Dobiec do pana Boga

Klim 1 JECH

fot: Jerzy Chromik

Sport to nie tylko rywalizacja – uważa ksiądz Zygmunt Klim

fot: Jerzy Chromik

Każdego człowieka, jakim by on nie był, trzeba doprowadzić do Pana Boga. Tak swoje duszpasterskie powołanie pojmuje ks. Zygmunt Klim, proboszcz od św. Anny w katowickiej dzielnicy Nikiszowiec.

Metody bywają rozmaite. Według niego jedną z dróg, wiodących do Najwyższego, jest sport.

– Istotą sportu jest nade wszystko rywalizacja, ale też wiele innych cech wartych pielęgnowania – szacunek dla konkurenta, respektowanie zasad fair play, olbrzymia wewnętrzna dyscyplina oraz odpowiedzialność – podkreśla i dodaje: – W sportowym światku próżno szukać grzecznych, ułożonych „aniołków”. Gdyby tak było, to wszyscy bylibyśmy świetnymi sportowcami. Na ogół jest natomiast tak, że sukces sportowy osiągają młodzi ludzie ponadprzeciętnie zadziorni, ambitni, a przy tym i troszeczkę życiowo niepoukładani, w których trzeba coś prostować.

Małą ojczyzną ks. Zygmunta Klima jest Strzybnica, dzielnica Tarnowskich Gór. Tam kształtowały się jego życiowe wartości i upodobanie do sportu.

Najpierw fach w ręku

– Wychowywałem się w tradycji górniczo-hutniczej, albo powiedzmy lepiej, śląskiej. Młodzieńca obowiązywała w tym środowisku zasada: najpierw fach, a potem – jeśli ktoś dobrze się uczył – matura. Tak więc z tego pierwotnego fachu jestem mechanikiem maszyn i urządzeń hutniczych. Już jako seminarzysta – istniał wtedy wymóg odbycia rocznej praktyki robotniczej – składałem w Zakładach Mechanicznych „Zamet” górnicze kombajny chodnikowe. A że były to lata, kiedy górnictwo wciąż łaknęło ludzi do pracy pod ziemią, wielokrotnie bywałem też na dole w bytomskich kopalniach, w tym m.in. „Powstańców Śląskich”. Z tamtych epizodów i spotkań wyniosłem niebywały podziw i szacunek dla górników. Także moja późniejsza, kapłańska już biografia upływała w typowo górniczych parafiach: w Boguszowicach, w Chwałowicach... – wspomina ks. Zygmunt Klim, od sześciu lat posługujący u św. Anny.

– Wyrastałem w czasach złotej ery polskiego futbolu i kolarstwa. Było tak, że z kolegami z familoka chłonęliśmy sukcesy polskiej reprezentacji. Tuż po transmisji meczu w telewizji, wybiegaliśmy na podwórko i – jak się wtedy mawiało – welowaliśmy role: ty jesteś Włodzimierz Lubański, ty Kazimierz Deyna, ty Zygmunt Szołtysik, ty Hubert Kostka... W maju natomiast urządzaliśmy „Wyścigi Pokoju”. Wtedy każdy z nas był a to Ryszardem Szurkowskim, a to Stanisławem Szozdą, a to Tadeuszem Mytnikiem... Cóż to zresztą były za wyścigi na wyproszonej od sąsiadki „damce”? Dopiero później nastała moda obdarowywania pierwszokomunijnych dzieci tzw. składakami. Ileż takich „wyścigowych” kilometrów przemierzyłem wtedy z kolegami... – śmieje się ks. Klim.

Nie ma meczu bez wrzawy

Po raz pierwszy na proboszcza od św. Anny natknąłem się wiosną na stadionie Zespołu Szkół Zawodowych nr 3 im. Adama Kocura przy Szopienickiej. W fantazyjnym kapeluszu, butelką wody mineralnej w kieszeni, stoperem w jednej oraz walkie-talkie w drugiej ręce pełnił rolę sędziego głównego międzyszkolnej spartakiady sportowej. Przedtem, z kilofem i siekierą, karczował korzenie obok urządzanej bieżni szkolnego boiska.

– Kiedy nie było boiska, babciom przeszkadzało, że dzieci bębnią piłką o ściany domów. Kiedy już powstało – krzywiły się na hałas. Trudno wyobrazić sobie mecz bez wrzawy. Coś za coś. Albo będą boiska i wrzawa wokół, albo alkohol, narkotyki i nieformalne grupy – rozkłada ręce proboszcz.

