Kopalnie chętnie zatrzymują „frontowców”, aby u ich boku nowo zatrudnieni pracownicy uczyli się górniczej sztuki.
Mirosław Kosiński, hydraulik siłowy z kopalni „Wieczorek” na emeryturę – po 25 latach pracy pod ziemią – mógłby pójść na początku kwietnia. Postanowił, że przerobi jeszcze do końca roku. Dlaczego? W odpowiedzi przywołuje żartobliwą argumentację z kabaretowego skeczu: – Z zakładem pracy jestem związany głównie poprzez kasę zapomogowo-
-pożyczkową.
W chwilę później całkiem już poważnie dodaje:
– Po trosze ze strachu. Decyzję emerytalną otrzymałem dopiero 10 kwietnia. Tymczasem kiedy człowiek ma na utrzymaniu rodzinę z dwójką dzieci w wieku szkolnym, musi mieć pewność regularnego, stałego dochodu. Na tę zwłokę nałożyła się też obawa przed nieznanym, czyli przed zupełnie nową dla mnie sytuacją, że oto nie trzeba rano iść do roboty. Zdecydowałem więc, że popracuję jeszcze tych kilka miesięcy dłużej. Słowo się rzekło, choć przyznam, że gdyby dało się wrócić tych kilka tygodni wstecz, to wybrałbym jednak emeryturę. Miałbym o 300 złotych mniej, niż na pracowniczym „pasku”. W moim fachu – sądząc z otrzymanych propozycji – mógłbym dorobić zdecydowanie więcej gdzie indziej – mówi Kosiński.
Z decyzji Kosińskiego i podobnych mu pracowników, którzy – mimo nabycia uprawnień emerytalnych – postanowili przedłużyć swą zawodową aktywność, cieszy się Piotr Caputa, zastępca dyrektora kopalni „Wieczorek” ds. administracyjno-pracowniczych.
Pod okiem praktyka
– Mamy dobry stan załogi, toteż, wydawałoby się, nie ma powodu zatrzymywać dłużej w pracy tych, którzy mogliby przejść na emeryturę. A jednak – w indywidualnych rozmowach – namawiamy niektórych, by pozostali dłużej. Namawiamy, by skorzystać z ich największego kapitału – doświadczenia. Po wielu latach przerwy odżywa kształcenie górniczych specjalistów. Póki co, przyjmujemy jednak głównie ludzi „surowych”, nieobytych z realiami pracy pod ziemią. Także w niższym i średnim dozorze coraz więcej jest młodych techników i inżynierów z niewielkim stażem. Tymczasem trzeba kilku lat praktyki, aby nowo przyjęty pracownik stał się prawdziwym górnikiem. Nawet zatem kilka miesięcy oswajania się z górnictwem i wdrażania do zawodu pod okiem człowieka z 25-letnim stażem na dole jest trudną do zastąpienia szkołą – wyjaśnia powody zachęcania najstarszych pracowników do przedłużenia zawodowej aktywności dyrektor Caputa.
Tę argumentację podziela Sławomir Mrówka, dyrektor Zespołu Polityki Zatrudnieniowej i Przekształceń Własnościowych w Katowickim Holdingu Węglowym SA.
– Spośród tych, którzy nabyli już uprawnienia emerytalne, na dłużej chcemy głównie zatrzymać „frontowców”, czyli m.in. górników, kombajnistów, sekcyjnych, strzałowych, ale też pracowników średniego dozoru. Każdy z nich, przystając na późniejsze odejście na emeryturę, w gruncie rzeczy nadal robi to, co przedtem. Jednak ich najważniejszym powołaniem jest kształcenie nowo przyjmowanych pracowników. Od dwóch lat w naszej firmie intensywnie uzupełniamy i odmładzamy kadrę. Co roku do kopalń holdingu trafia około 1 500 osób. Ktoś musi ich nauczyć górnictwa, przysposobić do tego fachu, wdrożyć, zaadaptować i wychować – mówi Mrówka.
