Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

30.70 PLN (-3.31%)

KGHM Polska Miedź S.A.

259.40 PLN (-2.59%)

ORLEN S.A.

127.16 PLN (+0.13%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.44 PLN (-2.48%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.76 PLN (-1.60%)

Enea S.A.

21.80 PLN (-1.36%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

26.70 PLN (-2.38%)

Złoto

4 440.81 USD (-0.56%)

Srebro

69.86 USD (+0.04%)

Ropa naftowa

98.54 USD (+1.65%)

Gaz ziemny

2.92 USD (+0.86%)

Miedź

5.39 USD (-1.90%)

Węgiel kamienny

130.20 USD (-4.96%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

30.70 PLN (-3.31%)

KGHM Polska Miedź S.A.

259.40 PLN (-2.59%)

ORLEN S.A.

127.16 PLN (+0.13%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.44 PLN (-2.48%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.76 PLN (-1.60%)

Enea S.A.

21.80 PLN (-1.36%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

26.70 PLN (-2.38%)

Złoto

4 440.81 USD (-0.56%)

Srebro

69.86 USD (+0.04%)

Ropa naftowa

98.54 USD (+1.65%)

Gaz ziemny

2.92 USD (+0.86%)

Miedź

5.39 USD (-1.90%)

Węgiel kamienny

130.20 USD (-4.96%)

Dobiec do pana Boga

Klim 1 JECH

fot: Jerzy Chromik

Sport to nie tylko rywalizacja – uważa ksiądz Zygmunt Klim

fot: Jerzy Chromik

Każdego człowieka, jakim by on nie był, trzeba doprowadzić do Pana Boga. Tak swoje duszpasterskie powołanie pojmuje ks. Zygmunt Klim, proboszcz od św. Anny w katowickiej dzielnicy Nikiszowiec.

Metody bywają rozmaite. Według niego jedną z dróg, wiodących do Najwyższego, jest sport.

– Istotą sportu jest nade wszystko rywalizacja, ale też wiele innych cech wartych pielęgnowania – szacunek dla konkurenta, respektowanie zasad fair play, olbrzymia wewnętrzna dyscyplina oraz odpowiedzialność – podkreśla i dodaje: – W sportowym światku próżno szukać grzecznych, ułożonych „aniołków”. Gdyby tak było, to wszyscy bylibyśmy świetnymi sportowcami. Na ogół jest natomiast tak, że sukces sportowy osiągają młodzi ludzie ponadprzeciętnie zadziorni, ambitni, a przy tym i troszeczkę życiowo niepoukładani, w których trzeba coś prostować.

Małą ojczyzną ks. Zygmunta Klima jest Strzybnica, dzielnica Tarnowskich Gór. Tam kształtowały się jego życiowe wartości i upodobanie do sportu.

Najpierw fach w ręku

– Wychowywałem się w tradycji górniczo-hutniczej, albo powiedzmy lepiej, śląskiej. Młodzieńca obowiązywała w tym środowisku zasada: najpierw fach, a potem – jeśli ktoś dobrze się uczył – matura. Tak więc z tego pierwotnego fachu jestem mechanikiem maszyn i urządzeń hutniczych. Już jako seminarzysta – istniał wtedy wymóg odbycia rocznej praktyki robotniczej – składałem w Zakładach Mechanicznych „Zamet” górnicze kombajny chodnikowe. A że były to lata, kiedy górnictwo wciąż łaknęło ludzi do pracy pod ziemią, wielokrotnie bywałem też na dole w bytomskich kopalniach, w tym m.in. „Powstańców Śląskich”. Z tamtych epizodów i spotkań wyniosłem niebywały podziw i szacunek dla górników. Także moja późniejsza, kapłańska już biografia upływała w typowo górniczych parafiach: w Boguszowicach, w Chwałowicach... – wspomina ks. Zygmunt Klim, od sześciu lat posługujący u św. Anny.

– Wyrastałem w czasach złotej ery polskiego futbolu i kolarstwa. Było tak, że z kolegami z familoka chłonęliśmy sukcesy polskiej reprezentacji. Tuż po transmisji meczu w telewizji, wybiegaliśmy na podwórko i – jak się wtedy mawiało – welowaliśmy role: ty jesteś Włodzimierz Lubański, ty Kazimierz Deyna, ty Zygmunt Szołtysik, ty Hubert Kostka... W maju natomiast urządzaliśmy „Wyścigi Pokoju”. Wtedy każdy z nas był a to Ryszardem Szurkowskim, a to Stanisławem Szozdą, a to Tadeuszem Mytnikiem... Cóż to zresztą były za wyścigi na wyproszonej od sąsiadki „damce”? Dopiero później nastała moda obdarowywania pierwszokomunijnych dzieci tzw. składakami. Ileż takich „wyścigowych” kilometrów przemierzyłem wtedy z kolegami... – śmieje się ks. Klim.

Nie ma meczu bez wrzawy

Po raz pierwszy na proboszcza od św. Anny natknąłem się wiosną na stadionie Zespołu Szkół Zawodowych nr 3 im. Adama Kocura przy Szopienickiej. W fantazyjnym kapeluszu, butelką wody mineralnej w kieszeni, stoperem w jednej oraz walkie-talkie w drugiej ręce pełnił rolę sędziego głównego międzyszkolnej spartakiady sportowej. Przedtem, z kilofem i siekierą, karczował korzenie obok urządzanej bieżni szkolnego boiska.

