W 22 rocznicę katastrofy w Czarnobylu w Polsce wraca koncepcja budowy elektrowni jądrowej.
Nocą z 25 na 26 kwietnia 1986 roku nastąpiła awaria w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Radioaktywna chmura z uszkodzonego rektora przemknęła nad Polską. Ta największa katastrofa przemysłowa XX zniechęciła Polaków do energii jądrowej. Wydawało się, że rząd Donalda Tuska podziela te obawy. W opracowywanych obecne założeniach „Polityki energetycznej Polski do 2030 roku” jest jednak mowa o budowie elektrowni jądrowej na terenie kraju.
Szwecja, Finlandia, Litwa, Rosja, Ukraina, Słowacja, Węgry, Czechy, Niemcy mają znaczny procentowy udział energii nuklearnej w zasobach energetycznych, produkowanych w tych państwach. We Francji, Finlandii i Bułgarii budowane są nowe reaktory. Naukowcy twierdzą, że nie możemy się do tych przedsięwzięć europejskich odwracać plecami.
– Podstawowym surowcem energetycznym jest w Polsce węgiel, co inspiruje do stworzenia u nas europejskiego programu synergii węglowo-jądrowej. Jego celem jest wykorzystanie wysokotemperaturowego ciepła z reaktorów jądrowych typu HTR do redukcji emisji CO2 z elektrowni węglowych oraz do bezemisyjnej konwersji węgla w cenne paliwa węglowodorowe – zapewniał podczas warszawskiego konwersatorium, przypominającego 22. rocznicę Czarnobyla, dr hab. Ludwik Pieńkowski ze Środowiskowego Laboratorium Ciężkich Jonów Uniwersytetu Warszawskiego.
Energia atomowa w polskich realiach nie będzie konkurencją dla węgla. Może złagodzi kłopoty z wypełnianiem limitów produkcji energii odnawialnej (wiatrowej, wodnej i innych źródeł naturalnych). Ewentualna budowa elektrowni atomowej wzbudza kontrowersje opinie.
Elektrownia jądrowa jak marzenie...
Naukowcy twierdzą, że projekt badawczo-wdrożeniowy to zupełnie inne zamierzenie niż budowa komercyjnego przedsiębiorstwa produkcyjnego. A takim jest elektrownia atomowa.
– Na energetykę jądrową trzeba patrzeć szerzej, a nie tylko jak na jedną z metod produkcji energii elektrycznej. Jest ona alternatywnym źródłem zaopatrzenia Polski w gaz ziemny, wodór i paliwa płynne. Umożliwi efektywne wykorzystanie polskiego węgla, który potrzebuje wsparcia, synergii węglowo-jądrowej. Zakładając pełny sukces tego projektu, można oczekiwać budowy pierwszej europejskiej instalacji z wykorzystaniem reaktora typu HTR w Polsce około 2020 roku. Wydaje się, że Śląsk jest najlepszą lokalizacją dla tego europejskiego przedsięwzięcia. Akademia Górniczo-Hutnicza jest liderem projektu synergii – mówi dr hab. Ludwiki Pieńkowski ze Środowiskowego Laboratorium Ciężkich Jonów Uniwersytetu Warszawskiego.
Wady i zalety
Innowacyjny Śląski Klaster Czystych Technologii Węglowych jest szansą dla polskich naukowców na przygotowanie możliwości przemysłowego wykorzystania gorącego helu, jako jednej z technologii czystego węgla. To jednak nie jest przedsięwzięcie komercyjne, nastawione na zysk. Elektrownia jądrowa musi być dochodowa. Ministerstwo Gospodarki zakłada, że jej budowa jest na terenie Polski potrzebna i realna. Jako potencjalny inwestor wymieniana jest przy tym Polska Grupa Energetyczna, która w planach ma postawienie jednego bloku o mocy 1600 megawatów. Ta koncepcja wzbudza kontrowersyjne opinie. Wydaje się, że uzyskanie akceptacji społecznej będzie równie trudne, jak pozyskanie ogromnych pieniędzy, które muszą być filarem inwestycyjnego zamierzenia.
– Elektrownia jądrowa nie rozwiąże problemów krótko czy średnio terminowych. Mogłaby powstać za 10 lat, a to jest optymistyczny wariant realizacji takiej inwestycji, do której nasz kraj nie jest przygotowany. Tymczasem Polska już dziś znalazła się na progu kryzys energetyczny. Do końca 2008 roku ceny energii elektrycznej wzrosną co najmniej o pięćdziesiąt procent. W latach 2009 i 2010 będzie jeszcze gorzej. Polska gospodarka jest najbardziej energochłonną w Europie. Rząd oczywiście może wpisać do długoletniej polityki energetycznej kraju budowę elektrowni jądrowej, ale nic z tego nie wynika. Ryzyko finansowe jest ogromne i spadnie wyłącznie na inwestora. Nie może być w tym przypadku mowy o wsparciu unijnym czy z budżetu państwa. Nie jestem przeciwnikiem jakiejkolwiek technologii, przypominam jedynie, że energia jądrowa nie ma priorytetu w programach unijnych – tłumaczy prof. Jan Popczyk z Instytut Elektroenergetyki i Sterowania Układów Politechniki Śląskiej.