Fascynacją ks. Klima jest nade wszystko lekkoatletyka. – Jako fanaberię traktuję próby „przeflancowania” na nasz grunt zamiłowania do basseballu, bądź golfa. Wiadomo przecież, że w Janowie i Nikiszowcu wyobraźnia chłopców skupia się na hokeju i prawie w każdym domu są łyżwy, a w Rybniku, Świętochłowicach i okolicach – na żużlu. Jednak najbardziej uniwersalnym i naturalnym sportem są klasyczne dyscypliny lekkoatletyczne – biegi, skoki, rzuty. Są to przy tym dyscypliny najtańsze w uprawianiu. Toż każde dziecko ma przecież koszulkę, buty, dres... – wyjaśnia.

– Sport, to nie tylko ruchowa aktywność, to sposób wychowania. Jeśli 10-letni chłopak idzie na szóstą rano na hokejowy trening – bo akurat o tej porze jest wolny lód – potem do szkoły, później na kolejne zajęcia, to ma cały dzień poukładany. Nie ma już czasu na łobuzerkę – zauważa.

Z mamą i tatą

Jeszcze wyżej ks. Zygmunt Klim stawia wychowawczy „parasol” rodziny.

– Rozmawiam z opiekunką dzieci z „zielonej szkoły”. Opowiada, że gołym okiem widać, z którym dzieckiem pracuje się w domu, a z którym nie. Wystarczy zajrzeć do szafki. W jednej wszystko poukładane – tu rzeczy czyste, tu brudne, zaścielone łóżko – w innej – powrzucane byle jak. Takie nawyki porządku wynosi się z domu. Nawet więc, jeśli dziecko w okresie dorastania gdzieś zboczy, to zawsze ma dom, ostoję, do której w każdej chwili może wrócić – przekonuje do wartości i priorytetu rodziny.

Nieprzypadkowo więc Parafialny Mini Fest – organizowana co roku największa masowa impreza sportowa na Nikiszu – ma wymiar rodzinny.

– Punktacja w dyscyplinach lekkoatletycznych oraz w rozgrywkach w piłce nożnej, siatkówce i ping-pongu jest tak ułożona, że największe szanse na najbardziej prestiżowe nagrody mają rodziny. Chodzi o to, żeby z dzieckiem byli mama i tata – uśmiecha się ks. proboszcz. Taki jednoczący wymiar ma też regularny Bieg Barbórkowy, rozgrywany między parafianami z Giszowca i Nikiszowca.

W tej wychowawczej hierarchii proboszcza – obok rodziny i parafii – jest szkoła. – Moje życiowe i kapłańskie doświadczenie uczy, że ci, którzy łobuzują, ba, siedzą w więzieniach, na ogół nie mają wykształcenia. Dlatego moim młodym parafianom wbijam do głów – szkoła, szkoła, szkoła... I oni wiedzą, że jeśli chcą cokolwiek ze mną robić, powinni się uczyć. Niekoniecznie więc muszą być szóstkowymi orłami. Chodzi o to, by nie zaniedbywali nauki – wyjaśnia ks. Klim.



MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

833977997 1592816292889919 6118337055184155725 n

Misterium św. Barbary w Tarnowskich Górach. Muzyka, tradycja i światło w oczekiwaniu na decyzję UNESCO

Kto zdobędzie Złote Kolce 2026? Wielkie podsumowanie lekkoatletycznego sezonu już w piątek na Śląsku

Już w najbliższy piątek poznamy laureatów tegorocznej edycji rankingu Polskiego Związku Lekkiej Atletyki i Przeglądu Sportowego. Kto zdobędzie Złote Kolce, najbardziej prestiżową nagrodę w polskiej lekkiej atletyce, dowiemy się w trakcie gali Orlen Złote Kolce Śląskie 2026, która odbędzie się w gościnnych murach Superauto.pl Stadionu Śląskiego. 

Górniczy wydział szuka studentów sprzed 50 lat. Będzie wyjątkowe spotkanie

Wydział Górnictwa, Inżynierii Bezpieczeństwa i Automatyki Przemysłowej Politechniki Śląskiej zorganizuje spotkanie dla absolwentów sprzed pół wieku.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.