– Kiedy nie było boiska, babciom przeszkadzało, że dzieci bębnią piłką o ściany domów. Kiedy już powstało – krzywiły się na hałas. Trudno wyobrazić sobie mecz bez wrzawy. Coś za coś. Albo będą boiska i wrzawa wokół, albo alkohol, narkotyki i nieformalne grupy – rozkłada ręce proboszcz.

Fascynacją ks. Klima jest nade wszystko lekkoatletyka. – Jako fanaberię traktuję próby „przeflancowania” na nasz grunt zamiłowania do basseballu, bądź golfa. Wiadomo przecież, że w Janowie i Nikiszowcu wyobraźnia chłopców skupia się na hokeju i prawie w każdym domu są łyżwy, a w Rybniku, Świętochłowicach i okolicach – na żużlu. Jednak najbardziej uniwersalnym i naturalnym sportem są klasyczne dyscypliny lekkoatletyczne – biegi, skoki, rzuty. Są to przy tym dyscypliny najtańsze w uprawianiu. Toż każde dziecko ma przecież koszulkę, buty, dres... – wyjaśnia.

– Sport, to nie tylko ruchowa aktywność, to sposób wychowania. Jeśli 10-letni chłopak idzie na szóstą rano na hokejowy trening – bo akurat o tej porze jest wolny lód – potem do szkoły, później na kolejne zajęcia, to ma cały dzień poukładany. Nie ma już czasu na łobuzerkę – zauważa.

Z mamą i tatą

Jeszcze wyżej ks. Zygmunt Klim stawia wychowawczy „parasol” rodziny.

– Rozmawiam z opiekunką dzieci z „zielonej szkoły”. Opowiada, że gołym okiem widać, z którym dzieckiem pracuje się w domu, a z którym nie. Wystarczy zajrzeć do szafki. W jednej wszystko poukładane – tu rzeczy czyste, tu brudne, zaścielone łóżko – w innej – powrzucane byle jak. Takie nawyki porządku wynosi się z domu. Nawet więc, jeśli dziecko w okresie dorastania gdzieś zboczy, to zawsze ma dom, ostoję, do której w każdej chwili może wrócić – przekonuje do wartości i priorytetu rodziny.

Nieprzypadkowo więc Parafialny Mini Fest – organizowana co roku największa masowa impreza sportowa na Nikiszu – ma wymiar rodzinny.

– Punktacja w dyscyplinach lekkoatletycznych oraz w rozgrywkach w piłce nożnej, siatkówce i ping-pongu jest tak ułożona, że największe szanse na najbardziej prestiżowe nagrody mają rodziny. Chodzi o to, żeby z dzieckiem byli mama i tata – uśmiecha się ks. proboszcz. Taki jednoczący wymiar ma też regularny Bieg Barbórkowy, rozgrywany między parafianami z Giszowca i Nikiszowca.

W tej wychowawczej hierarchii proboszcza – obok rodziny i parafii – jest szkoła. – Moje życiowe i kapłańskie doświadczenie uczy, że ci, którzy łobuzują, ba, siedzą w więzieniach, na ogół nie mają wykształcenia. Dlatego moim młodym parafianom wbijam do głów – szkoła, szkoła, szkoła... I oni wiedzą, że jeśli chcą cokolwiek ze mną robić, powinni się uczyć. Niekoniecznie więc muszą być szóstkowymi orłami. Chodzi o to, by nie zaniedbywali nauki – wyjaśnia ks. Klim.



MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na wielkanocną żywność wydamy średnio od 200 do 300 zł na osobę

W tym roku największy odsetek konsumentów - 15,7 proc. ma zamiar wydać na wielkanocną żywność od 200 do 300 zł w przeliczeniu na osobę - wynika z raportu UCE Research i Shopfully Poland. W ocenie ekspertów, przeciętny Polak spędzi święta przy dostatnio zastawionym stole, choć bez luksusów.

Aż 2000 osób biegiem powitało wiosnę w Tauron Parku Śląskim

W pierwszy dzień kalendarzowej wiosny w Tauron Parku Śląskim odbył się Bieg Wiosenny, który przyciągnął rekordową liczbę uczestników. Na starcie stanęło aż 2000 biegaczy, co potwierdziło rosnącą popularność wydarzenia i uczyniło tegoroczną edycję jedną z największych w historii.

Godnie uczczą zamordowanych górników. Centrum Dziewięciu z Wujka zmienia się nie do poznania

Jeszcze w tym roku Śląskie Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z Wujka (ŚCWiS) zamierza rozpocząć drugi etap adaptacji przestrzeni kopalni Wujek, kopalnianej łaźni łańcuszkowej, pod kątem m.in. widowiska multimedialnego.

JSW wycofuje się z finansowania klubów sportowych

Jastrzębska Spółka Węglowa wstrzymała finansowanie klubów sportowych na sezon 2026/2027. Powodem jest trudna sytuacja finansowa spółki.