum są spółki związane z kręgami bliskimi obecnej władzy.
Podwykonawcami będzie 110 firm i 7,5 tys. pracowników, mających doświadczenie w budowie magistrali, wiaduktów, oczyszczalni ścieków, sieci wodociągowych - wynika z komunikatu dot. konkursu. Według bułgarskiej strony internetowej Mediapool, tylko jeden z bułgarskich uczestników konsorcjum ma doświadczenie w budownictwie gazociągowym, a trzy znajdują się w trudnej sytuacji finansowej.
Konsorcjum ma wykonać najdroższy projekt w kraju o wartości 3,5 mld euro. Szef Bułgarskiego Holdingu Energetycznego Iwan Jonczew powiedział, że 30 proc. tej sumy wniesie Bułgaria, która w tym celu zaciągnie kredyt od strony rosyjskiej (nie podał, w którym banku); pożyczka ma być spłacana w ciągu 22 lat. Odsetki od kredytu mają sięgnąć 4,5 proc. Kredyt nie będzie objęty gwarancjami państwa. Od 2019 r. Bułgarski Holding Energetyczny ma spłacać kredyt przychodami od zysków.
Prace w ramach "South Stream Bułgaria" na terenie Bułgarii mają ruszyć w tym roku. Minister gospodarki i energetyki Dragomir Stojnew sprecyzował, że chodzi o czerwiec. Gazprom przewiduje, że pierwszy gaz ma popłynąć przez South Stream w końcu 2015 r., a pełną przepustowość w wysokości 63 mld metrów sześc. rocznie gazociąg osiągnie w końcu 2017 r.
Według dyrektora wykonawczego "South Stream Bułgaria" Igora Jołkina, cena gazu dla Bułgarii z pierwszej nitki gazociągu będzie niższa niż dla pozostałych państw europejskich.
Wyniki konkursu ogłoszono pomimo spowolnienia negocjacji UE z Rosją w sprawie tego projektu w następstwie kryzysu ukraińskiego. Według KE umowy zawarte przez sześć państw - uczestników projektu są sprzeczne z antymonopolową polityką UE i planami liberalizacji rynku energetycznego.
Na początku maja Sabine Berger, rzeczniczka unijnego komisarza ds. energii Guenthera Oettingera przyznała, że negocjacje KE z Rosją ws. gazociągu South Stream nie idą tak intensywnie i szybko, jak miałoby to miejsce, gdyby ogólna sytuacja polityczna była inna. Jednocześnie Oettinger stwierdził w wywiadzie dla "Financial Times", że z powodu agresywnej polityki Rosji wobec Ukrainy Unia Europejska zaostrza stanowisko ws. gazociągu South Stream.
W połowie kwietnia Parlament Europejski wyraził stanowisko, że nie należy budować South Streamu, gdyż zwiększa on uzależnienie UE od rosyjskiego gazu, należy natomiast udostępnić inne źródła dostaw.