Debata: o farmach wiatrowych i ochronie krajobrazu

fot: Krystian Krawczyk

Kontrola jest reakcją na olbrzymie zainteresowanie i liczne protesty lokalnych społeczności związane z procesem budowy lądowych farm wiatrowych.

fot: Krystian Krawczyk

Jak pogodzić energetykę odnawialną, opartą o elektrownie wiatrowe, z ochroną krajobrazu - zastanawiali się uczestnicy debaty w Pałacu Prezydenckim. Podstawą dyskusji był raport NIK krytycznie oceniający zasady, według których samorządy wybierają lokalizacje turbin wiatrowych.

- Ten raport to dowód na oligarchizację samorządów - mówił we wtorek (26 sierpnia) podczas dyskusji marszałek woj. śląskiego Mirosław Sekuła.

Raport został zaprezentowany przez prezesa Najwyższej Izby Kontroli Krzysztofa Kwiatkowskiego.

Według Kwiatkowskiego Izba przebadała wybrane gminy pod kątem zasad, jakimi kierowały się przy rozwoju energetyki wiatrowej. Izba badała m.in. kryterium wyboru lokalizacji farm wiatrowych, ich oddziaływanie na życie mieszkańców gmin i na dewastację krajobrazu. Kwiatkowski zaznaczył, że wobec braku szczegółowych podstaw prawnych, na jakich opiera się działanie farm wiatrowych, NIK mogła formułować tylko ogólne oceny.

Kwiatkowski podkreślał, że NIK negatywnie oceniła proces powstawania farm wiatrowych w Polsce, choć nie ma zastrzeżeń do potrzeby rozwoju energetyki wiatrowej. Izba wykryła, że organy samorządowe nie w pełni przestrzegały ograniczeń w budowie farm wiatrowych, żadna z badanych gmin nie zdecydowała się np. na referendum w sprawie budowy na jej terenie wiatraków, a argumenty przeciwników nie były uwzględniane. Ponadto - mówił Kwiatkowski - w ponad 30 proc. gmin elektrownie wiatrowe były lokalizowane na gruntach należących do wójtów, burmistrzów, urzędników gminnych lub ich rodzin. - Sytuacja taka nosi znamiona konfliktu interesów i stwarza zagrożenia występowania zjawisk o charakterze korupcyjnym - mówił prezes NIK.

Były też przypadki - relacjonował Kwiatkowski - uzależniania zgody na inwestycję w farmę wiatrową od sfinansowania planów zabudowy przestrzennej, choć takie plany powinny być finansowane bezpośrednio z budżetu samorządu. Według NIK takie sytuacje też stwarzały zagrożenie korupcją. Właśnie te fragmenty raportu skłoniły Sekułę do sformułowania opinii o "oligarchizacji samorządów".

Samorządy zgadzając się na wiatraki często nie badały hałasu, jaki powodują one przy dużym wietrze, rzędu 10 m/s. Często lokalizowano też elektrownie wiatrowe na terenach "o istotnych walorach przyrodniczych", w sąsiedztwie parków krajobrazowych i innych obszarów chronionego krajobrazu. Z powodu braku precyzji przepisów możliwa była też budowa farm wiatrowych na ziemiach rolnych wysokiej klasy - relacjonował prezes NIK. - Nie jesteśmy przeciwni energetyce wiatrowej, ale jesteśmy za tym, by czysta energia oparta byłą o czyste reguły - podsumował Kwiatkowski.

Marszałek województwa kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki przyznał, że w jego województwie budowanie wiatraków przybrało rozmiary epidemii, choć pomiary wykazały, że energia, którą dają wiatraki, jest dużo mniejsza niż np. w sąsiednim Pomorskim. - Tam gdzie wójt tego chce lub jest odpowiednie lobby, wiatraki powstają - mówił. Dodał, iż na prawie 30 proc. powierzchni województwa elektrownie wiatrowe są elementem wyraźnie zaznaczającym się w krajobrazie. Co roku przybywa ok. 100 proc. takich instalacji - mówił.

Skłoniło to władze województwa do wprowadzenia wewnętrznych reguł, np. odległość między turbinami wiatrowymi a zabudowaniami mieszkalnymi nie może być mniejsza niż 500 metrów, a w ramach jednej farmy wiatrowej nie może być więcej niż 10 wież. Całbecki zaznaczył jednak, że niezwykle ważne będzie uchwalenie ustawy krajobrazowej, która narzuci nowe normy prawne. Prezydencki projekt tej ustawy jest w komisjach sejmowych.

Także wojewoda opolski Ryszard Wilczyński przekonywał, że jeśli nie wprowadzi się sensownych regulacji prawnych, sąsiadujące z farmami wiatrowymi osiedla będą się wyludniać. - Z farm wiatrowych zyski mają nieliczni, a koszty ponoszą lokalnie wszyscy - mówił. Z kolei główny konserwator zabytków, wiceminister kultury Piotr Żuchowski nie dziwił się masowemu rozwojowi energetyki wiatrowej, bo "każdy rolnik odda swoją ziemię pod wiatrak", mając gwarancję większego zarobku na dzierżawie niż na uprawie tej ziemi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1755950522 pelczynska

Pełczyńska-Nałęcz: Podpisałam ostatni, dziewiąty wniosek z KPO

Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz poinformowała w środę, że podpisała ostatni, dziewiąty wniosek o płatność z Krajowego Planu Odbudowy, a jego wartość wynosi 55 mld zł.

Celem Programu Naprawczego - odbudowa pozycji gotówkowej i konkurencyjności JSW

Głównym celem Programu Naprawczego Jastrzębskiej Spółki Węglowej na lata 2026-35 w horyzoncie krótkoterminowym jest odbudowa pozycji gotówkowej i konkurencyjności spółki - zaakcentował w środę wiceprezes JSW ds. rozwoju Tomasz Gawlik. - Celem długoterminowym jest uzyskanie rentowności i konkurencyjności, która pozwoli nam stabilnie funkcjonować w koniunkturalnym otoczeniu, ale też pozwoli być stabilnym pracodawcą, zapewniając miejsca pracy i umożliwiając rozwój naszym pracownikom - dodał wiceprezes.

Za dalszy wzrost inflacji we wrześniu odpowiadają przede wszystkim ceny paliw

Za dalszy wzrost inflacji we wrześniu odpowiadają przede wszystkim ceny paliw - zauważyli w komentarzu do środowych danych GUS ekonomiści banku ING. Ich zdaniem perspektywy inflacyjne pogarszają się. W środę Główny Urząd Statystyczny podał w szybkim szacunku, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych we wrześniu 2026 r. wzrosły rdr o 4,0 proc., wobec 3,4 proc. w sierpniu, a w porównaniu z ub. miesiącem wzrosły o 0,7 proc.

Na koniec roku liczba pracowników JSW spadnie poniżej 16 tysięcy

Na koniec 2026 r. liczba pracowników Jastrzębskiej Spółki Węglowej spadnie poniżej 16 tys. - potwierdziły w środę władze spółki. Jeszcze na koniec ubiegłego roku w JSW pracowało blisko 20,5 tys. osób.