Zbigniew Kamiński, dyrektor Departamentu Energetyki Ministerstwa Gospodarki zapewniał niedawno opinię publiczną, że są argumenty przemawiające za budową elektrowni jądrowej na terenie kraju. Mianowicie: rosnące zapotrzebowanie na energię i unijny wymóg ograniczenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Zdaniem naukowców elektrownia jądrowa ma cztery atuty: zapewnia dostawy ciepła, energii elektrycznej, wodoru i tlenu. Są przekonani, że prawdopodobieństwo awarii współczesnych reaktorów jądrowych o skutkach porównywalnych z katastrofą w Czarnobylu jest bliskie zeru. Zakładając najgorszą z nieprzewidywalnych sytuacji, na przykład zniszczenie instalacji w wyniku kataklizmu, ataku terrorystycznego, to paliwo z rektora nadal będzie bezpieczne.
Ludwik Pieńkowski tłumaczył na łamach „TG”, że uran jest zamknięty w niemal niezniszczalnych mikrokapsułkach. Po ewentualnym uszkodzeniu reaktora kulki paliwowe co najwyżej rozsypałyby się w jego pobliżu. Nie doszłoby do uwolnienia dużych ilości niebezpiecznych, lotnych, radioaktywnych substancji. W reaktorach wysokotemperaturowych, chłodzonych helem a nie wodą, nie ma ryzyka ucieczki substancji radioaktywnych. Ich największym atutem jest to, że wytwarzają czysty prąd – bez emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Klimat na tym może tylko zyskać. Słabym punktem elektrowni jądrowych są duże koszty inwestycji i problemy ze składowaniem radioaktywnego odpadu. Odpadowy kłopot skłania na przykład Niemców do planów zamykania elektrowni atomowych na terenie ich kraju.
A może importować
– Jeżeli małe źródło energii odnawialnej okaże się nieopłacalne, to straty nie będą wielkie. Wyłączenie nierentownego reaktora byłoby natomiast katastrofą finansową. 10 miliardów złotych trzeba zainwestować, żeby uzyskać moc 1500 megawatów. Budowa jednej elektrowni jądrowej jest zamierzeniem ekonomicznie nieopłacalnym. Nie mamy do tego odpowiedniej sieci przesyłowej. Rozbudowa infrastruktury podwyższy i tak już bardzo duże koszty inwestycji. Elektrownia jądrowa na terenie Polski musiałaby sprostać konkurencji. Taniej i szybciej można importować energię nuklearną z Litwy, Czech, Słowacji. W najbliższych latach Polska z eksportera energii elektrycznej musi się przestawić na importera, a to wymusi oszczędne jej zużycie – uważa prof. Popczyk.
Eksperci wyliczają, że w Polsce dla atomowej elektrowni nie ma przyzwolenia społecznego, infrastruktury przesyłowej, doświadczenia w prowadzeniu takich inwestycji i kadry. Dlatego proponują, by obecna ekipa rządowa wróciła do koncepcji poprzedników – czyli jak najszybszego rozpoczęcia budowy elektrowni atomowej w Ignalinie na Litwie. Uważają, że udział polskich przedsiębiorców w prowadzeniu takiej wspólnej inwestycji z lepiej przygotowanymi do tego partnerami jest bardziej racjonalny niż rozpoczynanie wszystkiego od zera. W pobliżu naszej granicy jest sieć zdolna przyjąć energię atomową i rozesłać ją dalej. Przeciwnicy importu energii twierdzą, że skoro Czechy czy Słowacja zdołały uruchomić reaktory jądrowe, to Polskę też na to stać. Wydaje się, że o atomowej energii debatujemy w Polsce bardziej w sferze marzeń i obaw, niż konkretnych zamierzeń.
AGAT, czyli elitarna jednostka z Gliwic świętowała swoje 15-lecie
Skoki spadochronowe, wojskowy sprzęt, defilada, wymagające zawody i atrakcje dla całych rodzin – tak Jednostka Wojskowa AGAT świętowała swoje 15-lecie. Gliwickie lotnisko stało się miejscem wyjątkowego spotkania mieszkańców z żołnierzami jednej z elitarnych jednostek polskich wojsk specjalnych.