Duda: Czas na czytelne zasady gry

Rozmowa z  Piotrem Dudą, przewodniczącym zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność

TG: Jak się Panu podoba sposób, w jaki rozwiązano problem roszczeń płacowych w kopalni Budryk?

Piotr Duda:To, czy protest był legalny, okaże się dopiero w sądzie, ja nie znam wszystkich dokumentów. Z moich informacji wynika, że nie bez winy jest poprzedni zarząd „Budryka”, który w odpowiednim momencie nie podjął rozmów z załogą. Jeżeli się ze sobą nie rozmawia, dochodzi do sytuacji najgorszych z możliwych. Do pewnego momentu spór prowadziły wszystkie organizacje związkowe, ale część z nich uznała, że osiągnięte ustalenia są satysfakcjonujące, a część walczyła nadal. W tym momencie zarząd powinien rozpocząć rozmowy, a stało się inaczej. Strajk na „Budryku” trwał aż półtora miesiąca, więc nie ma tam wygranych, ani przegranych. Wszyscy na tym strajku stracili. Wszyscy też musimy wyciągnąć z tej sytuacji lekcję na przyszłość.

Czy eskalacja protestu, polegająca na podjęciu strajku głodowego i okupacji pod ziemią była nie do uniknięcia?

Wiele razy powtarzałem, że akcja głodowa nie może być przez nikogo wymuszana. To jest niedopuszczalne. Nie ma takiej możliwości, że ogłasza się rozpoczęcie głodówki, to musi być decyzja samych pracowników, decydujących się na taką formę protestu. Głodówka to sytuacja dla samych uczestniczących w niej ludzi dramatyczna. Ja, gdybym był w Budryku, odwodziłbym ludzi od tej formy protestu.

Podczas trwania protestu w Budryku Pan jako pierwszy działacz związkowy pokusił się o stwierdzenie, że sytuacja ta wskazuje na konieczność zmian w ustawie o związkach zawodowych.

Ustawie o związkach zawodowych trzeba się przyjrzeć niezależnie od tej sytuacji. Wszystkie związki zawodowe – i duże, i te małe – mają ważną rolę do spełnienia, każdy jest potrzebny, ale widać, że nie każdy działacz związkowy pojmuje swą misję w odpowiedni sposób. Dlatego podczas Komisji Trójstronnej trzeba zastanowić się nad pewnymi zapisami ustawy, szczególnie w części dotyczącej reprezentatywności. O ustawie o związkach zawodowych nie można też rozmawiać bez udziału samych zainteresowanych, a zmiany trzeba wprowadzać na zasadzie consensusu. Nie może też być tak, że rządzący czy pracodawcy nie rozmawiają z silnymi związkami, a zamiast nich wolą tworzone naprędce dziwne twory, jak ostatnio „porozumienie białostockie” celników.

Mówiąc o reprezentatywności ma Pan na myśli, że związek, aby funkcjonować, musi zrzeszać jakiś procent pracowników danego zakładu pracy.
Można przyjąć taką zasadę, że organizacja związkowa powinna zrzeszać minimum 10 procent pracowników, ale można dać jej też jakiś czas na zebranie takiej ilości członków. Jeśli później związek wciąż nie byłby reprezentatywny, to nie miałby prawa do oddelegowań i uczestniczenia w negocjowaniu układów zbiorowych. Wobec partii politycznych prawo jest wyraźne – jeśli partia nie uzyska 3 procent głosów, nie jest finansowana z budżetu państwa, a poniżej
5 procent nie wchodzi do parlamentu, ale funkcjonować może. Wobec związków zawodowych powinien działać taki sam mechanizm.

Kto powinien wyjść z taką inicjatywą legislacyjną?
Jeżeli zdaniem rządu ponad 5 tys. zarejestrowanych w Polsce organizacji związkowych to za dużo, to powinien wyjść z propozycją zmian, a my jesteśmy od tego, żeby takie propozycje opiniować. Pamiętajmy jednak, że ewentualne zmiany w ustawie o związkach zawodowych powinny mieć przede wszystkim na celu usprawnienie dialogu społecznego, określić dokładnie zasady wchodzenia w spór zbiorowy, czy ogłaszania referendum strajkowego.

