EuRoPol Gaz pozywa Gazprom w Moskwie
- Niedawna wizyta premiera Polski pana Donalda Tuska w Moskwie i dalsze wspólne działania pokazały, że wszystkie kwestie, które do tej pory były sporne, dadzą się w pełni rozwiązać - zapewniał w kwietniu rosyjski prezydent Władimir Putin.
Sprawdzianem tych zapowiedzi może być proces, który szykuje się przed sądem arbitrażowym w Moskwie. EuRoPol Gaz, właściciel polskiej części gazociągu jamalskiego, który pompuje rosyjski gaz do Niemiec, przed tym właśnie trybunałem dochodzi swoich roszczeń od Gazprom Eksportu, eksportowego ramienia potentata gazowego. Sprawa w arbitrażu jest rzadkością w międzynarodowych stosunkach Gazpromu, który spory handlowe z zagranicznymi partnerami woli rozwiązywać poza trybunałem.
Rzecznik EuRoPol Gazu Danuta Tarkowska potwierdziła \"Gazecie Wyborczej\", że spółka złożyła pozew pod koniec lutego o zapłatę zaległych rachunków za tranzyt gazu w 2006 r. Według naszych informacji chodzi o ponad 110 mln dolarów wraz z odsetkami.
Skąd tak horrendalne długi? Stawki opłat EuRoPol Gazu za transport gazu ustala prezes Urzędu Regulacji Energetyki na podstawie wniosku zarządu spółki. I sprawa ta nie budziła kontrowersji aż do taryfy na 2006 r. Wtedy podzieliła zarząd spółki, której strategicznymi partnerami są Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo oraz Gazprom.
Dwaj członkowie zarządu desygnowani przez Gazprom chcieli niższych opłat za transport gazu niż dwaj pozostali członkowie desygnowani przez PGNiG. Skąd różnica? W swoich kalkulacjach Rosjanie nie wzięli pod uwagę, że do opłat za transport trzeba zgodnie z polskim prawem dołożyć niewielką dopłatę zależną od wartości majątku firmy. Ogranicza to ryzyko bankructwa firmy gazociągowej.
Taką dopłatę, zwaną \"zwrotem z zainwestowanego kapitału\", stosuje się od dawna w innych państwach UE, np. Hiszpanii. Do prawa energetycznego w Polsce została wprowadzona w połowie 2004 r.
Wyznaczoną przez prezesa URE taryfę na 2006 r. desygnowani przez Gazprom członkowie zarządu EuRoPol Gazu zaskarżyli w polskich sądach. I odnieśli sukces. W grudniu 2006 r. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał, że prezes URE nie powinien zatwierdzać taryf, skoro dostał w tej sprawie dwa różne wnioski od zarządu spółki. W połowie 2007 r. wyrok zatwierdził Sąd Apelacyjny w Warszawie.
Jednak było to pyrrusowe zwycięstwo Rosjan. Bo jeśli zatwierdzona przez prezesa URE taryfa na 2006 r. jest nieważna, to EuRoPol Gaz powinien stosować ostatnią ważną taryfę - z drugiej połowy 2005 r., ze stawkami dużo wyższymi od zakwestionowanych.
- Różnica między stawkami proponowanymi przez polskich i rosyjskich członków zarządu wynosiła 57 mln zł - powiedział nam zastrzegający anonimowość przedstawiciel spółki.
- Zarząd podjął prawidłową decyzję. Zgodnie z prawem, jeśli nie ustalono nowej taryfy, to należy stosować ostatnią obowiązującą taryfę - ocenia Krzysztof Głogowski, wiceprzewodniczący rady nadzorczej spółki i były prezes PGNiG. I podkreśla: - Po wyrokach sądowych EuRoPol Gaz zwrócił się o dopłatę za usługi świadczone w 2006 r. do PGNiG i Gazpromu. Kierowany przeze mnie PGNiG uregulował ten rachunek.
Za pośrednictwem firmy Media Metropolis, która obsługuje kontakty prasowe Gazprom Eksportu w Polsce, poprosiliśmy rosyjską spółkę o komentarz. Wczoraj go nie dostaliśmy.
Takich sądowych sporów EuRoPol Gaz z Gazpromem może być więcej, bo desygnowani przez rosyjski koncern członkowie zarządu spółki zaskarżyli także taryfy na 2007 r. i nie uznali taryfy na obecny rok.
Chroniczny spór o taryfy jest faktycznie sporem o władzę w EuRoPol Gazie. Przed laty PGNiG i Gazprom uzgodniły, że jeśli za uchwałą zarządu padnie taka sama liczba przeciwnych głosów, to rozstrzyga głos prezesa - wskazywanego przez PGNiG. Teraz Rosjanie, kwestionując taryfy przegłosowane dzięki głosowi prezesa, kwestionują też jego uprawnienia.
PGNiG już utworzyło 22,5 mln zł rezerwy na ewentualną dopłatę za rachunki EuRoPol Gazu w 2007 r. Natomiast Gazprom w swoich raportach dla inwestorów giełdowych nie informuje ani o takich rezerwach, ani w ogóle o jakichkolwiek kontrowersjach w sprawie zapłaty za usługi EuRoPol Gazu.
Działania rosyjskich członków zarządu są tym bardziej zagadkowe, że większość dochodów spółka przeznacza na spłatę długów u Gazpromu. Innymi słowy, płacąc więcej swojej spółce w Polsce, majętny rosyjski koncern mógłby szybciej odzyskać pożyczone jej pieniądze.
EuRoPol Gaz pozywał już przed arbitrażem w Moskwie Gazprom Eksport o 91 mln dolarów zaległych opłat za tranzyt gazu w 2002 r. Jednak w 2005 r. moskiewski trybunał oddalił pozew polskiej spółki, a ta żaliła nam się, że nie rozumie uzasadnienia tej decyzji.