Dyplomy dla strajkujących górników z Budryka
Na stołach pojawił się tradycyjny śląski kołocz, był obiad i darmowe piwo. Każdy z górników dostał od komitetu strajkowego specjalny dyplom z dedykacją: \"Przyczyniłeś się do zwycięstwa\" - napisała Gazeta Wyborcza.
Do normalnego wydobycia kopalnia wróci prawdopodobnie pod koniec tygodnia. Trzeba m.in. zwiększyć wysokość ścian, wyrobisk oraz dokonać przeglądu technicznego urządzeń. Ale kto wie, czy trudniejsze od uruchomienia maszyn nie będzie pogodzenie ludzi, którzy przez ponad miesiąc stali po przeciwnych stronach barykady. Strajkowało około 400 górników, reszta z 1,9 tys. załogi wzięła urlopy lub L4.
- Wśród górników z Budryka nie było i nie ma podziałów. Większość ludzi nawet jak nie strajkowała, to nas popierała. Prawdziwych łamistrajków było najwyżej kilkunastu i to nasłanych przez dyrekcję - zapewnia Grzegorz Bednarski z Kadry.
Nie wszyscy byli jednak tego samego zdania. - Nie będzie sprawy jak koledzy, którzy nie strajkowali, głośno przyznają, że podwyżki będą mieli dzięki nam. Zasłużyliśmy na szacunek - mówi inny górnik.
Najtrudniej będzie o porozumienie między liderami związków zawodowych. Strajk prowadziła Kadra, Sierpień \'80 i Związek Jedność. Pozostałe organizacje, w tym te największe, czyli \"Solidarność\" i Związek Zawodowy Górników w Polsce, odcięły się od protestu. - Jest parę osób, którym nikt już ręki nie poda - mówi Krzysztof Łabądź, szef Sierpnia \'80 w kopalni.
Według Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której Budryk został niedawno włączony, straty kopalni spowodowane strajkiem sięgnęły 90 mln zł. Górnicy zapewniają, że odrobią wszystko, pracując w soboty.