Dominik Kolorz: Strach przeplatany wściekłością
fot: Maciej Dorosiński
- Z tego dnia w pamięci szczególnie utkwił mi kościół. Pamiętam mszę, modlitwy o to, żeby nie polała się krew, oraz płacz ludzi - wspomina 13 grudnia 1981 r. Dominik Kolorz
fot: Maciej Dorosiński
Rozmowa z Dominikiem Kolorzem, przewodniczącym śląsko-dąbrowskiej Solidarności.
Jak w pamięci Dominika Kolorza zapisał się 13 grudnia 1981 roku?
Miałem wówczas 16 lat. Wracając do tych czasów, nie będę pompatyczny i nie będę mówił, że nie było Teleranka, bo wszyscy o tym wiedzą. Koło godziny dziesiątej, może jedenastej w niedzielę dowiedzieliśmy się, że to nie telewizor jest zepsuty, tylko że wprowadzono w Polsce stan wojenny. Pamiętam taką ciężką atmosferę w domu, bo następnego dnia ojciec z bratem mieli udać się do pracy na kopalnię. Już wtedy pojawiły się pierwsze głosy, że będzie niedobrze. Z tego dnia w pamięci szczególnie utkwił mi kościół. Pamiętam mszę, modlitwy o to, żeby nie polała się krew, oraz płacz ludzi. Wraz z kolegami szukałem jakichś zakładów, które protestują przeciwko stanowi wojennemu. Tak z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że te ościenne kopalnie, w okolicy których mieszkałem, w zasadzie poza kopalnią Anna, na którą udało się nam dotrzeć chyba 15 grudnia i przerzucić trochę żywności dla strajkujących, akcji strajkowych nie podejmowały. Pamiętam też 16 grudnia, kiedy poinformowano, że na Wujku doszło do pacyfikacji. Nie wiem, jak propaganda to nazywała, ale chyba nazwano to incydentem.
Czy ofiara tych ludzi, którzy zginęli w czasie stanu wojennego, i tych, którzy byli w tym okresie represjonowani, w Pana opinii nie poszła na marne?
Poprzez obchody chcemy właśnie oddać hołd tym, którzy oddali swoje życie, tak jak dziewięciu z Wujka, za to żeby Polska była demokratycznym, wolnym krajem i za to żeby ludzie byli traktowani w tej wolnej Polsce jak podmioty, że tak to nazwę. W żaden sposób poprzez te obchody nie mamy zamiaru czcić stanu wojennego. To pytanie z pewnością można skierować do rodzin tych, którzy polegli. Ja uważam, że ta najwyższa ofiara jest najtrudniejszą ofiarą, a ci ludzie złożyli ofiarę ze swego życia. Sądzę, że gdyby mogli do nas przemówić z góry, powiedzieliby, szczególnie naszym politykom, a szczególnie tym, którzy twierdzą, że są z tak zwanej pierwszej Solidarności, sporo gorzkich słów.
Cechą charakterystyczną obchodów 30-lecia wprowadzenia stanu wojennego jest to, że są one szczególnie ukierunkowane w stronę młodzieży, która zna ten tragiczny czas wyłącznie z książek lub opowiadań rodziców. Biorąc pod uwagę artystów, którzy wezmą udział w koncertach z tej okazji, można stwierdzić, że obchody nabiorą nieco rockowego charakteru. Jest to kontynuacja tego, co robiliśmy już wcześniej.