Finansowe motywacje
W kopalniach KHW do kontynuacji pracy – w indywidualnych rozmowach – zachęcają nabywających uprawnienia emerytalne „frontowców” dyrektorzy pracowniczy. Nie wszystkich. Tych, na których szczególnie im zależy i których chcieliby zatrzymać, wskazują sztygarzy oddziałowi. Skuteczność tego przekonywania jest spora. Od początku tego roku do końca kwietnia emerycki status nabyło w skali spółki 580 pracowników. „Dwadzieścia pięć lat dołu i starczy” – stwierdziło 380 górników. Natomiast 200 zgodziło się na pozostanie w pracy dłużej.
– Jak widać, górnicy wybierają jednak odpoczynek. Natomiast ci, którzy przystają na jego przesunięcie na później, zazwyczaj godzą się na pozostanie w pracy o kilka miesięcy, lub co najwyżej o rok dłużej. Wśród motywów takich decyzji dominują przede wszystkim względy ekonomiczne. Jeden chce mieć wyższą emeryturę, drugi liczy jeszcze na nagrodę jubileuszową lub czternastkę, trzeci chce pomóc materialnie dzieciom lub wnukom. Rzadko zdarza się argumentacja w rodzaju „zostanę, bo nie miałbym co robić w domu” – relacjonuje najczęściej powracające w tych rozmowach indywidualne racje Mrówka.
Wybór bez presji
– W ciągu czterech miesięcy tego roku w kopalniach Kompanii Węglowej uprawnienia emerytalne, po przepracowaniu 25 lat pod ziemią, nabyło 2211 osób. Spośród nich nadal pracuje 875. Nie próbujemy zatrzymywać emerytów i zachęcać ich do kontynuowania pracy. Kto nabył uprawnienia i chce przejść na emeryturę – ten idzie. Kto chce zostać dłużej – zostaje. To kwestia indywidualnych wyborów pracowników. Jest oczywiste, że w zasadniczy sposób wpływają na nie względy finansowe – mówi Zbigniew Madej, rzecznik prasowy Kompanii Węglowej. W kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA, zatrudniającej około 22,5 tys. osób, regularnie co miesiąc monitoruje sie zjawisko odejść na emerytury. W końcu października ub.r. nadal pracowało 651 osób z uprawnieniami emerytalnymi, pod koniec stycznia br. – 579, zaś kwietnia – 572 osoby. Jednocześnie w ubiegłym roku kopalnie spółki przyjęły 1800 nowych pracowników, zaś w tym roku mają zaangażować dalszych 1900.
– Liczba pracowników, którzy, mimo nabytych uprawnień, odkładają moment przejścia na emeryturę, utrzymuje się na poziomie kilkuset osób. Na ogół pozostają w pracy o kilka miesięcy dłużej, aby „domknąć rok”, wziąć nagrodę barbórkową i czternastkę. Praktyka jest taka, że jeśli sztygarowi zależy na zatrzymaniu jakiegoś pracownika, a ten jest zainteresowany – to zostaje. Ale niewielu przystaje na taki układ. Do niedawna, aby móc pracować dłużej, konieczna była zgoda dyrektora kopalni i zarządu spółki. Obecnie nie ma już takiej bariery, ale też nie zachęca się pracowników, żeby przedłużali zawodową aktywność – mówi Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzecznik prasowy JSW.
Polski przemysł znalazł się w punkcie krytycznym - organizacje przemysłowe apelują do ministra finansów
30 organizacji przemysłowych przekazało Ministrowi Finansów i Gospodarki Andrzejowi Domańskiemu wspólny apel o systemowe wsparcie działań na rzecz rozwoju nowoczesnej, konkurencyjnej i niskoemisyjnej gospodarki - poinformowała Krajowa Izba Gospodarcza (KIG).