Rozdrobnienie związków zawodowych, widoczne także w górnictwie, szkodzi często wizerunkowi dużych organizacji.
Z tym problemem mamy do czynienia często wtedy, gdy kończą się kadencje związkowe i byli działacze zakładają nowe organizacje. Nietrudno jest znaleźć w zakładzie pracy 10 sfrustrowanych osób i założyć związek, za którym nie stoi zaplecze eksperckie i wiedza merytoryczna.

Czy celowe jest wyprowadzenie związków zawodowych z zakładów pracy?
To dość skrajny pomysł, który od dawna chodzi po głowach polityków. Jako Piotr Duda zgodziłbym się na to, ale za tym muszą iść uprawnienia, jakie mają organizacje związkowe w Europie poza zakładami pracy. W Skandynawii uzwiązkowienie wynosi nawet 80 procent, ale związki funkcjonujące poza zakładami pracy reprezentują interesy i pomagają tylko i wyłącznie swoim członkom. Wszelkie kwestie związane z negocjowaniem uprawnień emerytalnych, podwyżek czy układów zbiorowych obejmują jedynie zrzeszonych i opłacających składki związkowców, a pozostali pracownicy są z takiej opieki wyłączeni.
W Polsce z opieki związków i wynegocjowanych przez nie przywilejów korzystają wszyscy zatrudnieni. Głównie właśnie dlatego związki działają w zakładach pracy – bo reprezentują interesy wszystkich pracowników.

A oddelegowania i korzystanie z pomieszczeń pracodawcy nie są ukrytą formą wywierania nacisku?
Gdybyśmy przyjęli ten tok rozumowania, można by powiedzieć, że służba bhp opłacana w zakładzie pracy przez pracodawcę jest stronnicza i nie dba o pracowników. Nie wyobrażam sobie, żeby organizacja związkowa nie miała na terenie zakładu pracy swojego pomieszczenia, żeby tam spotykać się z ludźmi i pomagać w rozwiązywaniu ich problemów. Jeszcze raz podkreślę, że związkowcy działają na rzecz wszystkich zatrudnionych. Związki zawodowe, szczególnie w kryzysowych sytuacjach, powinny być dla pracodawcy partnerem, stroną, z którą prowadzi się dialog, dlatego ich obecność w zakładach pracy jest dla wszystkich zainteresowanych korzystna. Jeśli się ustali czytelne zasady gry, nie będziemy mieli do czynienia z mnożeniem drobnych organizacji. Wystarczy spojrzeć na Kompanię Węglową, w której Radę Pracowników tworzą tylko trzy, na kilkanaście tam działających związków zawodowych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Bez poprawek do specustawy dla poszkodowanych właścicieli domów w Czystym Powietrzu

Senat nie zgłosił poprawek do ustawy, która umożliwi zawieszenie spłaty należności, ich umarzanie i dochodzenie roszczeń od oszustów przez fundusze ochrony środowiska. Nowe prawo ma pomóc właścicielom domów poszkodowanym przez nieuczciwych wykonawców prac termomodernizacyjnych w "Czystym Powietrzu".

Paczek z Chin o 60 proc. mniej

W III kwartale 2026 r. liczba paczek sprowadzanych z Chin spadła w Unii Europejskiej w ujęciu rocznym o ponad 60 proc. To efekt kolejnych regulacji wprowadzanych przez Brukselę - informuje w piątek "Rzeczpospolita".

Ponad 70 proc. Polaków regularnie monitoruje wydatki na energię w sezonie grzewczym

W opinii 67 proc. Polaków najbardziej odczuwalne jesienią podwyżki dotyczą opłat za ogrzewanie i energię - wynika z badania Santander Consumer Banku.

PSE ostrzegają przed oszustami podszywającymi się pod dział finansowy spółki

Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) ostrzegły przed próbami oszustwa wymierzonymi w kontrahentów spółki. Jak poinformowały, otrzymały zgłoszenie od wykonawcy, który dostał e-mail podpisany nazwą PSE S.A., wysłany z adresu spoza domeny pse.pl - podały PSE w piątek.